Wyszukiwarka wiadomości

1
2
3
[4]

Wiadomości Powsińskie kwiecień 2021

 

Kończymy kolejny okres liturgiczny wielkiego postu, naznaczony nabożeństwem Gorzkich Żali i Drogą Krzyżową, zastanawiamy się nad tajemnicą Zmartwychwstania Pana Jezusa. Chrystus przyszedł na ziemie, aby dokonać zbawienia ludzi przez krzyż i zmartwychwstanie. Bóg chce abyśmy nie wątpili w sens życia i w nagrodę wieczną dla wytrwałych. Chrystus przypomina, że „Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale żywych”. Wielu ludzi żyje jakby Bóg nie istniał, co jest w rzeczywistości cichą apostazją. Jezus przypomina o tym w Ewangelii: czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?

Chrystus zna ludzką słabość, dlatego przed śmiercią ustanowił Eucharystię, jako pamiątkę męki, a także prawdziwy pokarm dla swoich uczniów. Komunia jest lekarstwem na grzech i przypomina o wielkiej miłości Boga do każdego człowieka. Eucharystia to sakrament realnej obecności Jezusa, której doświadczamy w adoracji, czyli kontemplacji bóstwa Chrystusa. Życie mistyków, którzy żywili się tylko komunią jest świadectwem, że chleb żywy jest początkiem życia wiecznego. Jezus doświadczył sądu, męki i Zmartwychwstania. My także (kościół) musimy przejść przez sąd świata, mękę i Zmartwychwstanie. Biblia mówi, że jest Zmartwychwstanie do życia i na potępienie. W Ewangelii św. Mateusza (Mt 25,31n) Chrystus zapowiada Sąd Ostateczny. Kto wierzył w Boga i czynił dobro pójdzie do życia wiecznego, a kto Go odrzucił i żył tylko dla siebie, jak bogacz w przypowieści o Łazarzu, pójdzie na wieczną mękę. Chrystus Zmartwychwstał w Jerozolimie 2000 lat temu, a nas czeka tajemnica zmartwychwstania w niedalekiej przyszłości. Życie jest ciągłym wyborem, żyjmy dla Jezusa, abyśmy mogli osiągnąć miejsce w niebie, które przygotował nam Dobry Ojciec.

Na święta Wielkanocne życzę parafianom i ludziom dobrej woli łaski pokoju, która płynie z Misterium Zmartwychwstania Chrystusa.

ks. Proboszcz Lech Sitek

 

 

WIELKI POST 2021 – REKOLEKCJE

Z ks. Michałem Olszewskim, rozmawiamy o Wielkim Poście, czasie przygotowania do Świat Wielkanocnych oraz o rekolekcjach wielkopostnych, które prowadzi w naszej parafii.

 

Czy mógłby Ojciec powiedzieć nam kilka słów o sobie, czym obecnie się ksiądz się zajmuje?

ks. Michał Olszewski SCJ: Jestem księdzem od 12 lat i pochodzę z okolic Limanowej w Beskidzie Wyspowym. Od lat działam w przestrzeniach związanych z nową ewangelizacją. W moim zakonie odpowiadam za ten właśnie dział duszpasterstwa oraz za grupę medialną profeto. Od razu zapraszam do odwiedzenia naszych miejsc w Internecie pod adresem https://profeto.pl.

Czy mógłby Ojciec powiedzieć nam kilka osłów o swoim zgromadzeniu? W jaki sposób sercanie trafili do Powsina i czym będą się tu zajmować?

ks. M.O.: Jesteśmy zgromadzeniem, które narodziło się w XIX wiecznej Francji. Naszym założycielem jest Ojciec Leaon Jan Dehon. W naszym charyzmat skupia się ma krzewieniu kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa -oraz wynagrodzeniu Bogu za grzechy nasze i świata.

Do Powsina trafiliśmy w związku z naszym nowym projektem, który realizuje Fundacja Profeto.pl. Budujemy w wa szej (już powinienem powiedzieć „naszej”) parafii specjalistyczny ośrodek wsparcia dla osób pokrzywdzonych przemocą pod nazwą „Archipelag – wyspy wolne od przemocy”. Znajdzie się w nim miejsce dla dzieci, młodzieży i dorosłych, którzy w jakikolwiek sposób ucierpieli z powodu przemocy innych.

Wielki Post – czym ten okres powinien być dla osoby wierzącej – katolika?

ks. M.O.: To przede wszystkim czas zatrzymania, by w tym pędzie obecnego świata wyhamować przed Najważniejszymi Świętami dla chrześcijan i nie „przespać” zmartwychwstania!

Jaki temat przewodni wybrał Ojciec na czas naszych parafialnych rekolekcji? Czy w czasach pandemii forma rekolekcji powinna ulec zmianie- czy rekolekcje zdalne, w Internecie, telewizji, radiu czy jednak w osobiście w kościele?

ks. M.O.: Temat naszych rekolekcji zaczerpnąłem z papieskiego listu ogłaszającego rok jubileuszowy św. Józefa „Patris corde” (Ojcowskim sercem). Tym samym chciałbym zaprosić Was na wielkopostną podróż ze św. Józefem, byśmy tak ukochali Pana Jezusa jak zrobił to Józef.

Jeśli chodzi o formę rekolekcji, to oczywiście zawsze ważne są różne formy. Ja sam od lat głoszę w Internecie czy naszym radiu. Jednak nic nie zastąpi tych dziejących się tu i teraz, w parafiach i wspólnotach, by słowo było żywe i skuteczne.

Czy same rekolekcje wystarczą, aby być przygotowanym na dzień zmartwychwstania Chrystusa, na czas Świąt Wielkanocnych?

ks. M.O.: Rekolekcje mogą nas wprowadzić na dobrą drogę przygotowania. Ale to w naszym sercu musi się dokonać ta decyzja, że spotkać Zmartwychwstałego. Takim wyraźnym znakiem tej decyzji może być choćby pójście do spowiedzi.

Co zrobić, aby katolicy pamiętali, że Święta Wielkanocne to nie jedynie tradycja poświecenia jajek oraz zwiedzanie kościołów w celu obejrzenia pięknych Grobów Pańskich (teraz dodatkowo utrudniona ze względu na pandemię), ale pamiątka rzeczywistych, historycznych wydarzeń niezwykle istotnych dla naszej wiary? Jak przekonać do tego niewierzących? Jak przypomnieć o tym tzw. „niepraktykującym katolikom”?

ks. M.O.: Tutaj dotykamy bardzo szerokiego zagadnienia, jakim jest ewangelizacja. Dzisiaj rzeczywiście musimy włożyć wiele wysiłku, by wyjść z murów kościelnych na tzw. peryferia jak mówi papież Franciszek i znajdując ludzi tam gdzie oni są, ogłosić im Ewangelię. Wtedy zaczną wracać.

Bardzo dziękuję za rozmowę a czytelników zachęcam do udziału w rekolekcjach.

ks. M.O.: Dziękuję bardzo i mam ogromną nadzieję na spotkanie z Wami w powsińskim sanktuarium.

Agata Krupińska

 

 

 

Trwajcie mocni w wierze!

Ojciec Święty Benedykt XVI z Prezydentem Lechem Kaczyńskim i Pierwszą Damą Marią Kaczyńską podczas wizyty w Polsce

Gdy 15 lat temu, 25 maja 2006 r., przed południem, papieski samolot wylądował na lotnisku Okęcie i drzwi jego otworzyły się, stanęła w nich postać w białej sutannie, w pamięci wielu z nas odżyły wspomnienia wizyt naszego Wielkiego Rodaka Jana Pawła II. Tym razem gościliśmy Ojca Świętego Benedykta XVI. Na jego twarzy widać było niepewność i tremę, jak wypadnie i zostanie przyjęty. Przyjęty został wspaniale i pokochaliśmy go szczerze. Trema i przejęcie udzieliły się również witającemu go prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej Lechowi Kaczyńskiemu, który wraz z małżonką Marią, witał dostojnego gościa na płycie lotniska. Po krótkim powitaniu, podczas którego głos zabrali Benedykt XVI, Prymas Polski Kardynał Józef Glemp i Prezydent RP Lech Kaczyński, kolumna samochodów ruszyła w kierunku katedry św. Jana na Starym Mieście. Podczas przejazdu Benedyktowi XVI towarzyszył w papamobilu Prymas Polski Kardynał Józef Glemp. Podczas przejazdu ulicami Warszawy kolumna papieska zatrzymała się tylko raz, przed Katedrą Polową Wojska Polskiego, gdzie biskup polowy WP Tadeusz Płoski wręczył Papieżowi bukiet kwiatów.

