Marzec 2025 ISSN 1731-5069 nr 3 (295)
Pismo rzymskokatolickiej parafii p.w. św. Elżbiety w Warszawie-Powsinie
Drodzy Bracia i Siostry!
Wielki Post to czas, w którym Kościół z matczyną troską zaprasza nas do ponownego umieszczenia w centrum naszego życia misterium Boga, aby nasza wiara odzyskała zapał, a nasze serca nie rozpraszały się codziennymi zmartwieniami i rozproszeniami.

Każdy droga nawrócenia zaczyna się, gdy pozwalamy, aby dotarło do nas Słowo Boże i przyjmujemy je z uległością ducha. Istnieje zatem związek między darem Słowa Bożego, przestrzenią gościnności, jaką mu oferujemy i przemianą, jaką ono dokonuje. Dlatego szlak wielkopostny staje się sposobną okazją, by nadstawić ucha na głos Pana i ponowić decyzję pójścia za Chrystusem, podążając z Nim drogą, która wznosi się do Jerozolimy, gdzie wypełnia się misterium Jego męki, śmierci i zmartwychwstania.
Słuchać
W tym roku chciałbym zwrócić uwagę przede wszystkim na znaczenie dawania przestrzeni Słowu poprzez słuchanie, ponieważ gotowość do słuchania jest pierwszym znakiem, za pomocą którego objawia się pragnienie nawiązania relacji z drugą osobą.
Sam Bóg, objawiając się Mojżeszowi w płonącym krzewie, ukazuje, że słuchanie jest cechą charakterystyczną Jego istoty: „Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego” (Wj 3, 7). Słuchanie wołania uciśnionego jest początkiem historii wyzwolenia, w którą Pan angażuje również Mojżesza, posyłając go, by otworzył drogę zbawienia swoim zniewolonym dzieciom.
Jest to Bóg angażujący, który dziś dociera również do nas z myślami, sprawiającymi drżenie Jego serca. Dlatego słuchanie Słowa w liturgii wychowuje nas do bardziej prawdziwego słuchania rzeczywistości: pośród wielu głosów, które przewijają się przez nasze życie osobiste i społeczne, Pismo Święte uzdalnia nas do rozpoznania tego wołania, które wznosi się z cierpienia i niesprawiedliwości, aby nie pozostało bez odpowiedzi. Wejście w tę wewnętrzną postawę wrażliwości oznacza pozwolenie Bogu, aby pouczył nas dzisiaj, byśmy słuchali tak jak On, aż po rozpoznanie, że „los ubogich stanowi krzyk, który w historii ludzkości nieustannie domaga się odpowiedzi: od naszego życia, naszych społeczeństw, systemów politycznych i ekonomicznych, a także – co nie mniej ważne – od Kościoła”1.
Pościć
Jeśli Wielki Post jest czasem słuchania, to post stanowi konkretną praktykę, która przygotowuje do przyjęcia Słowa Bożego. Wstrzemięźliwość od pokarmu jest bowiem bardzo starożytną i niezastąpioną praktyką ascetyczną na drodze nawrócenia. Właśnie dlatego, że angażuje ciało, uwidacznia to, czego odczuwamy „głód” i co uważamy za niezbędne dla naszego utrzymania. Służy zatem rozeznaniu i uporządkowaniu „żądz”, podtrzymywaniu czujnego głodu i pragnienia sprawiedliwości, wyrywając je z rezygnacji, ucząc, by stawało się modlitwą i odpowiedzialnością względem bliźniego.
Św. Augustyn, z subtelnością duchową pozwala dostrzec napięcie między czasem teraźniejszym a przyszłym spełnieniem, które przechodzi przez tę troskę o serce, kiedy zauważa: „W czasie ziemskiego życia udziałem ludzi jest łaknąć i pragnąć sprawiedliwości, natomiast nasycenie nią należy do innego życia. Aniołowie sycą się tym chlebem, tym pokarmem. Ludzie zaś odczuwają jego głód, wszyscy są ku niemu zwróceni w pragnieniu. To właśnie owo zwrócenie w pragnieniu rozszerza duszę i powiększa jej zdolność”2. Tak rozumiany post pozwala nam nie tylko zdyscyplinować pragnienie, oczyścić je i uczynić bardziej wolnym, ale także poszerzyć je, aby zwracało się ku Bogu i kierowało się ku czynieniu dobra.
Jednakże, aby post zachował swoją ewangeliczną prawdę i uniknął pokusy napawania serca pychą, musi być zawsze przeżywany w wierze i pokorze. Wymaga on pozostania zakorzenionym w komunii z Panem, ponieważ „nie pości naprawdę ten, kto nie potrafi żywić się Słowem Bożym”3. Jako znak widzialny naszego wysiłku wewnętrznego do wyzbycia się – z pomocą łaski – grzechu i zła, post musi obejmować również inne formy rezygnacji, mające na celu przyjęcie bardziej skromnego stylu życia, ponieważ „jedynie asceza czyni życie chrześcijańskie silnym i autentycznym”4.
Chciałbym zatem zaprosić was do bardzo konkretnej i często niedocenianej formy wstrzemięźliwości, a mianowicie powstrzymywania się od słów uderzających i raniących naszych bliźnich. Zacznijmy rozbrajać nasz język, rezygnując z ostrych słów, pochopnych osądów, mówienia źle o nieobecnych, którzy nie mogą się bronić, oraz unikając oszczerstw. Starajmy się natomiast nauczyć się ważyć słowa i pielęgnować uprzejmość: w rodzinie, wśród przyjaciół, w miejscach pracy, w mediach społecznościowych, w debatach politycznych, w środkach przekazu, we wspólnotach chrześcijańskich. Wtedy wiele słów nienawiści ustąpi miejsca słowom nadziei i pokoju.
Razem
Wreszcie, Wielki Post uwydatnia wspólnotowy wymiar słuchania Słowa i praktykowania postu. Pismo Święte również na wiele sposobów podkreśla ten aspekt. Na przykład, gdy w Księdze Nehemiasza opisuje, że lud zgromadził się, aby wysłuchać publicznego czytania Księgi Prawa i praktykując post, przygotował się do wyznania wiary i uwielbienia, aby odnowić przymierze z Bogiem (por. Ne 9, 1-3).

