Wyszukiwarka wiadomości

1
2
3
4
5
6
7
[9]

Wiadomości Powsińskie wrzesień 2020

W i a d o m o ś c i  P o w s i ń s k i e

Wrzesień 2020 ISSN 1731-5069 nr 9 (229)

Pismo rzymskokatolickiej parafii p.w.  św. Elżbiety w Warszawie-Powsinie

KAPLICZKA W POWSINIE

WOJNA – CZAS PRZEMOCY, CZAS STRASZLIWY

BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY WPROWADZAJĄ POKÓJ ALBOWIEM ONI BĘDĄ NAZWANI SYNAMI BOŻYMI

76 ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO – POWSIN 2020

POWSTAŃCZA MOGIŁA

SZKOŁA BRACTWA ŚW. JANA PAWŁA II W TORUNIU

KRONIKA PARAFII - LIPIEC/SIERPIEŃ 2020

Z ŻYCIA PARAFII

KALENDARZ DUSZPASTERSKI NA WRZESIEŃ 2019

 

KAPLICZKA W POWSINIE

 

Poniższe zdjęcie przedstawia najstarszą kapliczkę w Powsinie, znajdującą się tuż przy skrzyżowaniu ulic Przyczółkowej z ulicą Waflową. Teren zmienił się nie do poznania, bowiem wykonano je w 1913 roku. Na zdjęciu widać fragment ówczesnej drogi przez Powsin, która wówczas była główną drogą prowadzącą do Jeziorny z Wilanowa. Obecna obwodnica miejscowości powstała dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku, gdy jak to się mówiło wśród miejscowych, Edward Gierek wybudował drogę do willi, którą użytkował w Klarysewie. Wcześniej trasa biegła przez Powsin i ponoć z tego powodu wybudowano wysoki mur, zasłaniający widok na cmentarz, który z jakiegoś powodu denerwował przejeżdżających często PRL-owskich notabli, choć zapewne o zamachu na Bunjesa nie wiedzieli.

zb. NAC

Na fotografii przed kapliczką widoczne są tory kolejki wilanowskiej i znak drogowy oznaczający skrzyżowanie dróg, bowiem za nią widoczna jest droga do Bielawy. Obecnie nieco mniej popularny niż jeszcze kilka lat temu skrót drogowy, który służył tutejszym do ominięcia korka tworzącego się na drodze wjazdowej do Konstancina, gdzie wąskie gardło tworzyło się w miejscu, w którym zarzucono budowę dwupasmówki, po niespodziewanym odwołaniu Gierka. Drogę do Bielawy za „szkołą amerykańską” wylano asfaltem ponad dekadę temu, jeszcze na początku XXI wieku była zwykłą polną drogą, taką samą jak przez wieki. Niegdyś stanowiła biegnący wzdłuż Wisły najstarszy szlak handlowy średniowiecznego Mazowsza, z czasem wytyczono nowy wprost ku Jeziornie. Dotąd bywa wśród starszych mieszkańców Bielawy zwana drogą „kościelną”. Przed wojną obsadzona była topolami, lipami i wierzbami, a drogą szło się boso by oszczędzać skórzane obuwie i chronić je przed brudem czy kurzem. Przy kapliczce było źródełko, przy którym mieszkańcy z Bielawy obmywali nogi i po założeniu butów szli do kościoła parafialnego. Wracając do domu także przy kapliczce zdejmowali buty, to kolejny ze zwyczajów, który zaginął wraz z modernizacją współczesnego świata.

Kapliczka jest najstarszą w Powsinie, fundowano ją, bowiem w 1896 roku. Właścicielem pola, na którym się znalazła był Jan Kłos. W rodzinie Kłosów istnieje przekaz, że jest to kapliczka wotywna o przywrócenie zdrowia dziecku rodziny Kłos. Nie wiadomo, jedynie czy kapliczkę ufundował Jan, czy Jakub Kłos. Tego nie da się dziś rozstrzygnąć. Wiadomojedynie, że jeszcze wnuk Jana Kłosa obrabiał przylegającą do kapliczki rolę. Teren do międzywojnia pozostawał niezabudowany, do czasu, gdy sprowadził się tam kowal z Bielawy, Józef Saławiła i wzniósł w tym miejscu kuźnię. Był on kowalem z zawodu pracującym w majątku Rossmannów przy dworze w Bielawie. Zrezygnował ze służby w folwarku i przeniósł się na swoją własną gospodarkę, nabywszy działkę przylegającą do dzisiejszej ul. Waflowej. Po jego śmierci w 1951 r. kuźnię przejął jego syn, również Józef (1915-1992), który w dalszym ciągu zajmował się kowalstwem. Kuźnia była tuż za figurką i dzisiejszym skwerkiem, prócz Józefa konie kuł tam pracownik p. Henio. Kuźnia działała jeszcze w PRL-u, przy kuciu kopyto końskie należał trzymać uniesione w górę, by kowal mógł podkuć konia. P. Saławiła miał też klatkę dla koni, które kopały. Obecnie po kuźni nie ma już śladu. Kapliczka została odnowiona w roku 1998, bowiem po stu latach rozpadała się, a nasiąknięte wilgocią cegły rozsypywały się. Odnowę fundowała rodzina Szczygielskich z Bielawy cegły i wstawiono nowe, następnie położono tynki.