 

Następnie dostojny gość, Piotr naszych czasów skierował się do stołecznej katedry św. Jana Chrzciciela, gdzie w wygłoszonym przemówieniu skierowanym do polskiego duchowieństwa, w dość mocnych słowach przypomniał, co jest najważniejszym posłannictwem kapłana katolickiego.

„W katedrze tej, szczególnie wspominam sługę Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, którego nazywacie Prymasem Tysiąclecia, który – zawierzając siebie Chrystusowi i Jego Matce – umiał wiernie służyć Kościołowi, nawet pośród długotrwałych, bolesnych doświadczeń. Z uznaniem i wdzięcznością wspominamy tych, którzy nie ulegli siłom ciemności. Uczmy się od nich odwagi, konsekwencji i wytrwałości w dochowaniu wierności Ewangelii…

…Wierni oczekują od kapłanów tylko jednego, aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem. Nie wymaga się od księdza, by był ekspertem w sprawach ekonomii, budownictwa czy polityki. Oczekuje się od niego, by był ekspertem w dziedzinie życia duchowego. Dlatego, gdy młody kapłan stawia swoje pierwsze kroki, potrzebuje u swego boku poważnego mistrza, który mu pomoże, by nie zagubił się pośród propozycji kultury chwili. Aby przeciwstawił się pokusom relatywizmu i permisywizmu, nie jest wcale konieczne, aby kapłan był zorientowany we wszystkich aktualnych, zmiennych trendach; wierni oczekują od niego, że będzie raczej świadkiem odwiecznej mądrości, płynącej z objawionego Słowa. Dbanie o jakość osobistej modlitwy oraz o dobrą formację teologiczną, owocuje w życiu…

…Chrystus potrzebuje kapłanów, którzy będą mężni, dojrzali, męscy, zdolni do praktykowania duchowego ojcostwa. Aby to nastąpiło, trzeba rzetelności wobec siebie, otwartości wobec kierownika duchowego i ufności w miłosierdzie Boże…

…Trwajcie mocni w wierze! Również wam powierzam to motto mojej pielgrzymki. Bądźcie autentyczni w waszym życiu i posłudze. Wpatrzeni w Chrystusa, żyjcie życiem skromnym, solidarnym z wiernymi, do których jesteście posłani. Służcie wszystkim, czekajcie na nich w parafiach i w konfesjonałach, towarzyszcie nowym ruchom i wspólnotom, wspierajcie rodziny, nie traćcie więzi z młodzieżą, pamiętajcie o ubogich i opuszczonych. Gdy będziecie żyli wiarą, Duch Święty wam podpowie, co macie mówić i jak macie służyć. Będziecie mogli zawsze liczyć na pomoc Tej, która przewodzi Kościołowi w wierze. Zachęcam was, abyście zawsze wzywali Ją słowami, które dobrze znacie: Jestem przy Tobie pamiętam czuwam. Wszystkim wam błogosławię”.

Po spotkaniu z polskim duchowieństwem Ojciec Święty modlił się na grobach Wielkich Prymasów Polski: Stefana Wyszyńskiego i Augusta Hlonda. Tego dnia spotkał się jeszcze w Pałacu Namiestnikowskim z Prezydentem RP Lechem Kaczyńskim i jego rodziną oraz odmówił modlitwę ekumeniczną w parafii św. Trójcy Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego.  Następny dzień wizyty apostolskiej, rozpoczął Mszą św. odprawioną na historycznym miejscu Placu Piłsudskiego, gdzie jego poprzednik Jan Paweł II, podczas swej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny wypowiedział pamiętne słowa: Niech stąpi Duch Twój i odnowi oblicze Ziemi. Tej Ziemi!” WE Mszy św. koncelebrowanej przez 120 kardynałów i biskupów, uczestniczyło ponad 300 000 wiernych.

Zachowujcie i pogłębiajcie waszą wiarę”. Papież Benedykt XVI na początku wygłoszonej homilii, nawiązał do słów swojego wielkiego poprzednika Jana Pawła II, wygłoszonych prze niego podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski w czerwcu 1979 r., na tym samym miejscu, ówczesnym placu Zwycięstwa. Wspomniał także pogrzeb Prymasa Stefana Wyszyńskiego, którego ćwierćwiecze śmierci wówczas obchodzono. Zwracając się do wiernych prosił, podobnie jak jego poprzednik Jan Paweł II, by Naród Polski, trwał mocny w wierze, jak to czynił przez tysiąclecie, przy Kościele Chrystusowym i jego tradycji, wspierany przez Ducha Prawdy i Pocieszyciela. Napominając nas, byśmy nie ulegali pokusie relatywizmu oraz subiektywnego i selektywnego interpretowania Pisma Świętego. Przypominał nam również o obowiązku wypełniania woli Bożej, czyli przykazań Dekalogu.

Na zakończenie swojego wystąpienia powiedział do nas: „Proszę was, pielęgnujcie to bogate dziedzictwo wiary poprzednich pokoleń, dziedzictwo myśli i posługi wielkiego Polaka, papieża Jana Pawła II. Trwajcie mocni w wierze, przekazujcie ją waszym dzieciom, dawajcie świadectwo łasce, której doświadczyliście w sposób obfity przez działanie Ducha Świętego w waszej historii. Niech Maryja, Królowa Polski wskazuje wam drogę do swego Syna i towarzyszy wam na drodze do szczęśliwej i pełnej pokoju przyszłości. Niech nigdy nie zabraknie w waszych sercach miłości do Chrystusa i Jego Kościoła”.

W czasie tej Mszy św. papież ukoronował obraz Matki Boskiej Trybunalskiej, koronami poświęconymi jeszcze prze Jana Pawła II. Po południu modlił się już przed cudownym wizerunkiem Czarnej Madonny w Częstochowie.

Odprawił nabożeństwo majowe, w którym uczestniczyło prawie pół miliona wiernych, przybyłych do tronu Jasnogórskiej Pani ze wszystkich zakątków Polski i z poza jej granic. Przemówienie wygłoszone z Wałów Jasnogórskich było skierowane głównie do członków ruchów katolickich i wspólnot zakonnych. W kaplicy Cudownego Obrazu przekazał wspólnocie paulińskiej złotą różę, która miała być darem papieża Pawła VI na Tysiąclecie Chrztu Polski (w roku 1966 r., władze komunistyczne nie wpuściły Ojca Świętego Pawła VI do Polski).  Około godziny 20.00 przybył do Krakowa. Przed spoczynkiem, przemówił do wiernych z okna Pałacu Arcybiskupów Krakowskich na Franciszkańskiej 3.

W sobotę przed południem odwiedził rodzinne miasto Jana Pawła II – Wadowice. Spotkał się z jego mieszkańcami i przybyłymi pielgrzymami. Nawiedził Bazylikę Ofiarowania Najświętszej Marii Panny oraz dom, w którym mieszkał w dzieciństwie Karol Wojtyła.

Następnie Benedykt XVI odwiedził Kalwarię Zebrzydowską, gdzie z ołtarza polowego prosił wiernych o modlitwę za niego i cały Kościół. Po powrocie do Krakowa spotkał się z dużą grupą chorych w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia i modlił się przy relikwiach świętej Faustyny. O godzinie 18.00 złożył wizytę na Wawelu. W Katedrze Wawelskiej, miejscu spoczynku naszych monarchów i wielkich Polaków, modlił się przy konfesji św. Stanisława.

Po wizycie na Wzgórzu Wawelskim, przybył na Błonia Krakowskie, gdzie oczekiwało na niego ok. 600 000 młodych ludzi. Mottem spotkania były słowa, które Jezus skierował do swego następcy św. Piotra – „Ty jesteś skała”. W swoim przesłaniu, skierowanym do młodych, papież wskazywałby budowali - dom na skale, którą jest Chrystus. Podczas tej uroczystości Benedykt XVI poświecił kamień węgielny pod budowę Centrum Jana Pawła II. Centrum to ma powstać na terenie dawnej fabryki Solvay, w której jako młody robotnik pracował Karol Wojtyła. Późnym wieczorem ponownie spotkał się z wiernymi na Franciszkańskiej 3.

W niedzielę rano, w ostatnim dniu pielgrzymki, odprawił na Błoniach Krakowskich Mszę św. dla miliona wiernych. Mszę tą koncelebrowało 1900 duchownych z Polski i kilkunastu innych państw świata. Mogło się wydawać, że w tej Mszy św. uczestniczyły tylko dwie osoby: On Benedykt XVI – nauczyciel i Lud – uczeń z milionem twarzy. Panowało niesłychane skupienie i powaga. Uroczystość zakończyła modlitwa Regina Coeli. Po południu, po raz ostatni, spotkał się z wiernymi na Franciszkańskiej.