Podobnie nasze parafie, rodziny, grupy kościelne i wspólnoty zakonne są wezwane do podjęcia w Wielkim Poście wspólnej wędrówki, na której słuchanie Słowa Bożego oraz wołania ubogich i ziemi, stanie się formą wspólnego życia, a post będzie wspierał rzeczywistą pokutę. W tej perspektywie nawrócenie dotyczy nie tylko sumienia jednostki, ale także stylu relacji, jakości dialogu, zdolności do otwarcia się na pytania płynące z rzeczywistości i do rozpoznawania tego, co naprawdę kieruje pragnieniem, zarówno w naszych wspólnotach kościelnych, jak i w ludzkości spragnionej sprawiedliwości i pojednania.
Najdrożsi, prośmy o taką łaskę Wielkiego Postu, która sprawi, że nasze ucho będzie bardziej uważne na Boga i na tych, którzy są ostatnimi. Prośmy o moc postu, która dotknie również języka, aby zmniejszyła się liczba słów, które ranią, a powiększała się przestrzeń dla głosu drugiego człowieka. Podejmijmy też wysiłek, aby nasze wspólnoty stały się miejscami, w których krzyk cierpiących zostanie wysłuchany, a słuchanie zrodzi drogi wyzwolenia, czyniąc nas bardziej gotowymi i gorliwymi w przyczynianiu się do budowania cywilizacji miłości.
Z serca błogosławię was wszystkich i waszą wielkopostną wędrówkę.
Z Watykanu, dnia 5 lutego 2026 r., w dniu wspomnienia św. Agaty, dziewicy i męczennicy.
LEON PP. XIV
_____________________
[1] Adhort. apost. Dilexi te (4 października 2025), 9.
[2] Św. Augustyn, De utilitate ieiunii tractatus unus, 1, 1.
[3] Benedykt XVI, Katecheza (9 marca 2011), w: „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie 5 (333)/2011, s. 31.
[4] Św. Paweł VI, Katecheza (7 lutego 1978).
„Czytanki 1998 r.” wydano staraniem Parafii św. Elżbiety w Powsinie z okazji koronacji koronami papieskimi cudownego wizerunku Matki Bożej Tęskniącej. Wydano je za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej. Czytanki opracowała mgr. Hanna Kosyra-Cieślak. WP przypominają te teksty, które nadal są bardzo aktualne.

„… A Ty nam –
Kotwicę Nadziei Powstańczej
W brunatną noc okupacji
I tarczę
Nad śpiącym we wrzosach chłopcem
Po zbrojnej akcji…”. /M.J. Kononowicz/

Matka Boża - Królowa Korony Polskiej i szczególna Orędowniczka narodu polskiego - była dla Polaków ucieczką i nadzieją w najdramatyczniejszych momentach ich historii. Od czasu Potopu Szwedzkiego, kiedy to Jej przemożna opieka zatrzymała wroga i uratowała Ojczyznę, uciekano się do Niej w czasach niewoli narodowej, wojen i zagrożeń. Z Jej ryngrafami na piersiach szła do walki z szlachta, z Jej medalikami i różańcami walczyli polscy żołnierze w czasie obu wojen światowych. Do niej także zanosiła modły ludność cywilna w czasie okupacji niemieckiej, do Niej modlono się w schronach w czasie Powstania Warszawskiego.

W czasie ostatniej wojny i Powstania Warszawskiego szczególną czcią otoczony był cudowny obraz Matki Bożej, znajdujący się w kościele św. Elżbiety w Powsinie. Wierzono, że Matka Boża Powsińska, zwana także Tęskniącą może przywrócić utraconą wolność Warszawie i całej Polsce, ż poszczególnym jej czcicielem ocali życie w czasie wojennych niebezpieczeństw. Mówią o tym żyjący do dziś parafianie powsińscy. Potwierdzają to także zapisy w Księdze Łask - nieliczne co prawda, bo dopiero w latach dziewięćdziesiątych zaczęto ją prowadzić. Nawet jednak te nieliczne świadectwa pokazują, że jeszcze dziś do Matki Bożej Tęskniącej przychodzą starsi ludzie, by podziękować jej za ocalenie życia w powstaniu i złożyć u jej stóp wota, jak uczyniło to małżeństwo Józef i Karola.

Nie wszystkim dane jednak było uratować życie z wojennej zawieruchy. Smutne oczy Maryi, wzniesione do nieba, oglądały wiele tragicznych wydarzeń; patrzyły jak w Powstaniu Warszawskim ginął kwiat polskiej młodzieży - najbardziej ofiarni i najszlachetniejszej si, chłopcy i dziewczęta. Dziś Matka Boża Tęskniąca miłosiernie czuwa nad snem wiecznym powstańców warszawskich, pochowanych na powsińskim cmentarzu nieopodal kościoła świętej Elżbiety. W dwóch zbiorowych mogiłach spoczywa blisko 60 bojowników. Większość z nich to 18,-20-letni chłopcy i dziewczęta. Odczytując imiona i nazwiska tych, których rozpoznano, jeszcze raz uświadamiamy sobie, jaką ofiarę poniosły w czasie ostatniej wojny polskie rodziny, z których wiele straciło wszystkie swe dzieci. Większość z nich poległa 1 sierpnia 1944 roku. Oto trzej bracia Komorowscy: 18-letni Stanisław oraz Kazimierz i Tadeusz – obaj 22-letni. Inni bracia: Mikołaj i Józef Nerkowie - 19 i 26 lat. Dr Tadeusz Blusiewicz - jeden ze starszych, bo – 35-letni. 17-letni strzelec Stefan Czub pseudonim: „Młot”. Bracia Henryk i Ryszard Grabscy - 18 i 20 lat. Kapitan Florian Kuskowski „Szary” - dowódca baonu. Wanda Krystyna Kurelska „Lala”, sanitariuszka i uczestniczka walk na Starym Mieście, odznaczona Krzyżem Walecznych; zmarła w 1945 roku przeżywszy 21 lat. Stanisław i Tadeusz Kalińscy - 17 i 19 lat podchorążacy.

To tylko niektórzy, nie sposób wymienić wszystkich. Pielgrzymi, którzy zapewne wkrótce odwiedzać będą Powsin z okazji zbliżającej się koronacji cudownego obrazu Matki Bożej Tęskniącej, wspomną w swoich modlitwach tych, którzy złożyli ofiarę największą. Parafianie powsińscy już przeszło pół wieku temu na mogiłach poległych postawili im pomnik. Pamiętna uroczystość poświęcenia w niedzielę 3 sierpnia 1947 roku zgromadziła blisko 12000 osób z Powsina Klarysewa, Wilanowa, Jeziorny i innych miejscowości. Odsłonięcia dokonały wówczas matki, które straciły najwięcej synów. Kto mógł lepiej zrozumieć ich ból niż Ta, która opłakiwała śmierć własnego Syna - Boga i Człowieka?