zdj. autora

Na zdjęciu z 1913 roku widać sosnowy lasek, droga przygotowywana jest do utwardzenia, w tle widać gniazda łoz i linię olszyn wzdłuż skarpy. Jednak to z sosnami wiąże się zagadka. Skąd one się tam wzięły i jak długo stoją? Z przyrostów na końcach drzew widoczne jest, że mają one kilkanaście lat. Oznaczałoby to, że zostały posadzone wtedy, gdy budowano kapliczkę, a więc 17 lat przed wykonaniem zdjęcia. Podpis pod zdjęciem odnalezionym w archiwum brzmi: „Lasek na mogile powstańców pod Powsinem”. Uczynił go fotograf w 1913 roku. Pamięć ludzka niestety nie przechowała na ten temat żadnej informacji.

Jest to kolejna z tutejszych kapliczek, którą tradycja wiąże z pamięcią o powstańcach, podobnie jak kopiec, na którym stoi symbol wiary w Moczydłowie, czy krzyż nieopodal Papierni w Mirkowie. Na żadnym z nich nie ma mowy o przyczynie upamiętnienia, co absolutnie nie dziwi, bowiem carskie władze nie zezwoliłby na powyższe. W przypadku krzyża przy Papierni wskazówką dla nas jest to, że powstał równo 25 po upadku Powstania Listopadowego. Kapliczkę w Powsinie wzniesiono w 33 lata po wybuchu Powstania Styczniowego, co może być równie symboliczne. Niestety w aktach nie udało się odnaleźć śladu potyczki bądź informacji o pochówku powstańczym w Powsinie, co także nie powinno ze zrozumiałych względów dziwić, zwłaszcza iż podobny problem istnieje w przypadku pozostałych kapliczek wiążących się z powstaniami. W dniach „polskiego buntu” typową karą było wieszanie na drzewach i zakaz zdejmowania zwłok w celu pochowania. Podobnie mogiła powstańcza w Cieciszewie była przez lata anonimowa, dopiero w roku 1913, gdy ucisk carski nieco już zelżał, ustawiono w tym miejscu krzyż. Jedynie jednak nieliczne zapiski świadczą, iż w miejscu tym doszło niegdyś do potyczki. Na terenie Powsina walk powstańczych nie odnotowano, choć powstańcy styczniowi w tym miejscu działali, jak pamiętamy na terenie Skolimowa, Jeziorny, Wilanowa i okolic aktywni byli sztyletnicy. O ile chodzi w ogóle o Powstanie Styczniowe, a nie Listopadowe… 

Być może kolejne lata przyniosą odpowiedzi, bo dziś po miejscu pochówku nie pozostał zapewne żaden ślad, skoro w jego miejscu znajdują się budynki za obecnym skwerkiem.

Paweł Komosa

Autor dziękuje za informacje p. Danucie Bekalarek, p. Grzegorzowi Kłos i p. Jackowi Latoszek

Źródła:

Artykuł stanowi przedruk z Portalu Historycznego Okolice Konstancina (https://okolicekonstancina.pl/2020/06/05/kapliczka-w-powsinie/) i został dokonany za zgodą autora Pana Pawła Komosy, będącego jednocześnie członkiem redakcji ww. Portalu.

 

WOJNA – CZAS PRZEMOCY, CZAS STRASZLIWY

 

Latem 1938 roku Karol Wojtyła wraz z ojcem przeprowadzili się do Krakowa. Zamieszkali w domu krewnych matki na Dębnikach, na Tynieckiej. Karol zapisał się na studia, na wymarzoną polonistykę.