„Drodzy przyjaciele chciałem wam podziękować za waszą obecność, za waszą przyjaźń, za waszą radość. Niech Pan Bóg będzie z wami. Do zobaczenia w Rzymie, a jeżeli Pan Bóg pozwoli, to również jeszcze w Krakowie. Arrivederci, gracie, dziękuję. Do widzenia. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.

Ostatnim punktem pobytu w Polsce papież Benedykta XVI, była wizyta w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz – Birkenau. W wizycie towarzyszył mu prezydent Polski Lech Kaczyński. Papież modlił się pod Ścianą Straceń i w celi, w której zginął, dobity zastrzykiem z fenolu, ojciec Maksymilian Maria Kolbe. W przemówieniu po niemiecku (jedyny raz użył tego języka w oficjalnym wystąpieniu) powiedział:

„W miejscu takim jak to brakuje słów, a w przerażającej ciszy serce woła do Boga: Panie, dlaczego milczałeś? Dlaczego na to pozwoliłeś? W tej ciszy chylimy czoło przed niezliczoną rzeszą ludzi, którzy tu cierpieli i zostali zamordowani. Cisza ta jest jednak głośnym wołaniem o przebaczenie i pojednanie, modlitwą do żyjącego Boga, aby na to nie pozwolił nigdy więcej”.

Przed godziną 22.00 Ojciec Święty odleciał z lotniska Balice do Stolicy Apostolskiej w Rzymie. Józef Ratzinger nim został wybrany na papieża, odwiedził Polskę osiem razy m. in. towarzyszył Janowi Pawłowi II w jego pierwszej wizycie w Polsce, a także uczestniczył w uroczystościach pogrzebowych Prymasa Stefana Wyszyńskiego.

Krzysztof Kanabus

 

 

Marysieńka. Niezaprzeczalnie jedna z najbardziej popularnych królowych Polski.   I jedna z najpiękniejszych, jeśli nie najpiękniejsza kobieta na tronie Sarmacji. Piękna. Ten przymiotnik dodaje prof. Michał Komaszyński do tytułu drugiego wydania poszerzonej biografii: „Piękna królowa Maria Kazimiera d’ Arquien Sobieska.” Czarnooka Francuzka zauroczyła czcigodnego Profesora. Nie mógł pogodzić się z faktem, że potomność obeszła się z nią niełaskawie. Historycy prześcigali się w wynajdywaniu ujemnych cech Marysieńki. Nie szczędzili negatywnych opinii: zmienna, despotyczna, kapryśna, popędliwa, uparta i chciwa na pieniądze. Rozpisywali się nad jej zgubnym wpływem na króla, który wciąż niezmiernie ulegał „przewrotnej żonie”.

Jej wtrącanie we wszystkie sprawy publiczne mąciło spokojność króla, dworu, rodziny i kraju.”.

 „Mała, chciwa intrygantka"

JanTricius, Portret Marii Kazimiery (ca._1676); Google_Art_Project

 

Dużo nam wyrządziła szkody i zgryzoty.”

Fatalna opinia o Marysieńce kładła się cieniem na bohaterze 20 zwycięskich bitew, nieustraszonym i pewnym siebie królu Janie III Sobieskim.

„Był w stosunku do przewrotnej żony potulnym jagnięciem, pozbawionym charakteru i woli. Piękna ręka Marysieńki prowadziła go przez hańbę i błoto, popychała na kręte ścieżki występków, ciskała nim jak bezwładnym przedmiotem. Z uległością niewolnika poddawał się Sobieski tej upokarzającej nad wszelki wyraz tyranii(…)Wszystkie przykrości znosił z bezprzykładnym mazgajstwem, a sponiewierany przez żonę, jak żak płakał po kątach nad swoja niedolą”.

Wydana w 1938 roku biografia Tadeusza Boya Żeleńskiego ugruntowała opinię Marysieńki, jako „triumfującej Wenus”. Książka wywołała swoisty skandal, co zapewniło jej i miało w przyszłości zapewnić niezmierną poczytność. Tylko nieliczni recenzenci ocenili biografię Żeleńskiego wręcz, jako szkodliwą. Sobieski został w niej przedstawiony, „jakby całe niemal życie chodził w bieliźnie i w pantoflach, a tylko z rzadka „mimo woli”, zawsze przez kogoś popychany, przywdziewał zbroję.

Profesor Michał Komaszyński postanowił rozprawić się z czarnym PR Marysieńki, niesprawiedliwą, tendencyjną oceną i ukazać prawdziwe oblicze monarchini. „Uważałem, że nie można dłużej zwlekać z przedstawieniem nowego, pełniejszego obrazu królowej. W społeczeństwie i w nauce funkcjonuje, bowiem nadal przestarzała oraz wypaczona mocno wizja słynnej Marysieńki” - pisał prof. M. Komaszyński. Po wielu latach pracy, żmudnych poszukiwań w archiwach polskich i europejskich, w 1983 roku ukazuje się plon pracy, pierwsze wydanie biografii „Maria Kazimiera d‘ Arquien Sobieska, królowa Polski (1641-1715)”.

 „Książka w zamyśle wymierzona była przeciw wszystkim, którzy zarówno za życia władczyni, jak i potem przez wiele lat pokoleń niesprawiedliwie oceniali życie i działalność królowej” – uważa Aleksandra Skrzypietz. Bohaterka biografii prof. Michała Komaszyńskiego jest kochającą żoną, matką, córką. Marysieńka szczerze kochała męża.  „Jestem zobowiązana Bogu za to, że dał mi go (Jana III) za męża.  Chciałabym w każdej chwili dnia wyrażać mu za to swą wdzięczność.”

Marysieńka i Jachniczek stanowili jedną z najbardziej dobranych par, jakie zasiadały na polskim tronie. Ich związek szczęśliwie przetrwał próbę czasu - broni królowej Profesor. Była nie tylko kochającą, ale i ambitną żoną. Jan Sobieski zawdzięczał jej bardzo wiele.

Ta sama powabna dłoń, która przed laty wcisnęła Celadonowi łaskę marszałka i buławę hetmana, wręczyła mu w końcu berło królewskie”. Kiedy 21 maja 1674 roku rozległ się na polach Woli jednomyślny okrzyk: „Vivat Joannes rex”, „Niech żyje król Jan”, niewiele osób wiedziało, że zwycięstwo Sobieskiego było w znacznej mierze dziełem żony.

Z kart biografii Michała Komaszyńskiego jawi się postać Marysieńki, jako mądrej, przykładnej, zapobiegliwej gospodyni, nadzorującej funkcjonowanie dóbr, przebudowującej i upiększającej rodowe rezydencje, skrzętnie gromadzącej pieniądze, tak potrzebne dla przyszłości rodziny. Marysieńka, matka dzieci, których ojciec „największy monarcha, jakiego miała Polska” chce tronu dla najstarszego syna i godnego zamążpójścia jedynaczki. Mimo starań pierwsze przedsięwzięcie nie powiodło się. Nie udało się królowej przełamać oporu magnaterii, która skutecznie sprzeciwiła się elekcji „Piasta” na tron Rzeczypospolitej. Drugi zamiar zakończył się sukcesem. Ukochana jedynaczka została żoną elektora Bawarii.  Po uroczystej ceremonii zaślubin ucztowano i tańczono cztery dni. Weselił się również lud warszawski. Z rozkazu króla i jego małżonki upieczono wiele całych wołów i nie żałowano wina.

Maria Kazimiera była godną małżonką wielkiego króla. Podobnie jak i maż odznaczała się wielką pobożnością. W jej codziennym życiu sporo miejsca zajmował Kościół. Pobożna Maria Kazimiera bywała na nabożeństwie „rannym i obiednym” lub „tak na rannym, jako i wieczornym’. W listach do brata i syna królowa zawarła cenne wzmianki o swoim stosunku do Boga. Uważała, że najważniejszą rzeczą w poczynaniach ludzkich jest zapewnienie sobie zbawienia. „Szczególne pobożności odprawiała za zmarłych.” „Pobożność królowej przejawiała się również w dziele miłosierdzia.”  Michał Komaszyński pokazuje nam Marysieńkę, która po wyjściu z kościoła, czy to w Warszawie, Jaworowie, Żółkwi, czy gdzie indziej, rozdziela hojnie jałmużny wśród cisnącej się do jej dłoni biedoty.