28 czerwca znowu do powsińskiej tego kościoła św. Elżbiety przybędą liczni wierni, by uczestniczyć w koronacji obrazu Matki Bożej Tęskniącej papieskimi koronami. Klęcząc przed cudownym wizerunkiem Maryi, niech poświęcą chwilę zadumy i modlitwy, tym nad których snem czuwa Matka o smutnych wzniesionych do nieba oczach.
Opracowała
mgr Hanna Kosyra-Cieślak
Jedna z pieśni patriotycznych z XIX wieku mówi o tym jak „poszli nasi w bój bez broni”. Waleczne serce to już bardzo wiele, ale waleczne serce i sprawny oręż to dopiero jest zadatek na zwycięstwo lub co najmniej odstraszenie wroga.

Z czcią czyńmy znak krzyża – dobry żołnierz umie przeładować skutecznie broń.
Otoczmy się strażą niebieskich patronów – współdziałanie i wsparcie zaplecza zawsze się przyda.
Częsta pamięć o świętej obecności Boga – żołnierz bez zachęty i poczucia sensu działań, lepiej, żeby nie wychodził z koszar. Motywacja i wiara w dowództwo podnosi efektywność działań.
Oręż umartwienia – trzeba korzystać zawsze z właściwej broni, na złe nałogi i na skłonności.
Kalendarz:
W tym miesiącu proponujemy rekolekcje miesięczne pod hasłem „Duch modlitwy” (szczególnie za dni naszych potrzeba nowych Mojżeszów dla przebłagania Bożej sprawiedliwości) oraz cztery tematy tygodniowe:
Pełne omówienie proponowanych tematów można znaleźć w książce „Rok Święty członków Straży Honorowej i czcicieli Najświętszego Serca Pana Jezusa” autorstwa siostry Marii od Najświętszego Serca, założycielki Straży Honorowej. Książkę można otrzymać (gratis) na spotkaniu organizacyjnym 16-03-2026 na plebanii po mszy wieczornej.
Zapraszamy też do dołączenia się do naszych grup na WhatsApp – zgłoszenia proszę kierować na adres mailowy [email protected] .
Piotr Kossakowski
Kontakt: www.strazhonorowa-powsin.pl , [email protected]
Na początku krótkie przypomnienie dotychczasowego życiorysu naszego bohatera.
Narodziny: Znamy rok, miesiąc dzień przyjścia na świat przyszłego króla i wiemy, że rozpętała się wtedy burza. Pioruny biły, ale gdy dziecko przyszło na świat pojawił się pierwszy promyk słońca i nastała cisza.
Wiemy, że przy niemowlęciu czuwały matka i babka, dzielne białogłowy. Gdy pod zamek w Olesku „podpadli” Tatarzy, same dowodziły obroną ratując życie domowników i mienie.
O „starannie zaplanowanej edukacji” przyszłego króla, czytaliśmy w poprzednim odcinku. Obaj bracia, zgodnie z życzeniem ojca, nie byli wychowywani „papinkowato i pieszczenie”. Rodzice nasi wprawowali nas z młodu abyśmy nie byli degenerus od przodków swych (…) – napisze wiele lat później sam Jan Sobieski. W wychowaniu na plan pierwszy wysuwał Jakub Sobieski stronę religijno-moralną; staranne pogłębianie uczuć religijnych i wpajanie bojaźni Bożej drogą częstych praktyk religijnych. Wraz z kształceniem moralnym, równolegle szło kształcenie umysłu, zgodnie z zasadą, iż „nauka wszędzie człowieka zdobi”.
Po 6 latach nauki w Krakowie, chłopcy wyruszyli w podróż edukacyjną, o której to podróży była mowa w odcinkach o starszym bracie Marasiu. Śmierć ojca zastała obu młodzieńców za granicą.
Zmarł Jakub Sobieski „nie mając nawet tej pociechy, by synów przed zgonem uścisnąć i pobłogosławić.” W Żółkwi zapanowała żałoba. Nie od razu jednak synowie wrócili do domu. Zgodnie z wolą ojca, pozostali za granicą dla dokończenia „podroży edukacyjnej”.
Rzeczypospolita u progu katastrofy –powrót do domu
Synów do powrotu pilnie wezwała matka. W kraju źle się działo. Zmarł król Władysław IV, a szlachta szykowała się do elekcji. Panował strach i zamęt - wybuchło powstanie kozackie. Na jego czele stanął Bohdan Chmielnicki. Wojna domowa ogarnęła całą Ukrainę. W dwóch pierwszych bitwach pod Korsuniem i Żółtymi Wodami wojska kozackie pokonały polskie oddziały. Pod Pilawami polskie oddziały poddały się bez walki, a to tylko na skutek plotki o przybyciu olbrzymiej liczby Tatarów. Wojsko polskie wpadło w panikę i zarówno pojedynczy żołnierze, jak i całe chorągwie, nie wyłączając doświadczonych dowódców z Jeremim Wiśniowieckim na czele, w popłochu czmychnęli z pola bitwy. Klęska pod Pilawcami przeszła do historii pod mianem „hańby plugawieckiej”.