 „Zamieszkaliśmy w domu przy ulicy Tynieckiej 10 na Dębnikach. Dom należał do moich krewnych ze strony matki. Rozpocząłem studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego – na filologii polskiej, zdołałem jednak ukończyć tylko pierwszy rok tych studiów, gdyż 1 września 1939 roku wybuchła druga wojna światowa. (...) Noszę głęboko zapisany w mojej pamięci ten jeden rok przedwojennych studiów, całe środowisko uniwersyteckie, nazwiska wielkich profesorów, których miałem szczęście być uczniem, twarze kolegów i koleżanek, z którymi w większości rozdzieliły mnie wydarzenia lat 1939-1943.

Źródło: http://szs1opatow.mozello.pl/aktualnosci/params/post/1625067/

Skromny, spokojny, zawsze bardzo ubogo ubrany, robił wrażenie wiejskiego chłopaka, towarzysko niewyrobionego, ale z charakterem, wyraźnie „odbijał” od ekspansywnych i pewnych siebie kolegów. Na jeden z pierwszych wykładów profesora Pigonia na Gołębiej 20, w drelichowym ubraniu wszedł i usiadł w pierwszej ławce, obok Ireny Klemensiewicz i obok Ireny Orlewicz. I tak zostało (...) W ciągu roku sprzeniewierzał się Karol Wojtyła czasem pierwszej ławce i siedział w ostatniej z kolegami Hołujem, Żukrowskim i Tadeuszem Kwiatkowskim. Słuchając wykładów Karol Wojtyła miał zwyczaj patrzeć w profesora z ogromnym skupieniem (to było u niego charakterystyczne) — jakby chciał wszystko wchłonąć... W życiu koleżeńskim, żeńskiego towarzystwa nie unikał, ale i nie szukał. Przychodził na wykłady sam i sam z nich wychodził.

Karol Wojtyła miał 20 lat, gdy nad Europą i światem rozszalała się burza drugiej wojny światowej. „Szczególnie utkwił mi w pamięci dzień 1 września 1939 roku. Był to pierwszy piątek miesiąca. Przyszedłem na Wawel, aby się wyspowiadać. Katedra była pusta. To był chyba ostatni raz, kiedy mogłem do niej swobodnie wejść. Wtedy się rozpoczęło bombardowanie. Służyłem do Mszy Świętej w huku bomb i artylerii przeciwlotniczej.” Nadszedł czas przemocy. Czas straszliwy, zwłaszcza dla ojczyzny. Uniwersytet został zamknięty przez okupanta, a profesorowie wywiezieni do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen.

Jesienią 1940 roku Karol Wojtyła zaczął pracę jako robotnik w kamieniołomach, należących do fabryki chemicznej Solvay w Borku Fałęckim. 18 lutego 1941 roku powrócił z pracy i jak co dnia przyniósł swojemu ojcu obiad. Robotnicy otrzymywali wtedy tzw. Eintopf, czyli jednodaniowy posiłek. Zwykle była to zupa, czasami zdarzała się wkładka mięsna. Prawdopodobnie Karol Wojtyła nie zjadał przydziałowego dania w pracy, tylko przynosił w menażce do domu i spożywał razem z ojcem. Gdy wszedł do sutereny, okazało się, że jego ukochany Ojciec już nie żył.

 

„Kraków, Tyniecka 10, okna ledwo nad ziemią”

Dębniki, Tyniecka 10 – to okupacyjny adres Karola Wojtyły. Dom należał do Roberta Kaczorowskiego, brata jego nieżyjącej matki. Zamieszkał tu, w suterenie, wraz z ojcem w 1938 roku i pozostał do pierwszych dni sierpnia 1944 r. Ten krakowski adres przez wiele lat nie był eksponowany przez biografów Ojca Świętego. Przez wiele lat okna i drzwi prowadzące do sutereny były zabite deskami.

Tu 18 lutego 1941 r., po powrocie z pracy w kamieniołomie na Zakrzówku, Karol znalazł w mieszkaniu nieżyjącego już ojca. Po pogrzebie czasowo zamieszkał u rodziny Kydryńskich przy ul. Felicjanek 10. Na Tyniecką wrócił latem tego roku i przyjął do siebie na mieszkanie przybyłego z Wadowic wraz z żoną reżysera Mieczysława Kotlarczyka – twórcę Teatru Rapsodycznego. W „katakumbach” odbywały się rozmowy i dyskusje na tematy literackie i teatralne oraz próby spektakli, które wspólnie przygotowywali.