Większość biografii królowej kończyła się wraz ze śmiercią króla Jana. Tymczasem królowa – wdowa przeżyła ukochanego męża o 20 lat. Jesień życia królowej, spędzona poza granicami Polski – to temat zupełnie nieznany. O tym etapie życia pisze szczegółowo prof. Michał Komaszyński.

Wdowa po pogromcy Turków znalazła schronienie w Wiecznym Mieście, gdzie witana była z ogromną atencją, korzystała z gościnności papieża, przychylności kardynałów. W 1714 roku, w wieku 75 lat królowa decyduje się na opuszczenie Rzymu i wybiera w podróż do Francji, do zamku w Blois. Umiera ostatniego dnia stycznia 1716 roku. Powrót prochów Marii Kazimiery do Polski otacza piękna legenda. „Pewnego majowego wieczora 1716 roku, obudził braciszka drzemiącego u furty kapucynów w Warszawie, dzwonek. Gdy otworzył bramę, nie było już nikogo. Ujrzał natomiast podłużna skrzynię na ziemi. Po otwarciu jej okazało się, że zawiera trumnę. Znaleziono w niej zwłoki z diademem na czole i berłem w dłoni. Znaleziony medal przy zwłokach wyjaśniał, że jest to Maria Kazimiera królowa Polski.” Losy powrotu ciała królowej do Polski, niezmiernie tajemnicze, długo były niewyjaśnione. Zagadkę rozwiązał Michał Komaszyński. Dzięki wieloletnim, wnikliwym badaniom archiwaliów, zwieńczonym odkryciem nieznanych listów pisanych przez Marysieńkę pod koniec życia. Trumnę Marii Kazimiery przywieziono do Polski niewątpliwie na polecenie królewiczów Sobieskich. Spełnili oni po prostu życzenie matki, wypowiedziane nieśmiało w testamencie, znalezienia się po śmierci u boku Jana III – pisze Profesor.

I na zakończenie jeszcze jeden cytat z książki: Wypada stwierdzić, że bohaterka nasza nie mieści się żadną miarą w ramach czarnej legendy, w jakie została wtłoczona.

Opr. Barbara Olak

Pierwsze wydanie biografii „ Maria Kazimiera  d’ Arquien Sobieska, królowa Polski (1641-1715) ukazało się w Krakowie, w 1983 roku.

Wznowienie, tej niezmiernie popularnej książki miało miejsce w rok potem. 

W 1995 roku, w Krakowie ukazała się ostatnia z wielkich prac prof. Michała Komaszyńskiego ”Piękna królowa Maria Kazimiera d’ Arquien Sobieska”.

 

 

 

 

O planowanej Ekstremalnej Drodze Krzyżowej do naszego powsińskiego Sanktuarium Matki Bożej Tęskniącej usłyszałam po raz pierwszy podczas ogłoszeń w naszym kościele. Już kiedyś myślałam o tym, aby wybrać się na EDK, a ta droga przyszła do mnie sama. Bardzo chciałam wziąć w niej udział i udało się, choć teraz, gdy piszę te słowa czuję drogę, którą przeszłam w każdej kosteczce, mięśniu i ścięgnach mojego ciała.

Trasa naszej Drogi Krzyżowej rozpoczynała się w Rososzy – wieś położona za Górą Kalwarią (powiat grójecki). Tam w Kościele pod wezwaniem Najświętszej Maryj Panny o godzinie 19.30 odbyła się Msza św. rozpoczynająca naszą nocną pielgrzymkę. Chęć uczestnictwa zgłosiło ponad 50 osób, w tym sporo z naszej parafii. Przewidywana długość trasy do przejścia to 37 km, nie jest to najdłuższa z Ekstremalnych Dróg Krzyżowych – inne drogi EDK mają nawet powyżej 50km. Przebieg trasy: Rososz (Kościół pw. NMP) → Machcin → Staniszewice →Wincentów → Czaplin → Czaplinek → Sobików → Cendrowice → Czarny Las → Krępa → Chojnów → Czarnów → Nowe Wierzbno → Skolimów → Konstancin – Jeziorna → Łęczyca → Powsin (Kościół pw. św. Elżbiety).

 

 

W trakcie Ekstremalnej Drogi Krzyżowej obowiązuje Reguła Milczenia, staramy się tego dotrzymać, to czas modlitwy, wyciszenia i wewnętrznych przemyśleń. Idziemy w niewielkich grupkach, pojedynczo lub po 2-3 osoby. Organizatorzy wytyczyli dla nas trasę, po której prowadzi nas GPS lub szczegółowe mapy z opisami - inaczej w ciemnościach, w lesie bardzo łatwo było by się zgubić. Przygotowano również rozważania, które można przeczytać lub odsłuchać na telefonie. Wszyscy wyposażeni są w latarki, czołówki - bez tego trudno byłoby się przemieszczać w ciemnościach, choć trzeba przyznać, że noc była wyjątkowo widna ze względu na pełnię księżyca. Na plecakach i kurtkach umieszczamy elementy odblaskowe, żeby było nas widać na drodze.

 

Zaczynamy - pierwsze stacje Drogi Krzyżowej są położone dość blisko siebie. Bez większych problemów i dość szybko pokonujemy pierwsze nie tak długie dystanse aż do stacji XI położonej ok. 15 km od Rososzy. Tu zaczynają się schody, jesteśmy już nieco zmęczeni nogi bolą, a przed nami jeden z najdłuższych odcinków. Wchodzimy w las, ciemno, że oko wykol, idzie się bardzo ciężko, raz piasek, raz błoto, koleiny, kamienie, wystające konary – to nie przyjemny niedzielny spacerek w lesie, ale bardzo trudny i dłużący się odcinek drogi. Trudno nawet dłużej odpocząć, zimno i nie ma specjalnie na czym przysiąść. Znajdujemy jakieś ścięte pniaki i dajemy sobie chwilę wytchnienia, ale trzeba iść dalej, bo będzie gorzej, a nie lepiej .Bolą wszystkie mięsnie, trudno się poruszać. Odmawiam różaniec i chyba, to mnie ratuje i odciąga myśli od zastanawiania się, czy dam radę zrobić kolejny krok. Wreszcie wychodzimy z lasu i na jego skraju czeka na nas XII Stacja Drogi Krzyżowej, kolejna XIII za moment dalej, przy kolejnej kapliczce. Przed nami już ostatni 10 km odcinek do Powsina. Zaczyna padać śnieg z deszczem, dodatkowe utrudnienie – na szczęście tylko przez chwilę.

Idziemy przez Skolimów – na chwilę zatrzymujemy się przy cmentarzu, na którym został pochowany śp. ks. kanonik Bogdan Jaworek, żeby pomodlić się za jego duszę. Dalej zmierzamy do Parku Zdrojowego w Konstancinie, następnie wędrujemy przy Ogrodzie Botanicznym do Parku w Powsinie – świta, ptaki śpiewają, a le ciężko się tym zachwycać, bo czujemy każdy pokonany kilometr w nogach – idę wolno jak kaczka, bardziej siłą woli niż siłą mięśni. Siły fizyczne już się skończyły.  Wreszcie o 5.30 docieramy do Powsina – ostatnia stacja Drogi Krzyżowej jest przy kościele – klęknięcie do modlitwy, a potem powstanie, to jak wejście na szczyt Everestu, kosztuje mnie mnóstwo wysiłku.

 

Na koniec jest też bardzo miły akcent – wita nas s. Jolanta i zaprasza na salkę na gorąca herbatę i cisto.  Oczywiści korzystamy, jak się okazuje już kilka osób odpoczywa po zakończeniu Drogi Krzyżowej. Ciasto drożdżowe upieczone przez s. Donatę jest przepyszne, a herbatka przygotowana przez s Jolantę przyjemnie nas rozgrzewa. Serdeczne podziękowania dla sióstr za to przemiłe przywitanie.

Jak napisał ks. Jacek WIOSNA Stryczek we wprowadzeniu do rozważań Drogi Krzyżowej „Do tej pory wyzwaniem EDK było przejście 40 km nocą, w samotności i skupieniu. Sam trud wędrówki wydawał się wielki. Teraz to za mało. Nie chodzi o to, aby przejść trasę, ale o to, aby ją pokonać i stać się pięknym człowiekiem. Od dzisiaj miarą EDK nie są kilometry, ale zmiana, która się dokona w człowieku – piękno.” Mam nadzieję, że wszyscy uczestnicy tej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej odczuli w sobie taką zmianę.