|
Portret Jana III Sobieskiego na tle bitwy, malarz nieznany. Muzeum Pałacu króla Jana III w Wilanowie. |
„Bijąc się z Turki i Tatary”
Bracia niezwłocznie, wzorem przodków, zaciągnęli własne oddziały i ruszyli na wojnę. Marek znalazł się w oblężonym Zbarażu. I jak pamiętamy z Trylogii „był zwierciadłem męstwa, honoru i wszystkich cnót rycerskich”. Razem z innymi sypiał na gołej ziemi, jadł wędzone końskie mięso, osobiście wiódł pułki na wycieczki a w czasie szturmów stawał w najgorszym gradzie kul. I z serdecznymi druhami, husarzem Skrzetuskim, Wołodyjowskim, żołnierzem nad żołnierzami, olbrzymem Podbipiętą i dzielnym Zagłobą, dzielił się tym co miał, nawet ostatnią flaszką gorzałki.
Zbaraż oblegało 70 tysięcy Kozaków,40 tysięcy Tatarów i nie wiadomo dokładnie, ilu towarzyszącego Kozakom chłopstwa. Obliczono, że do ataku na twierdzę 10 lipca 1649 roku szykowało się 200 tysięcy ludzi. Atakiem dowodził Bohdan Chmielnicki oraz chan Islam Gerej. I choć Polacy skutecznie odpierali uderzenia wroga, to jednak sytuacja była ciężka. Z wieścią o rozpaczliwej sytuacji wojsk oblężonych w Zbarażu, dotarł do króla Jana Kazimierza stojącego w Toporowie, w chłopskim przebraniu towarzysz husarski Jan Skrzetuski. Udało mu się do króla dostać osobiście. Król natychmiast ruszył z odsieczą, ale miał ze sobą tylko 15 tys. wojska. Pospolite ruszenie nie dotarło, gdyż wici rozesłano zbyt późno. Razem z królem na pomoc oblężonym w Zbarażu i na pomoc bratu, na czele własnej chorągwi wyruszył i Jan Sobieski. Na zbliżającą się odsiecz zaczaili się Chmielnicki wraz z chanem. Pod Zborowem podczas przeprawy przez rzekę, zaatakowano Polaków. Bitwa trwała przez niedzielę do poniedziałku wieczór i była krwawa. Wielkim męstwem popisał się król, piechota, dragonia i pachołkowie obozowi. Jednym uderzeniem odrzucili wdzierających się do Zborowa Kozaków, zdobyli działa i chorągwie. 15 sierpnia 1649 roku nasz bohater przeszedł chrzest bojowy. Warto tu przypomnieć legendę związaną z bitwą pod Zborowem, która wiąże się z Sobieskim. To on miał odegrać w niej decydującą rolę i opanować panikę, jaka ogarnęła wojska polskie w nocy z 15 na 16 sierpnia. A w każdej legendzie, jak wiemy, jest sporo prawdy.

|
Bitwa pod Beresteczkiem, malarz Konstanty Macewicz Piotrowicz |
Islam Gerej zgodził się na rozpoczęcie rozmów oraz pertraktacje. I przekonał do nich także Chmielnickiego.
Zacytujmy za Pawłem Jasienicą słowa chana tatarskiego, skierowane do niedawnego jeszcze sojusznika:
Nie masz pomiarkowania, skoro króla, pana swego, chcesz do ostatka zniszczyć, którego państwo i tak już pod dostatkiem splądrowane. Tu trzeba miłosierdzie pokazać i dlatego ja, jako monarcha rodowity, znając pomiarkowanie, z bratem moim, królem, zniosłem się, pogodziłem i umówiłem pojednać ciebie z twoim panem, a tyś powinien to samo zrobić, bo w przeciwnym razie ja z królem za jedno na ciebie.
Zborów i Zbaraż (bracia Sobiescy tam byli) stanowiły punkt zwrotny w wojnie wszczętej przez Chmielnickiego. Odwróciła się zła passa dla Polski i zawarta została ugoda. Z chanem także zawarte zostało przymierze.
Zawieszenie broni nie trwało jednak długo. Już w luty 1651 r. rozpoczęły się działania wojenne.
28-30 czerwiec 1651 r. Bracia brali udział w wielkiej trzydniowej bitwie z ogromnymi armiami pod Beresteczkiem. Siły polskie liczyły około 60 000 ludzi, kozacko-tatarskie mniej więcej 100 000.Bitwa zakończyła się całkowitym pogromem wojsk Chmielnickiego i chana Islam Gereja, ucieczką obu dowódców z pola walki oraz rzezią Kozaków. Drugiego dnia bitwy Jan, starosta jaworowski został ciężko ranny w głowę. Cudem uniknął niewoli tatarskiej, dzięki swym podkomendnym.
1-2 czerwca 1652 r. Pod Batoh Marek Sobieski wyruszył na czele swoich chorągwi bez brata. Jan Sobieski, jak sam przyznał, ciężką, obłożną chorobą został przykuty we Lwowie na dłuższy czas do łóżka. Według innej, rozpowszechnianej i złośliwie wersji, Jan został ciężko ranny w pojedynku o pannę. Wersja ta, jak pisze wybitny biograf Zbigniew Wójcik, nie znajduje nigdzie potwierdzenia i nie wydaje się prawdziwa.
Znamy przebieg bitwy pod Batohem, zwanej sarmackim Katyniem, z wcześniejszego tekstu poświęconego Markowi. Wiemy, jaką okrutną śmiercią zginął Maraś.
W 1653 r. na czele chorągwi kozackiej uczestniczył w wyprawie żwanieckiej; znalazł się wówczas wśród zakładników, wydanych chanowi Islam Gerejowi na czas rokowań pokojowych.
Wiosną 1654 r. wyruszył w składzie poselstwa Mikołaja Bieganowskiego do Turcji i przebywał prawie dwa miesiące w Stambule. Celem poselstwa było uzyskanie wsparcia dla Polski wojsk tatarskich do walk z Kozakami i Rosją. Udział w poselstwie, zakończonym sukcesem, zapoczątkował karierę dyplomatyczną młodego Jana Sobieskiego, a w karierze pomocna zapewne była znajomość języków obcych, do nauki, których zachęcał ojciec. Przede wszystkim przydał się język turecki,” turecki język, tak bardzo potrzebny, zwłaszcza szlachcie, która tu na Rusi mieszka, w tym od nich sąsiedztwie, w tych ustawicznych poselstwach, kłótniach i wojnach”.
Po powrocie z Turcji, znowu musiał pociągnąć w pole. Tym razem przeciw Rosji. 29 stycznia 1655 r., walczył jako dowódca pułku w zwycięskiej bitwie z siłami moskiewsko-kozackimi pod Ochmatowem.
Pierwsze moje i ostatnie na tym świecie kochanie
Wiosną 1655 roku, na dworze monarszym, na jednej z zabaw dworskich spotkało się tych dwoje. Ona 14 letnia prześliczna, czarnooka i czarnowłosa panienka o cudownej figurce i on, piękny młodzieniec, starszy o 12 lat, dobrze zbudowany, wysoki, swobodny w sposobie bycia. O kim mowa?
Oczywiście o Marysieńce i Janie Sobieskim. On zakochał się od pierwszego wejrzenia, ona też nie została obojętna. I od pierwszego spotkania tych dwoje połączyła nierozerwalna więź miłości.
W jednym z listów, wiele lat później Król Jan III Sobieski napisze do swojej żony; Jedyna duszy i serca pociecho, najśliczniejsza Marysieńku, pierwsze moje i ostatnie na tym świecie kochanie.
W 1655 roku Polskę zalały wojska szwedzkie.
cd. nastąpi
Opr. Barbara Olak
„Miejsca pamięci narodowej upamiętniające polski czyn niepodległościowy rozsiane są po całym świecie. Podobnie jest na terenach dzisiejszej Polski oraz w warszawskiej Dzielnicy Wilanów. Na terenie naszej dzielnicy można odnaleźć ponad trzydzieści takich miejsc. Są one znaczone tablicami pamiątkowymi, obeliskami, krzyżami czy poszczególnymi mogiłami. Jest także duża kwatera wojskowa na cmentarzu wilanowskim oraz Cmentarz Powstańców Warszawy w Powsinie. Najwięcej takich obiektów jest w naszych starych kościołach: św. Anny w Wilanowie i św. Elżbiety w Powsinie”. Niniejszy cykl opowiada o tych miejscach, przypomina ich historię oraz historię wydarzeń, z którymi są związane. Informacje te zostały zawarte również w książce „Wilanowskie miejsca pamięci”, której autorem jest Pan Krzysztof Kanabus.
Tablica upamiętniająca księdza arcybiskupa, Prymasa Królestwa Polskiego, wielkiego patrioty, znajduje się w kościele św. Elżbiety w Powsinie, przytwierdzona do jednego z jego filarów. Została odsłonięta i poświęcona 7 grudnia 1997 r. Na tablicy możemy przeczytać motto: „W nieszczęściu człowiek swojej wielkości dowodzi, a wielkość się narodów z wielkich ludzi rodzi”.
Ufundowali ją powsińscy parafianie.