Podczas masowych aresztowań młodych mężczyzn w Krakowie Karol Wojtyła cudem uniknął wywózki do Niemiec. 6 sierpnia 1944 r. esesmani przeprowadzili rewizję w całym domu, ale nie przyszło im do głowy, aby przeszukać suterenę. Podczas rewizji Karol stał cicho za drzwiami swojego mieszkania. Później jako młody alumn zakonspirowanego krakowskiego Seminarium Duchownego, na polecenie abp. księcia Adama Stefana Sapiehy, zamieszkał z kolegami w Pałacu Biskupów Krakowskich przy ul. Franciszkańskiej.

 

Konspiracyjny teatr

Pani Danuta Michałowska bywała również na Tynieckiej. Znała Karola Wojtyłę, razem z nim przecież występowała w konspiracyjnym Teatrze Rapsodycznym. Zobaczyła go po raz pierwszy 15 października 1938 roku, kiedy czytał swoje wiersze na wieczorze autorskim, razem z innymi kolegami studentami polonistyki z pierwszego roku Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dopiero przyjechał z Wadowic na studia do Krakowa. Wysoki, lekko przygarbiony, miał dość długie, równo przycięte nad karkiem i założone za uszy włosy. Był wtedy prawdopodobnie bez krawata.

– Właściwie trudno w kilku zdaniach powiedzieć, jaki był –wspominała pani Michałowska. – Swobodny w sposobie bycia, bezpośredni, szczery, utalentowany. Bardzo serio traktował naszą pracę. Wszystko, co mówił, było interesujące. Nadzwyczaj sympatyczny. Każdy czuł się dobrze w jego towarzystwie. Już wtedy umiał uważnie słuchać innych i choć w zasadzie był pogodny, dowcipny i chętny do żartów, to jednak w obcowaniu z nim wyczuwało się jakąś powagę wewnętrzną. Ta powaga powodowała, że człowiek wydawał się sobie jakby lepszy. Karol zawsze dostrzegał w innych to, co było wartościowe, pozytywne, mądrzejsze. Było to doprawdy przyjemne uczucie. I sądzę, że z powodu tego daru każdy chciał widzieć w nim przyjaciela lub powiernika, do którego ma się pełne zaufanie.

Ale jak na Tynieckiej było naprawdę, tego pani Michałowska nie wiedziała. Na Tyniecką zaczęła przychodzić, gdy sprowadzili się tam Kotlarczykowie. Nikt jej niczym nie częstował, nawet herbatą. Wtedy nawet nie podawano prawdziwej herbaty, tylko jakieś jej ziołowe namiastki. Albo wywar z marchwi. Na Tynieckiej zbierali się koledzy i koleżanki, którzy utworzyli Teatr Rapsodyczny. I tam w pokoju, zazwyczaj zimnym, często przy świeczkach czytali Słowackiego, Kasprowicza, Wyspiańskiego, Mickiewicza, Norwida. Próby kończyły się przed godziną policyjną. O dziesiątej trzeba było już być w domu.

Bywało, że w drodze powrotnej towarzyszył jej Karol. Jechał w tym samym kierunku, co ona, do fabryki, w której pracował najczęściej na nocną zmianę, by mieć czas na próby właśnie. Każdy z nich wtedy gdzieś pracował. Pani Michałowska jako maszynistka, pan Kotlarczyk był tramwajarzem, ale oprócz tego studiowali, uczyli się obcych języków. Wierzyli, że ich wiedza, umiejętności przydadzą się w wolnej Polsce. Ich konspiracyjny teatr, gdy kultura była niszczona przez wroga, stanowił formę samoobrony.

 

 Dwie pajdy chleba ze słoniną

Halina Królikiewiczówna - Kwiatkowska, która zdawała maturę w Wadowicach w roku 1938, czyli w tym samy roku, co Karol Wojtyła, również przychodziła na Tyniecką. Wcześniej bywała w Wadowicach u Wojtyłów, na pierwszym piętrze, w domu należącym do Chaima Bałamutha. Tamto wadowickie mieszkanie było zupełnie inne, słoneczne, jasne, choć także skromne. Na Tynieckiej suterena, ciemna, zimna, wilgotna.

Mówiliśmy o tym mieszkaniu, że to „katakumby”, ze względu na chłód i wilgoć, które tam panowały.

Tam narodził się tajny teatr, tam odbywały się próby.

14 maja 1938 Karol Wojtyła zakończył naukę w gimnazjum otrzymując świadectwo maturalne z oceną celującą.