Serdeczne podziękowania dla pomysłodawców i organizatorów naszej Niebieskiej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej do Sanktuarium Matki Bożej Tęskniącej.

Agata Krupińska

Źródło: https://www.edk.org.pl/

 

POWSIŃSKI FENOMEN – 15 LAT ZA NAMI

 

„Świadomość własnej przeszłości, pomaga nam włączyć się w długi szereg pokoleń, by przekazać następnym wspólne dobro – Ojczyznę”.

         Św. Jan Paweł II

 Zima 2006 roku zaskoczyła mieszkańców Powsina zarówno rekordowymi opadami śniegu, jak i wyjątkowo niskimi temperaturami.  Zdawało się, że świat zastygł i znieruchomiał, bo nawet zamilkły ptaki zimujące w oszronionych koronach drzew, otaczających „Starą Plebanię”. Na tym tle wyglądała jak posępna i tajemnicza budowla z mrocznego średniowiecza.

 

Ale od 16 stycznia, jak za przyczyną czarodziejskiej różdżki wszystko zaczęło się tu zmieniać. W jej wnętrzu zabłysnęło światło, pojawili się ludzie, którzy w kłębach zamarzającej pary z ust prowadzili rozmowy z nutką entuzjazmu, ale i zatroskania. Od czasu do czasu słychać było zacieranie rąk i potupywanie nóg. Szczegółowe oględziny wykazały, że: woda zamarzła w całej instalacji łącznie z kaloryferami, brakowało kranów, piec grzewczy i podłoga kwalifikują się do wymiany a drzwi i okna wymagają natychmiastowego uszczelnienia… „Dobrze, że dach nie jest dziurawy a na czas uszczelniania szpar, sprzątania oraz malowania posłużymy się grzejnikami elektrycznymi” – mówi Robert Woźniak, dyrektor Centrum Kultury Wilanów, pomysłodawca utworzenia w tym domu filii CKW.    Stało się to ku naszemu zadowoleniu za zgodą proboszcza ks. prałata Jana Świstaka: „Plebania jest przeznaczona do rozbiórki, od lat niezamieszkana. Jeśli znajdą się ludzie zaangażowani i z dobrym pomysłem na jej zagospodarowanie, to wyrażam zgodę i udzielam wsparcia”.  

         I tak, po zawarciu formalnego porozumienia i przy udziale grupy entuzjastów miejscowej kultury, tradycji i wszystkiego, co dotyczy powsińskiej a zarazem urzeczańskiej Ojcowizny, rozpoczął swoją działalność przy ul. Ptysiowej 3, Powsiński Klub Kultury – Dom Pracy Twórczej.

Jest w Powsinie grupa zdradzę wam,

znakomitych panów i dostojnych dam.

Na swe życie, mają dobry plan,

Ich działania, to nie moda,

są tak, jak ta cicha woda.

Ref.: Cicha woda brzegi rwie, w jaki sposób, kto to wie?...

Na plebanię przyszli w mroźny dzień,

pomagać i tworzyć, choć nadziei cień.

W ten to sposób nadszedł wreszcie czas,

by ten dom znów ludźmi ożył,

by nasz Klub tu się otworzył.

Ref.: Cicha woda brzegi rwie, w jaki sposób, kto to wie?...(fragment piosenki ”Powsińska cicha woda”, słowa: Teresa Gałczyńska, na melodię „Cicha woda…”)

 

Z nadzieją i wiarą na możliwość dobrej zmiany umożliwiającej ożywienie działań społeczności lokalnej, każdy z nas na swój sposób starał się temu przysłużyć. Do kontaktów z dyrekcją Centrum, jednogłośnie wybraliśmy troskliwą, życzliwą i dobrze zorganizowaną koleżankę Zosię Mrozowską, wspieraną w sprawach gospodarczych przez Jej dzielnego męża Sebastiana, którego nazwaliśmy „złotą rączką”. Początki były trudne, pracy wiele, ale w przyjaznej atmosferze u nikogo nie brakowało chęci do twórczego działania. Z biegiem czasu zaczęły ujawniać się różne talenty i umiejętności np.: artystyczne, śpiewacze, kulinarne, poetyckie i pisarskie, organizacyjno-animacyjne i wiele innych, niemniej bardzo przydatnych. To z kolei pozwoliło na utworzenie Pracowni Etnograficznej CKW, w ramach, której można było rozwijać naszą działalność w coraz szerszym i bardziej ukierunkowanym zakresie. Żartowaliśmy sobie, że jesteśmy „stypendystami ZUS-u”, którzy podjęli „studia na Powsińskim Uniwersytecie III wieku”, decydując o programie, który współtworzymy i realizujemy.

Przyświecało temu wielkie pragnienie, żeby mimo współczesnych przemian, które dokonały i dokonują dużego przewrotu w różnych sferach życia rodzinnego, społecznego i narodowego, uchronić od zapomnienia to, co wprowadzało ład w ludzkie życie. A my seniorzy, wiemy i pamiętamy, że ten ład wartości przez wieki utrzymywał się dzięki kultywowanym lokalnym oraz narodowym tradycjom, obrzędom i obyczajom.

         Sprzyjająca wręcz rodzinna, klubowa atmosfera, wyrozumiałość i troska merytoryczna oraz materialna ze strony naszych opiekunów, przyczyniły się do powstania ludowego Zespołu śpiewaczego „Powsinianie”, który chlubi się pięknym wilanowskim strojem, zobo wiązującym nie tylko do godnego reprezentowania, ale i do ofiarnego działania na rzecz swojej Małej Ojczyzny. Od samego początku, twórcą i patronem tej idei jest dyrektor Robert Woźniak, którego wspiera zacna Załoga CKW. Kierownikiem artystycznym Zespołu „Powsinianie” oraz Kameralnego Zespołu Folklorystycznego, który nam akompaniuje, inspiruje muzycznie i nierzadko podsuwa inne alternatywne rozwiązania, jest nasz niezastąpiony Maestro, akordeonista Grzegorz Toporowski.

…. Mamy Ojca Dyrektora,

bardzo ważna Jego rola.

Dzięki niemu tutaj gości,

wielki hołd dla tożsamości.

Ref.: Bo w Powsinie jak w rodzinie, życie nam owocnie płynie. Bo w Powsinie jak w rodzinie, miło płynie czas.

Wizji tej propagowanie,

podjął Zespół „Powsinianie”.

Z kierownikiem artystycznym,

wielkim talentem muzycznym. 

Ref.: Bo w Powsinie jak w rodzinie…(fragment piosenki: „Bo w Powsinie jak w rodzinie”, muzyka: Grzegorz Toporowski, słowa zwrotek: Teresa Gałczyńska, słowa refrenu: Robert Woźniak i Andrzej Melak)

 

Wizji tej propagowanie, to wielkie zobowiązanie, ale i satysfakcja z udziału w realizacji ambitnego i odpowiedzialnego wyzwania. Dla wielu z nas zmieniło ono sposób i jakość życia, które mimo trudnych początków zaczęło tryskać twórczą energią i zaangażowaniem.

Odkąd nie pracuję już tak intensywnie w polu, to mam gdzie wyjść, spotkać się ze swoimi ludźmi, podzielić doświadczeniami, nauczyć się czegoś nowego, a nade wszystko być jeszcze przydatnym!” – twierdzą niektórzy zespołowi koledzy. „Nawet w najśmielszych marzeniach nie przewidziałam tego, żebym na stare lata, mogła występować w Filharmonii Narodowej, czy brać udział w wielu festiwalach, zarówno w kraju jak i za granicą, spotykać tylu wspaniałych, twórczych i otwartych ludzi”– zwierzają mi się z łezką w oku nasze koleżanki.

         Poczynaniom tym bacznie przyglądali się sąsiedzi, nasze dzieci i wnuczęta. My robiliśmy swoje z cichą nadzieją, że dobre wzorce i przykłady niebawem zaowocują. I tak się stało, ponieważ na pewnym etapie została utworzona wiekowo młodsza, powsińska Grupa 30+”, godni i solidarni kreatorzy podjętego przez nas dzieła. A wszystko to, dzieje się przy zachowaniu jakże ważnej historycznej ciągłości, którą zapewnia także wspomniane miejsce: „Stara plebania, to w niej przez dziesięciolecia mieszkali nasi księża, którzy mieli wpływ na chrześcijańskie kształtowanie wielu pokoleń. I dlatego do dzisiejszego dnia są w naszej życzliwej pamięci”- mówią Jolanta Kupisz i Zofia Mrozowska.