|
Jan Paweł Woronicz Arcybiskup Warszawski |
Jan Paweł Woronicz herbu Herburt (Pawęża) urodził się w senatorskiej rodzinie 28 czerwca 1757 r. w Brodowie niedaleko Ostroga w województwie wołyńskim. Uczył się w szkołach jezuitów i misjonarzy. Następnie ukończył Akademię Wileńską zostając nauczycielem w szkołach jezuickich. Wobec kasaty tego zakonu w 1773 r. został wyświęcony na księdza diecezjalnego. W 1784 r. biskup mianował go proboszczem w parafii Liw na Podlasiu, uzyskując tym samym godność infułata. Wkrótce został także kanonikiem kijowskim. W okresie Sejmu Czteroletniego był autorem wielu mów i pism politycznych napisanych dla biskupów Kaspra Cieciszowskiego i Macieja Garnysza. Ksiądz Jan Paweł Woronicz występował w obronie interesów, zagrożonego przez reformatorów oświeceniowych, kościoła katolickiego. Jednocześnie popierał dążenie do zmian ustrojowych, ale pod warunkiem, że nie pójdą one zbyt daleko. Z radością powitał Konstytucję 3 Maja, przestrzegając jednocześnie przed marginalizacją tradycji, wiary i religii. W 1791 r. dzięki poparciu biskupa chełmskiego Wojciecha Skarszewskiego, został audytorem diecezji chełmskiej, a w trzy lata później kanonikiem chełmskim. Gorący okres Powstania Kościuszkowskiego, to dla księdza Jana Pawła pełnienie bardzo ważnej funkcji komisarza Komisji Porządkowej. Po upadku Insurekcji Kościuszkowskiej, w marcu 1795 r., czyli jeszcze przed ostatecznym rozszarpaniem Rzeczpospolitej Polskiej przez zaborczych sąsiadów, ksiądz Woronicz objął kanonię warszawską. Po trzecim rozbiorze Polski (24 październik 1795 r.), załamany duchowo i psychicznie, wycofał się z życia hierarchii kościelnej. W tym okresie swojego życia zbliżył się do rodu Czartoryskich i ich przyjaciół skupionych wokół ich pałacu w Puławach. Odpowiadała mu atmosfera kultu przeszłości jaka tam panowała, podzielał również przekonanie, że utrwalanie dziejów ojczystych jest, po upadku państwa, sprawą najważniejszą. Swój najlepszy poemat „Świątynia Sybilli” zadedykował księżnej Izabeli Czartoryskiej. W utworze tym opisał Polskę czasów Kazimierza Wielkiego, Stefana Batorego, Jana II Kazimierza i Jana III Sobieskiego. Ten i inne jego utwory wyraźnie nawiązują do mesjanizmu i mistyki w literaturze polskiej z przełomu XVIII i XIX w. Ksiądz Jan Paweł Woronicz w poematach o charakterze religijno-mesjanistycznym opisywał apoteozę historii Polski. Był on zwolennikiem umiarkowanego nurtu Oświecenia, jednocześnie uwielbiał staropolską tradycję, a zło nękające Polskę, według niego, miało swe źródło w działalności wolnomyślicieli, jakobinów i zaszłościach po saskiej anarchii. Wbrew wszelkim przeciwnościom losu autor „Poematów historycznych w czterech pieśniach” z 1801 r. i „Hymnu do Boga” z 1805 r. był przekonany, że naród polski w przyszłości będzie przewodził narodom słowiańskim, bo takie jest jego dziejowe, Boskie posłannictwo.