         Nasze działanie w tym miejscu w całej rozciągłości akceptuje i wspiera nowy proboszcz ks. prałat Lech Sitek, pozostali duszpasterze oraz siostry zakonne. Przyświeca temu wspólny i ambitny cel: chronić oraz ratować od zapomnienia to, co przez wieki tworzyło mieszkańcom parafii, tej istotnej części urzeckiej krainy, poczucie „zakorzenienia”. To ono wyzwala autentyczną troskę i aktywność na rzecz miejsca, w którym żyjemy gdzie urodziły się nasze dzieci i wnuczęta. Jesteśmy przekonani, że wszystko, co się twórczo zadziało od stycznia 2006 roku w tym wiekowym DOMU i na jego błoniach, stało się także za przyczyną „rezydującego” tutaj, przyjaznego Genius loci – ducha opiekującego się tym niezwykłym miejscem, ze względu na bliskość naszej Orędowniczki, Powsińskiej Matki Bożej Tęskniącej. Dlatego tak często i radośnie śpiewamy:

Ja kocham Powsin mój,

tę Małą Ojczyznę.

I ojców pracy znój,

ich wielką spuściznę.

         Ja kocham Powsin mój

         Tęskniącą Maryję.

         Czując Jej opiekę,

         szczęśliwie tu żyję.(fragment piosenki: „Ja kocham Powsin mój”, słowa: Teresa Gałczyńska, na melodię „Głęboka studzienka”)

albo

Stara plebania i „Powsinianie”

„Grupa trzydzieści”, muzyczny czar

I to codzienne, wspólne staranie

By trwała miłość, rodzinny gwar…

         I ta codzienność, wspólne śpiewanie

         By trwała przyjaźń, by istniał DOM.

(fragment piosenki „Stara Plebania”, słowa: Iwona Maciąg, na melodię „Roztocze”)

To w tym stopniowo remontowanym domu i w jego pięknie urządzanym otoczeniu, mogliśmy i możemy efektywnie spędzać swój czas w przyjaznym gronie, w tym także obchodzić swoje imieniny, jubileusze, spotykać się przy ognisku, organizować zabawy sylwestrowe i inne...

         Z upływem lat nasza działalność stawała się z każdym rokiem coraz bardziej widoczna, bo obfitowała w aktywne obchody wielu uroczystości:

- kościelnych (np. łączących się z kultem Matki Bożej Tęskniącej i Św. Elżbiety, patronki naszego Sanktuarium);

- historycznych (np. związanych z rocznicami wydarzeń i upamiętnianiem ludzi zasłużonych, pochodzących z tych terenów);

- kulturowych związanych z kulturą wyższą (np. w kościele koncerty chórów, zespołów a także śpiewaków operowych i operetkowych z udziałem m.in. Wiesława Ochmana oraz wybitnego znawcy muzyki śp. Bogusława Kaczyńskiego i zapraszanych przez Niego artystów światowych scen); i tych czysto

- ludycznych, podtrzymujących polskie tradycje, zwyczaje i obrzędy (np. Powsińskie dożynki, Dzień Dyni, Ziemniaczane specjały, Kiszenie kapusty, Andrzejki, Stoły Wigilijne i Wielkanocne, darcie pierza, czyli Pierzawka, Świeżyzna – obrzęd świniobicia i domowego wyrobu wędlin, Zapustowe korowody, Adwentowe i Wielkanocne Jarmarki, Noc Świętojańska itd. …).

Ponadto, spotkania i działania o charakterze:

- edukacyjnym (np. nauka śpiewu i umuzykalnienia, poznawanie historii i ludzi Urzecza poprzez aktywny udział w cyklicznych spotkaniach m.in. Flis Festiwal (…„Urzecka Kraina domem jest i była, bo w trudzie i radości Wisła nas łączyła”…), zasady zdrowego żywienia, zapobieganie chorobom cywilizacyjnym, nauka wizażu, spotkania z ciekawymi ludźmi, udział w wystawach i wernisażach);

- sportowym (np. gimnastyka czy taniec dla podtrzymania kondycji fizycznej), a także w szczególności śpiewaczo-modlitewno-turystycznym. Aby nie wymieniać ilości miejsc, nazw i dat tych wydarzeń, zacytuję tylko: „Oj, można byłoby opracować całkiem interesującą mapę, zarówno po Polsce, jak i poza jej granicami, tych naszych miejsc scenicznych, pielgrzymkowych i rekreacyjno-integracyjnych. W jej legendzie powinien się znaleźć opis doznań duchowych, wrażeń estetycznych, niezapomnianych scenek rodzajowych, obfitujących w jakże naturalne reakcje na spontaniczne hasło: Stoliczku nakryj się!” z nostalgią wspomina „ojciec” dyrektor Robert Woźniak, pobudzając do podobnych wspomnień nas wszystkich oraz jakże przyjazną i „matkującą” naszemu Zespołowi, dyrektor Iwonę Maciąg. 

         Przez te 15 lat dbaliśmy też o to, żeby prowadzić pamiątkową kronikę, zamieszczać bieżące informacje w Internecie na stronie CKW i w parafialnym miesięczniku „Wiadomości Powsińskie”. Odzwierciedleniem naszych licznych estradowych osiągnięć są zdobyte puchary, statuetki, dyplomy, wyróżnienia, które już nie mieszczą się na półkach, w gablotach i na ścianach naszego „służbowego” pokoiku. Została też nagrana płyta CD Zespołu „Powsinianie” oraz wydana książka pt. „Powsińska biesiada” i jej kolejne rozszerzone wydania pt. Powsińska biesiada, czyli zabawa na Urzeczu”.

         Cieszy nas również fakt, że liczni uczestnicy ww. działań, w tym spotkań wielopokoleniowych, nie odczuwają u nas barier wiekowych, a zapraszani goście i zespoły z kraju i zagranicy za każdym razem wyrażają swoją wdzięczność za gościnę, której zawsze towarzyszy ważne tematyczne przesłanie, modlitwa, radość i otwartość na drugiego człowieka. „Działamy już grubo ponad 20 lat i propagujemy swoją tradycję w różnych częściach Polski, ale takiej szczerej i radosnej gościny jak w Powsinie, to do końca życia nie zapomnimy!” – mówią m.in. członkinie Zespołu Folklorystycznego „Brzeszczanki” z Ośrodka Kultury w Brzeszczach (woj. Małopolskie). Jest to, zatem zgodne z poniższym fragmentem naszej piosenki:

W naszych starych, gościnnych progach,

dziś odnajdziesz historii swej ślad.

Tu opuści cię smutek i trwoga,

ze wszystkimi chcesz być za pan brat. (fragment piosenki „Pięknie życie spędzamy w Powsinie”, słowa: Teresa Gałczyńska na melodię ”Pięknie życie spędzają kowboje”)

         Nie sposób wymienić wszystkiego, co udało się zrealizować przez te lata, bo to nie jest najważniejsze. Tym, co mnie w naszym działaniu fascynowało i na co dzień zadziwia, co dodawało sił i uskrzydlało, to fakt, że nie zabrakło ludzi dobrej woli, którzy nie szczędzili sił, umiejętności (np. śpiewaczych, rzeźbiarskich, malarskich, rzemieślniczych, organizatorskich itp.) i niezbędnych środków finansowych, dla krzewienia kultury poprzez utrwalanie tradycji, świadczącej o naszej tożsamości oraz jakże bogatym i cennym dziedzictwie narodowym. Dlatego serdecznie dziękuję wszystkim zaangażowanym w tą naszą twórczo-wychowawczo-edukacyjną pracę na rzecz Powsina, naszej Małej Ojczyzny, a przez to i w promocję Wilanowa, Mazowsza i nade wszystko Polski. Dziękujemy także licznym uczestnikom, a wręcz fanom tych wspólnie przeżywanych wydarzeń.

         Już w roku 2008 w marcowym numerze „Wiadomości Powsińskich” ośmieliłam się nadać temu nazwę: FENOMEN POWSIŃSKI, godny kontynuowania i naśladowania. Dlaczego? Bo w naszych działaniach – jak rzadko gdzie – to, co religijne, historyczne                i kulturowe, ściśle się ze sobą łączy i przeplata. A dzieje się to w niepowtarzalnej, iście polskiej aurze naszej wrodzonej życzliwości, gościnności i prostoty. Dostrzegam w tym także zgodność ze słowami Świętego Jana Pawła II: „Pierwszym i zasadniczym zadaniem kultury jest wychowanie człowieka po to żeby był, a nie żeby miał, i żeby przez to, co ma, umiał bardziej być z drugimi i dla drugich”.