|
Plebania w Powsinie, w której mieszkał ks. J. P. Woronicz |
W roku 1800 ksiądz Woronicz objął probostwo w Kazimierzu Dolnym, miejscowości nieodległej od Puław, utrzymując jednocześnie ożywione kontakty z Warszawą, gdzie działał między innymi w Warszawskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk, które odegrało ogromną rolę gospodarczo-polityczną w pierwszym okresie rządów pruskich w stolicy. W założeniu, a potem w działalności tego Towarzystwa dużą rolę odegrało duchowieństwo katolickie, żeby tylko wspomnieć księży Jana Pawła Woronicza, Ignacego Krasickiego czy Stanisława Staszica.
Probostwo w Powsinie, ksiądz Jan Paweł Woronicz, objął w 1803 r., piastując ten urząd do 1915 r. Wielka zaiste musiała być sława powsińskiego proboszcza, skoro na jego kazania, głoszone z pięknej barokowej ambony umieszczonej w pobliżu cudownego obrazu Matki Bożej Tęskniącej, ściągały rzesze tutejszych i z odległych wiosek włościan, a nawet warszawskich mieszczan. Zyskał sobie miano drugiego Piotra Skargi, porywał słuchaczy podniosłym, pięknym słowem i doskonałą retoryką, budząc idee patriotyczne i niepodległościowe wśród słuchających. W słynnym kazaniu „Przy uroczystym poświęceniu orłów i chorągwi…” wygłoszonym w 1807 r. mówił o idei przeznaczenia dziejowego Polski. W latach późniejszych, gdy przemawiał nad trumnami Tadeusza Kościuszki, księcia Józefa Poniatowskiego czy księcia Adama Czartoryskiego ten wątek przypominał i rozszerzał. Książę Czartoryski, który niezwykle cenił i popierał działanie księdza Woronicza, w dużym stopniu identyfikował się z jego poglądami. Podczas posiedzenia Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk tak mówił: „Nieszczęścia narodów są karą Nieba za odstąpienie od Jego (Boga) zakonu i cnoty, i że, aby Opatrzność osłoniła znowu swą opieką ludy, które na losy światowe rzuciła, trzeba rzetelnego poprawienia długich w jej obliczu zasług”
Poglądy te są zbieżne z myślami księdza Woronicza zawartymi w strofach „Świątyni Sybilli”: „Czym się dzieje, pytacie, że to nieszczęść brzemię
Tak już dawno znękaną trapi waszą ziemię?
Gdy na Ojca i Rządcę ta nie pada wina,
Między wami być musi źródło i przyczyna (…).
Skoro więc z Nim się nowym przymierzem złączycie
I na wskrzeszenie waszej sławy zasłużycie,
Nie zagrzebie waszego rodu ta mogiła”.
Będąc proboszczem w powsińskiej parafii św. Elżbiety ksiądz Woronicz mianowany został członkiem Izby Wojenno-Administracyjnej, a rok po utworzeniu Księstwa Warszawskiego zasiadł w jego Radzie Stanu. Jego znaczenie w Księstwie cały czas rosło, tak w sferze duchowej, jak i politycznej. W 1810 r. wszedł, można tak powiedzieć, do rządu Księstwa, zostając członkiem Sekcji Spraw Wewnętrznych i Obrządków Religijnych.
Rok 1815, czas Kongresu Wiedeńskiego, to dla księdza Jana Pawła pożegnanie się z Powsinem i awans na stolicę biskupią w Krakowie oraz miejsce w senacie Królestwa Polskiego.
Biskup Woronicz przyczynił się do odwołania z rządu Królestwa Stanisława Kostki Potockiego, za między innymi, napisanie i opublikowanie przez niego powieści „Podróż do Ciemnogrodu”, której autor, wysokiej rangi mason, wyśmiewa w tym paszkwilu Ojca Świętego, Państwo Kościelne, zakony, szczególnie jezuitów, tym samym uderzając w struktury Kościoła Katolickiego i wiarę większości Polaków.
Kilka lat później, w 1828 r. biskup Woronicz został arcybiskupem warszawskim, co jednocześnie wiązało się z objęciem przez niego stanowiska Prymasa Polski. W następnym roku przewodniczył uroczystościom, podczas których car rosyjski Mikołaj I został koronowany na konstytucyjnego króla Polski.
Pół roku później, 7 grudnia 1829 r. arcybiskup Jan Paweł Woronicz Prymas Polski zmarł w Wiedniu. Jego pogrzeb na Wawelu był jednocześnie wielką manifestacją patriotyczną.
Arcybiskup Woronicz był kawalerem Orderów Świętego Stanisława i Orła Białego.
Krzysztof Kanabus
Źródła:
Dr Zbigniew Osiński – „W 250. rocznicę urodzin najznakomitszego z proboszczów parafii św. Elżbiety w Powsinie księdza Jana Pawła Woronicza”
Anna Jończyk – „Głos „Jeremiasza polskiego” w dobie upadku Rzeczypospolitej. Kilka słów o twórczości Jana Pawła Woronicza”
Ks. dr Jan Świstak – „Powsińska rocznica biskupa Woronicza” Wikipedia – Jan Paweł Woronicz
Już minął rok jak nasi parafianie dołączyli do ogólnopolskiej akcji zbierania podpisów pod Protestem Obywatelskim Polaków w obronie Muzeum im. Jana Pawła II w Toruniu. Było to wyrazem sprzeciwu w odniesieniu do niszczycielskiego działania Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wobec instytucji kultury, upamiętniającej dziedzictwo duchowe i kulturowe św. Jana Pawła II oraz Jego wizję historii Polski.

Niestety, protest wyrażony w całej Polsce setkami tysięcy podpisów, nie wstrzymał dotychczasowego działania przeciw temu projektowi jakże nowatorskiemu i nade wszystko, niezbędnemu na te trudne czasy. Stąd nasuwa się pytanie: Czy dlatego że?
Wielu moich rozmówców odbiera te szkodliwe działania jako element wyraźnej walki z Kościołem Katolickim a zarazem walkę ze wszelkimi przejawami religijności i polskości.
Zatem wobec konieczności zaistnienia tak niezbędnej instytucji kultury, nie zwracajmy uwagi na bezzasadne zarzuty i manipulacje, lecz ponownie „Włączmy się w obronę Muzeum „Pamięć i Tożsamość”, apelując o odblokowanie w trybie pilnym środków finansowych, przyznanych na dokończenie prac dotyczących wystawy stałej w Muzeum i jego funkcjonowanie jako dobro narodowe.
To Muzeum, jedyne w swoim rodzaju, umożliwi nam i przyszłym pokoleniom Polaków czerpanie z bogatego dziedzictwa św. Jana Pawła II, największego z Polaków, które to dziedzictwo, ujęte jest w profesjonalnie prezentowanych eksponatach i swoim niezwykłym przesłaniu.
Tak nam dopomóż Bóg.
Teresa Gałczyńska
Źródło: Karta „Protest Obywatelski Polaków w obronie Muzeum im. Jana Pawła II w Toruniu”. Karta do otrzymania w Księgarni Internetowej Splendor24.pl, ul. Klasztorna 16, 78-400 Szczecinek, tel.: (94) 373 11 60.
Pratulin (wcześniejsza nazwa Hornów) to niewielka nadbużańska miejscowość, położona tuż przy granicy z Białorusią. Czas płynie tu wolniej, spokojniej – jednym słowem sielsko i anielsko. Ale nie zawsze tak było. Wbrew pozorom ta wieś ma niesamowitą historię, a jej skutki odczuwalne są do dziś na tym terenie i nie tylko. Ta historia związana jest ściśle z Męczennikami Podlaskimi – unitami broniącymi swojej wiary i kościoła.