         Mimo, że piszę to w czasie pandemii to nie dopuszczam myśli, że po tak bogatym 15. letnim dorobku i doświadczeniu coś mogłoby zachwiać naszą jednością w działaniu, gościnnością i solidarnością. Są one, bowiem tarczami zapewniającymi ciągłość realizacji naszej dalekosiężnej wizji. A jeśli już mamy się czymś zarażać, to niech to będzie wiara, nadzieja i miłość. To przecież my śpiewamy, że życie jest piękne, a więc: Wiwat Seniorzy, wiwat Powsińska Wiara. Ty umiesz się modlić, zaśpiewać, zatańczyć. Ty nigdy nie będziesz stara!, pomimo i na przekór.  Są też ku temu jeszcze inne równie ważkie przyczyny, wyrażone w jednej z naszych jubileuszowych pieśni:

Powsiński fenomen – 15 lat za nami Słowa: Teresa Gałczyńska, na melodię „Kiedy słoneczko za las zaszło…”

Gdy spoglądamy w tamte lata,

duma i radość serca oplata.

„Powsinian” działania, to trafiony nomen omen, (bis)

Taki nasz swoisty feno(o)men!

         Kiedy co obce, „modne” nęci,

         my nie tracimy swojej pamięci.

         Tej religijnej, historycznej, kulturowej, (bis)

         dbamy o dziedzictwo narodowe!

I tak owocnie życie płynie,

w naszej Powsińskiej Wielkiej Rodzinie.

Tu pokolenia zawsze mile wspominają, (bis)

komu swą tożsamość zawdzięczają.

Choć lat piętnaście już za nami,

to my w przyszłości wspólnej myślami.

         Dla takich celów, nie ma co tu biernym być,(bis)

         chce się pracować, chce się też żyć!

Wszystkich do działań zachęcamy,

zawsze serdecznie u nas witamy.

Bo są ku temu bardzo ważkie przyczyny,(bis)

miłość do Boga, naszej Ojczyzny i Rodziny!                                               

         Niniejsza relacja oparta jest na moich osobistych odczuciach, jako świadka i uczestnika tych niezwykłych wspólnych powsińskich działań i wydarzeń. Skłonności dziennikarsko-pamiętnikarskie oraz przyjazny doping koleżeństwa sprawiły, że na gościnnych łamach „Wiadomości Powsińskich” oraz „Biuletynu Wilanowskiego”, udało mi się uchronić od zapomnienia znacznie, ale to znacznie więcej. Wartością dodaną zamieszczanych tam tekstów były nie tylko treści faktograficzne (cel/temat, data, miejsce), ale nade wszystko opis realizowanego przesłania, panującej atmosfery oraz jakże cenne cytaty spontanicznych wypowiedzi uczestników i organizatorów organizowanych i wspólnie przeżywanych wydarzeń.

W planowanej przez CKW pamiątkowej jubileuszowej publikacji, zostaną zamieszczone także relacje innych członków Zespołu, których zachęcałam do utrwalenia ich osobistych wspomnień następującymi słowami:

         Drodzy moi, Koleżanki i Koledzy, zechciejcie, zatem wzbogacić ten powyższy tekst swoimi refleksjami, dotyczącymi jakże owocnego wręcz fenomenalnego okresu naszego życia. Zróbmy to nie po to, żeby coś zmienić czy cofnąć czas, lecz żeby przeżyć to jeszcze raz!

                                             Teresa Gałczyńska

 

 

Skład:

Woda – ½ litra

Miód, rodzaj wg uznania – ½ litra

Spirytus 95% – 1 litr

Goździki – 1 gram

Anyż – 1 gram

Gałka muszkatołowa – 1 gram

Laska wanilii – 2 gramy

Kora cynamonowa – 15 gram

Skórka pomarańczowa – 25 gram

Wykonanie:

Do moździerza wsypać goździki, anyż, gałkę muszkatołową, laskę wanilii i korę cynamonową, wszystkie te składniki dokładnie rozdrobnić. Miód z wodą zagotować w garnku, powstałe na powierzchni osady usunąć, a następnie dodać zawartość moździerza i pokrojoną drobno skórkę pomarańczową. Całość zagotować. Po zagotowaniu odstawić do wystygnięcia i przegryzienia się składników. Następnie przecedzić i ponownie zagotować. Do gotującego się płynu dodać ostrożnie alkohol. Garnek zdjąć z kuchni i przykryć pokrywką. Po wystygnięciu przelać do butelek. Czym dłużej będzie w nich stał, tym będzie lepszy.

Wyśmienity do świątecznego deseru. Na zdrowie!

                           Opr. Krzysztof Kanabus

 

 

MARZEC 2021

CHRZTY:

21 III Barbara Jędral

Nowoochrzczone dziecko polecajmy opiece Matki Bożej

 

ŚLUBY: w tym miesiącu nie było ślubów

 

POGRZEBY:

9 III + Henryk Penconek, l. 82 z Kabat

12 III + Stefan Pyza, l. 87 z Warszawy

18 III + Jerzy Ryszard Nowak, l. 61 z Warszawy

19 III + Łucja Dąbrowa, l. 80 z Warszawy

25 III + Tadeusz Czesław Balcerzak, l. 72 z Warszawy

Dobry Jezu, a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie.

Kronikę opracował ks. Stanisław Podgórski

 

Z ŻYCIA PARAFII

 

  1. CZAS OSOBISTYCH REKOLEKCJI

I powsińską wspólnotę sióstr felicjanek dopadł koronawirus. Kiedy musiałyśmy poddać się izolacji i kwarantannie, Pan Bóg okazał swoją łaskawość, przysyłając niesamowicie pomysłowych parafian. Oprócz zakupów, o które prosiłyśmy, znajdowałyśmy pod drzwiami pyszne zupy, kotlety schabowe, smażoną rybę, pyszną drożdżówkę, owoce, a także bułeczki na drugie śniadanie. Przede wszystkim ci, pośród których żyjemy, wspierali nas szczerą modlitwą, o czym zapewniali telefonicznie, a także później  przy okazji spotkań.

Za doświadczenie choroby, która była też czasem osobistych rekolekcji, momentem podjęcia kolejnych kroków do nawrócenia, a także refleksją nad śmiercią, dziękujemy Ojcu Niebieskiemu... On wie, co dla konkretnych osób przygotować. I za wsparcie ludzi, z którymi złączył nasze drogi i od których otrzymałyśmy i otrzymujemy wiele dobra, DZIĘKUJEMY!

                                     Wdzięczne siostry felicjanki

  1. NABOŻEŃSTWO DO ŚW.JÓZEFA W POWSINIE -2021

SPOWIEDŹ

Spowiedź indywidualna jest w każdą niedzielę przed Mszą św. oraz codziennie 30 min. przed Mszą św. rano i po południu.

 

 

KALENDARZ DUSZPASTERSKI NA KWIECIEŃ 2021

 

INTENCJA MODLITW NA KWIECIEŃ:

Módlmy się za osoby, które narażają swoje życie,

walcząc o podstawowe prawa w dyktaturach, w reżimach autorytarnych, a nawet w przeżywających kryzys demokracjach.

 

4 IV   NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

  • Rezurekcja o godz. 6:00. Nie będzie Mszy św. o godz. 7:00 rano.
    Pozostałe Msze św. w naszym kościele o godz.: 9:00, 10:30, 12:00 i 18:00.
    W okresie wielkanocnym często słyszymy słowo „Alleluja”. Pochodzi ono z języka hebrajskiego. Oznacza okrzyk radości, który w dosłownym tłumaczeniu znaczy: „Chwalcie JAHWE” czyli Boga
  • Niedziela miesięcznej adoracji Najświętszego Sakramentu. Po Mszy św. o godz. 12.00 nabożeństwo eucharystyczne

5 IV PONIEDZIAŁEK W OKTAWIE WIELKANOCY

  • Msze św. według porządku niedzielnego o godz. 7.00, 9.00, 10.30, 12.00 i 18.00
  • Zbiórka ofiar do puszki na KUL
  • Od poniedziałku przez cały tydzień do niedzieli obchodzimy oktawę Wielkanocy, czyli przez cały tydzień świętujemy fakt zmartwychwstania Chrystusa.

9 IV PIĄTEK W OKTAWIE WIELKANOCY.

  • Codziennie świętujemy tajemnicę Zmartwychwstania Jezusa
  • Od godz. 9.00 kapłani odwiedzą chorych z Komunią św.
  • Z racji oktawy Wielkanocy nie obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych
  • Spotkania młodzieży z grupy Niniwa o godz. 19.00 w każdy piątek

10 IV SOBOTA W OKTAWIE WIELKANOCY

  • Msza św. sanktuaryjna o godz. 18.00. Różaniec o godz. 17.30.
  • 11 rocznica śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wielu innych osób w katastrofie w Smoleńsku

11 IV  2 NIEDZIELA WIELKANOCY – NIEDZIELA MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

  • Koronka do Miłosierdzia Bożego o godz. 15:00.
  • Niedziela Miłosierdzia Bożego otwiera Tydzień Miłosierdzia. To zaproszenie Zmartwychwstałego Jezusa do Miłosierdzia, przebaczenia, miłości i braterskiej solidarności wobec tych wszystkich, z którymi żyjemy na co dzień.
  • Ktokolwiek w tym dniu przystąpi do spowiedzi i Komunii św. otrzymuje darowanie win za grzechy z całego życia – obietnica Pana Jezusa dla s. Faustyny w Dzienniczku.
  • Dziś obchodzimy Międzynarodowe Święto Caritas. Jest to dobra okazja, żeby podziękować Bogu za działalność wolontariuszy Parafialnego Zespołu Caritas w Powsinie.
  • Spotkanie wspólne grupy kandydatów do bierzmowania, która na jesieni rozpoczęła przygotowanie o godz. 19.00.

17 IV SOBOTA

  • Msza św. sanktuaryjna o godz. 18.00. Różaniec o godz. 17.30.

18 IV TRZECIA NIEDZIELA WIELKANOCY. NIEDZIELA BIBLIJNA.

  • Rozpoczyna się XII Ogólnopolski Tydzień Biblijny.
  • Spotkanie wspólne dla starej grupy kandydatów do bierzmowania o godz. 19.00.

23 IV PIĄTEK. UROCZYSTOŚĆ ŚW. WOJCIECHA, BISKUPA I MĘCZENNIKA

  • Św. Wojciech, czyli Wojciech Sławnikowic, pochodził z Czech, przyszedł na świat w Libicach ok. roku 956. Był czeskim duchownym katolickim, biskupem praskim, benedyktynem i misjonarzem na Węgrzech i w Polsce. Św. Wojciech nawiązał przyjazny kontakt z dworem Bolesława Chrobrego, wyruszył na misje do Prus, gdzie został zamęczony w Świętym Gaju (okolice Pasłęka) 23 kwietnia 997 r. Jego relikwie spoczywają w katedrze gnieźnieńskiej. Został męczennikiem Kościoła katolickiego, patronem Polski.
  • Dzisiejszym solenizantom, Wojciechom, życzymy wielu łask Bożych i wszelkiej pomyślności.
  • Dzisiaj z racji uroczystości nie obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych.

24 IV SOBOTA.

  • Msza św. sanktuaryjna o godz. 18.00. Różaniec o godz. 17.30.

25 IV CZWARTA NIEDZIELA WIELKANOCY. NIEDZIELA BIBLIJNA.

  • Po Mszy św. o godz.9.00 spotkanie Koła Przyjaciół Radia Maryja.
  • Po każdej Mszy św. zbiórka do puszki na media katolickie.
  • Spotkanie w grupach z animatorami dla kandydatów do bierzmowania

28 IV ŚRODA. WSPOMNIENIE ŚW. LUDWIKA MARII GRIGNION DE MONTFORT.

  • Ludwik Maria Grignion de Montfort (ur. 31 stycznia 1673 w Montfort-sur-Meu we Francji, zm. 28 kwietnia 1716 w Saint-Laurent-sur-Sèvre) – francuski duchowny i tercjarz dominikański (OPs), święty katolicki; pisarz religijny epoki baroku. Ludwik Grignion de Montfort był szczególnie przywiązany do pobożności maryjnej, której wyrazem są jego dzieła: „Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” i „Tajemnica Maryi”, w których rozwinął doktrynę niewolnictwa maryjnego jako nabożeństwa polegającego na najdoskonalszym oddaniu się przez Maryję Panu Jezusowi. „Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” dał podstawy teologiczne dla niewolnictwa maryjnego i przyczynił się do rozpropagowania tej szczególnej praktyki.
  • Dzień wdzięczności za koronację obrazu Matki Bożej Tęskniącej.  Po Mszy św. o godz. 18.00 adoracja, litania do Matki Bożej i Apel Jasnogórski

29 IV CZWARTEK – ŚWIĘTO ŚW. KATARZYNY SIENEŃSKIEJ, DZIEWICY I DOKTORA KOŚCIOŁA, PATRONKI EUROPY

  • Katarzyna ze Sieny wł. Caterina Benincasa (ur. 25 marca 1347 r. w Sienie, zm. 29 kwietnia 1380 r. w Rzymie) – włoska tercjarka dominikańska, mistyczka, katolicka święta, doktor Kościoła i patronka Europy 
  • Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego w czasie II wojny światowej.

 

MAJ 2020

 

1 V PIERWSZA SOBOTA MIESIĄCA.

  • Msze św. o godz. 7.00 i o godz. 18.00.
  • Nabożeństwo majowe dzisiaj z racji święta po wieczornej Mszy św. Adoracja w intencji Warszawy do godz. 20.00.

2 V   PIĄTA NIEDZIELA WIELKANOCNA

  • Z racji przypadającej dzisiaj Pierwszej Niedzieli Miesiąca nabożeństwo adoracyjne po sumie o godz. 12:00, a po nim procesja eucharystyczna.
  • Nabożeństwo majowe dzisiaj o godz. 17:30.

Kalendarium przygotował ks. Stanisław Podgórski

W redakcji Kalendarium zostały wykorzystane częściowo materiały i schematy przygotowane przez ks. Jana Świstaka.

 

Przeznacz je dla potrzebujących z parafii w Powsinie

Jak co roku możesz sprawić, że 1% Twojego podatku dochodowego trafi nie do wspólnego worka podatkowego, a bezpośrednio do ludzi potrzebujących pomocy. Zaufaj nam! Zrobimy dobry użytek z Twoich pieniędzy. Przekaż swój 1% na Caritas w Powsinie (za pośrednictwem Caritas Archidiecezji Warszawskiej).

  1. Znajdź w swoim formularzu PIT część zatytułowaną: „Wniosek o przekazanie 1% podatku należnego na rzecz organizacji pożytku publicznego (OPP)”. Są to rubryki: PIT-28 - pozycje 125, 126; PIT-36 - pozycje 310, 311; PIT-36L - pozycje 95, 96; PIT-37 - pozycje 131, 132; PIT-38 – pozycje 58, 59; PIT-39 - pozycje 51, 52.
  2. Wpisz w odpowiednie rubryki: numer KRS 0000225750 oraz obliczoną kwotę 1% podatku.

3. W następnej części formularza PIT, zatytułowanej „Informacje uzupełniające”, w rubryce „Cel szczegółowy 1%” podaj:

Zespół Caritas przy Parafii Św. Elżbiety w Powsinie

W imieniu potrzebujących dziękujemy!

 

Msze Św. w naszej świątyni:

- w dni powszednie: 7.00 i 18.00

- w niedziele: 7.00, 9.00, 10.30 dla dzieci, 12.00 i 18.00

Spowiedź: na pół godziny przed Mszą Świętą i podczas Mszy

Kancelaria czynna: od poniedziałku do piątku w godz. 8.00-9.00 i 16.00-17.00

Telefon: (0-22) 648 38 46

nr konta bankowego Parafii:    89 1240 2135 1111 0000 3870 8501

Parafialny Zespół Caritas: magazyn czynny w drugą i czwartą sobotę miesiąca   10.00-11.00 w Domu Parafialnym, ul. Przyczółkowa 56,

nr konta bankowego: 93 1240 2135 1111 0010 0924 9010

e-mail: [email protected]

e-mail Wiadomości Powsińskich: [email protected]

http:  parafia-powsin.pl

Bóg zapłać za ofiary na pokrycie kosztów druku gazetki!

 

"Redakcja WP działa pod opieką ks. Lecha Sitka. Sprawy dotyczące parafii Powsin opracowuje Stanisław Podgórski. Redaktor Naczelny: Agata Krupińska. Redaktor honorowy i twórca formatu Wiadomości Powsińskich: ks. Jan Świstak. Redakcja: Maria Zadrużna, Teresa Gałczyńska, Aleksandra Kupisz-Dynowska, Krzysztof Kanabus, Robert Krupiński."

Nakład: 200 egz.