W 1596 r. w ramach Unii Brzeskiej starano się zjednoczyć Kościół wschodni na terenach Rzeczpospolitej. Do Unii przystąpili prawosławni biskupi z terenów Rzeczypospolitej, którzy przyjęli całą naukę Kościoła katolickiego i uznali zwierzchnictwo Papieża nad swoimi diecezjami. Unia pozwoliła im jednak na zachowanie obrządku wschodniego, języka cerkiewnego, własnej liturgii, wschodniej tradycji kościelnej. W efekcie Unici stali się katolikami choć z nieco innym rytem i obrządkami.

|
„Martyrium Pratulińskie”. |
Rozbiory Rzeczypospolitej Polskiej spowodowały, że Unici znaleźli się przede wszystkim w zaborze rosyjskim. Tu w sposób szczególny byli prześladowani, ponieważ Rosja nie akceptowała Unii Brzeskiej i traktowała Unitów jako odłączonych przemocą od Kościoła Prawosławnego i przemocą chciała ich zmusić do powrotu do prawosławia. Jedne z największych prześladowań miały miejsce właśnie w okolicach Pratulina.

|
Kościół pw. św. Apostołów Piotra i Pawła |

Unici z Pratulina spodziewając się, że żołnierze carscy będą chcieli przejąć ich cerkiew dzień i noc jej pilnowali. Byli to głównie prości chłopi z okolicznych miejscowości przygotowani na wszystko, kobiety gotowały jedzenie dla trzymających straż, a dzieci je dostarczały.

|
Wizerunki Błogosławionych Męczenników Podlaskich |
Do wsi 24 stycznia 1874 r. przybyły dwa oddziały carskiego wojska, głównie Kozacy, którzy działając w imieniu imperatora rosyjskiego dokonali masakry. Obrońcy świątyni, widząc, że wojsko ma nakaz zabijania stawiających opór, uklękli na cmentarzu świątynnym i umierali z modlitwą na ustach, śpiewając "Święty Boże" i "Kto się w opiekę". Nie złorzeczyli prześladowcom, bo jak mówili: "słodko jest umierać za wiarę". Kozacy zabili 13 miejscowych unickich parafian, a ranili około 180 osób (w tym kobiety i dzieci), bowiem nie chcieli oni odstąpić od swojej świątyni oraz bronili swojego katolicyzmu i jedności z Papieżem. Zostali wtedy zabici: Wincenty Lewoniuk (25 lat, żonaty), Daniel Karmasz (lat 48, żonaty), Łukasz Bojko (lat 22, kawaler), Bartłomiej Osypiuk (lat 30, żonaty), Onufry Wasyluk (lat 21, żonaty), Filip Geryluk (lat 44, żonaty), Konstanty Bojko (lat 49, żonaty), Anicet Hryciuk (lat 19, kawaler), Ignacy Frańczuk (lat 50, żonaty), Jan Andrzejuk (lat 26, żonaty), Konstanty Łukaszuk (lat 45, żonaty), Maksym Hawryluk (lat 34, żonaty), Michał Wawryszuk (lat 21, żonaty).
Żołnierze porąbali ogrodzenie cmentarza, a cerkiew otworzyli za pomocą siekier, obrońców wiązano i wrzucano do chlewów, które miały służyć za tymczasowe więzienie. Zabitych pochowano w nieoznaczonym wspólnym grobie, ziemię zrównano i udeptano, by zatrzeć ślady pochówku. Jednak pamięć o tym miejscu (tzw. Wierzbince ok 1,5 km od kościoła) zachowała się wśród miejscowych mieszkańców, co potwierdziła ekshumacja przeprowadzona w 1990 roku.


|
Relikwiarz ze szczątkami Błogosławionych |

|
Bł. Wincenty Lewoniuk |
Wieś zrujnowano obarczając wieloma kontrybucjami, wiele osób aresztowano, zesłano na Syberię. Unicką cerkiew rozebrano, aby ślad po niej nie został. Zrobiono wszystko, aby zniszczyć katolicyzm na tym terenie min. zamieniono kościół pw. św. Apostołów Piotra i Pawła na cerkiew prawosławną i taki stan utrzymywał się do 1919 r. Dopiero w 1905 r. została w Pratulinie przywrócona parafia katolicka, na której potrzeby wybudowano tymczasowy drewniany kościół, bo wiem kościół murowany pozostawał nadal w rękach prawosławnych. Po zwróceniu kościoła murowanego katolikom w roku1919, kościół drewniany rozebrano. Dziś kościół pw. św. Apostołów Piotra i Pawła pełni rolę kościoła parafialnego a jednocześnie diecezjalnego Sanktuarium bł. Wincentego Lewoniuka i 12 Towarzyszy, Męczenników Podlaskich.
Prześladowania były na taką skalę, że na tym terenie w zasadzie nie ma obecnie unitów, za wyjątkiem niewielkiej parafii w Kostomłotach niedaleko Kodnia (ale to już inna historia). Jednak ich duch nadal ma wpływ na to co dzieje się na tym terenie i nie tylko. Ojciec Święty Jan Paweł II, w niedzielę 6 października 1996 r., w Rzymie w 400-tn rocznicę zawarcia Unii brzeskiej, dokonał beatyfikacji Męczenników z Pratulina, Wincentego Lewoniuka i 12 Towarzyszy. Ich relikwie znajdują się właśnie w kościele parafialnym Św. Apostołów Piotra i Pawła w Pratulinie. W kościele tym znajduje się również:

|
Dróżki Męczenników |
W miejscu dawnej cerkwi unickiej znajduje się obecnie drewniany kościół pochodzący z XVIII w. przewieziony ze Stanina i po gruntownej renowacji, postawiony w latach 2009-2012. Pełni on funkcję muzeum Męczenników Podlaskich tzw. „Martyrium Pratulińskie”. Wokół świątyni wiją się Dróżki Męczenników, na których można się spotkać z każdym z Błogosławionych osobiście. W latach 2024 -2005 zbudowano piękną drogę krzyżową w formie białych kaplic z 2 metrowymi figurami, która usytuowana jest na ponad kilometrowej trasie od muzeum do „Wierzbinki”, czyli miejsca, gdzie spoczywały szczątki Męczenników. W trakcie procesu beatyfikacyjnego szczątki zostały ekshumowane w 1990 r. i w dawnym miejscu pochówku powstał tylko grób symboliczny.

Do Pratulina przybywają liczni pielgrzymi, aby za wstawiennictwem Męczenników Podlaskich prosić Boga o łaskę: wiary, zdrowia, potomstwa, wyzwolenia z różnych nałogów.
Na kanwie historii męczenników Podlaskich powstało Bractwo „Strażnicy Kościoła”, którego zadaniem jest strzeżenie Kościoła w różnych jego wymiarach: osobistym (Strzegę świątyni mego serca!), kościoła domowego (Strzegę kluczy do kościoła domowego), parafialnym ( Strzegę swojej świątyni!), diecezjalnym: (Strzegę jedności Kościoła!). Członkiem Bractwa może zostać pełnoletni mężczyzna, który musi odbyć roczną formację przygotowaną przez Kustosza Sanktuarium w Pratulinie. Dniem spotkań bractwa jest każdy 23 dzień miesiąca w łączności z „Pratulińską Szkołą Wiary”. Członkowie Bractwa noszą charakterystyczne wiśniowe płaszcze – można ich bez trudu rozpoznać podczas uroczystości w Pratulinie.

O historii męczeństwa unitów wiele mówi film dokumentalny, którego obejrzenie polecam: Modlitwa o Polskę - z ziemi podlaskiej – dostępny pod linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=CZ6-1W9SKl0. W filmie w odtworzeniu sceny męczeństwa wzięło udział około 60 statystów, obecnych parafian pratulińskich, wywodzących się również z rodzin zabitych męczenników.
Agata Krupińska
Źródło: https://sanktuariumpratulin.pl/
„Pratulin” Martyrium-Stowarzyszenie Pamięci Unitów Podlaskich.
CHRZTY
Polecamy opiece Matki Bożej Tęskniącej ochrzczone dzieci, rodziców i chrzestnych
POGRZEBY
Dobry Jezu, a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie.
Msza św. o godz. 16:00 z udziałem ok. 40 osób Chorych oraz ich Opiekunów i Agapa zorganizowana przez Parafialny Zespół Caritas w domu parafialnym dla wszystkich uczestników uroczystości.
|
O rozbrojenie i pokój Módlmy się, aby narody dążyły do skutecznego rozbrojenia, zwłaszcza nuklearnego i aby światowi przywódcy wybierali drogę dialogu i dyplomacji zamiast przemocy. |
1 III DRUGA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU „AD GENTES” (I. Niedziela miesiąca) – DZIEŃ pomocy misjonarzom – zbiórka do puszek na cele misyjne po każdej Mszy św.
04 III ŚRODA – Święto św. Kazimierza, Królewicza
05 III PIERWSZY CZWARTEK MIESIĄCA
06 III PIERWSZY PIĄTEK MIESIĄCA
07 III PIERWSZA SOBOTA MIESIĄCA
08 III TRZECIA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU
13 III PIĄTEK
14 III SOBOTA
15 III CZWARTA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU (tzw. różowa) „LAETARE, IERUSALEM” (nazwa od antyfony na wejście. „Wesel się, Jeruzalem”)
19 III CZWARTEK – UROCZYSTOŚĆ ŚW. JÓZEFA, OBLUBIEŃCA NMP
20 III PIĄTEK
21 III SOBOTA
22 III PIĄTA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU – początek Parafialnych Rekolekcji wielkopostnych prowadzonych przez Ks. Pawła Rawskiego MIC – kapłana i misjonarza posługującego obecnie w Wietnamie
23 III – PONIEDZIAŁEK – II. dzień parafialnych rekolekcji wielkopostnych
24 III – WTOREK – III. dzień parafialnych rekolekcji wielkopostnych
25 III ŚRODA, UROCZYSTOŚĆ ZWIASTOWANIA PAŃSKIEGO – IV. (ostatni) dzień parafialnych rekolekcji wielkopostnych
27 III PIĄTEK
28 III SOBOTA
29 III NIEDZIELA PALMOWA MĘKI PAŃSKIEJ (SZÓSTA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU) – początek WIELKIEGO TYGODNIA (wspomnienie Męki Chrystusa począwszy od Jego mesjańskiego wjazdu do Jerozolimy)
30 III – WIELKI PONIEDZIAŁEK
31 III – WIELKI WTOREK
Kalendarium przygotował ks. Robert Tomasik z wykorzystaniem schematów przygotowanych przez † Ks. Jana Świstaka
|
Przeznacz je dla potrzebujących z parafii w Powsinie Jak co roku możesz sprawić, że 1,5% Twojego podatku dochodowego trafi nie do wspólnego worka podatkowego, a bezpośrednio do ludzi potrzebujących pomocy. Zaufaj nam! Zrobimy dobry użytek z Twoich pieniędzy. Przekaż swój 1,5% na Caritas w Powsinie (za pośrednictwem Caritas Archidiecezji Warszawskiej).
3. W następnej części formularza PIT, zatytułowanej „Informacje uzupełniające”, w rubryce „Cel szczegółowy 1,5%” podaj: Zespół Caritas przy Parafii Św. Elżbiety w Powsinie W imieniu potrzebujących dziękujemy! |
Msze Św. w naszej świątyni.
- w dni powszednie. 7.00 i 18.00
- w niedziele. 7.00, 9.00, 10.30 z udziałem dzieci, 12.00 (Suma) i 18.00
- Holy Mass in English on the first Sunday of the month at 4PM.
Spowiedź.
w dni powszednie o godz. 6.45 do 7.00 oraz od 17.30 do 18.0
w niedziele i uroczystości pół godziny przed każdą Mszą świętą i podczas Mszy Św.
w pierwsze piątki miesiąca spowiedź od 6.30 oraz od 17.15.
Kancelaria czynna.
poniedziałek / wtorek / czwartek 16.00 - 17.00 środa. 8.00 - 9.00, 16.00 - 17.00 piątek. 8.00 - 9.00
Telefon. 22 648 38 46
nr konta bankowego Parafii. 89 1240 2135 1111 0000 3870 8501
Parafialny Zespół Caritas. magazyn czynny w drugą i czwartą sobotę miesiąca 10.00-11.00 w Domu Parafialnym, ul. Przyczółkowa 56,
nr konta bankowego. 93 1240 2135 1111 0010 0924 9010
e-mail. [email protected]
e-mail Wiadomości Powsińskich. [email protected]
http. parafia-powsin.pl
TELEFON KS. DYŻURNEGO - 785 593 335
Bóg zapłać za ofiary na pokrycie kosztów druku gazetki!
"Redakcja WP działa pod opieką ks. proboszcza Roberta Tomasika. Sprawy dotyczące parafii Powsin opracowuje ks. proboszcz Robert Tomasik oraz ks. Lech Sitek. Redaktor Naczelny. Agata Krupińska. Redaktor honorowy i twórca formatu Wiadomości Powsińskich. ks. Jan Świstak. Redakcja. Maria Zadrużna, Teresa Gałczyńska, Aleksandra Kupisz-Dynowska, Krzysztof Kanabus. Nakład. 200 egz.