Źródło: https://www.niedziela.pl/artykul/4882

Ojciec z synem żyli biednie. Starszy pan Wojtyła był człowiekiem bardzo skromnym, poczciwym, rzetelnym. Cerował synowi ubrania, łatał buty, prał. Z wielką troskliwością oddawał się wychowaniu syna. Zastępował mu przecież matkę, która już nie żyła. Karol Wojtyła-senior był człowiekiem wielkiej delikatności i głęboko religijnym. Z synem łączyła go głęboka przyjaźń. Obaj kochali się i pomagali sobie nawzajem. Karol bardzo przeżył śmierć ojca i wszyscy jego znajomi przypuszczają, że to wtedy, podczas czuwania przy zwłokach, podjął ostateczną decyzję, że pójdzie inną drogą.

 

W pół roku po śmierci starszego pana Wojtyły na Tyniecką sprowadzili się Zofia i Mieczysław Kotlarczykowie. Mieczysław Kotlarczyk, polonista z prywatnego gimnazjum karmelitów, teatrolog, choć kilkanaście lat starszy od młodego Wojtyły, był z nim zaprzyjaźniony.

Kiedy Wadowice przyłączono do Reichu, starszy brat Mieczysława został aresztowany przez Niemców i zginął w obozie. Wtedy Karol zaprosił ich do siebie, na Tyniecką. I dobrze stało się, że zamieszkali razem, nie był już dłużej sam. Pani Zofia Kotlarczykowa dokładała starań, by nie chodził głodny. Lubiła go bardzo, zawsze zwracała się do niego serdecznym, zdrobniałym imieniem i dbała o niego, bo on sam – jak pamięta szkolna koleżanka z Wadowic – wartości duchowe, intelektualne przekładał ponad wszystko. Zaszywał się gdzieś w kącie i czytał. Każdą wolną chwilę wykorzystywał na samokształcenie. Tym różnił się od swoich rówieśników, że nie tracił ani jednej wolnej chwili, choć znajdował czas i nie żałował go dla potrzebujących.

Kiedy jeszcze w Wadowicach zachorowała koleżanka z klasy, odwiedzał ją codziennie, przynosił zeszyty z lekcjami, rozmawiał. A poza tym był uśmiechnięty, wesoły. I jeszcze jedna cecha odróżniała go od innych, raczej słuchał niż mówił i zawsze z ogromną uwagą. Ta rzadka cecha charakteryzowała go do końca życia.

Wszyscy sądzili, że kiedyś, w przyszłości, gdy wojna skończy się, Karol wybierze scenę. Stało się inaczej. Pewnego dnia powiedział, że odchodzi. Lata spędzone w teatrze nie poszły na marne. Przydały się Karolowi w późniejszym życiu, nabyte umiejętności, operowanie głosem, pauzą, gestem.

Wojna skończyła się. Halina Królikiewiczówna wyszła za mąż za Tadeusza Kwiatkowskiego. Urodziła się im córeczka. Karol Wojtyła, wadowicki kolega, był już wtedy kapłanem i po raz pierwszy udzielił chrztu świętego właśnie ich córce – Monice Katarzynie. Było to 11 listopada 1946 roku.

– Cztery dni później z maleńką walizeczką wybierał się w podróż do Rzymu. Na drogę naszykował sobie dwie pajdy chleba ze słoniną. I pewnie tylko z tym by pojechał, ale na szczęście z przyjęcia zostało mi trochę lepszego jedzenia i to, co zostało, dałam mu na drogę – wspominała pani Halina.

 

„Dwa okna na Tynieckiej, w których został wzrok ojca”

Przed wielu laty pojechałam do Krakowa, aby odnaleźć okupacyjny adres Karola Wojtyły, odszukać ludzi, którzy mieszkali tam podczas okupacji i zapamiętali lokatorów z sutereny. Przy Tynieckiej 10, w dwóch pokoikach z kuchnią, niemal w suterenie, gdzie mieszkał Karol Wojtyła wraz z ojcem, drzwi były zamknięte.

– Może i lepiej – mówi Janina Goździewiczowa. – Wilgoć tam okropna, ciemno, po co mają obcy wchodzić.

Pani Goździewiczowa unikała rozmów z nieznajomymi, gdyż nie wiedziała, co mówić. Nigdy nie wypytywała o sąsiadów z dołu czy z góry, nie interesowała się zbytnio ludzkimi sprawami, miała dość swojej biedy. Domyślała się jedynie, że tam, na dole było niewesoło i na pewno ciężko. Poradziła, abym porozmawiała z panią Adamską z pierwszego piętra. Może ona powie coś więcej.

Kazimiera Adamska:

Moja ciocia Bogumiła Gradowska mieszkała tutaj przed wojną, podczas okupacji i po wyzwoleniu, aż do 1953 roku. Znała wszystkich. Karola Wojtyłę również. Sprowadził się na Tyniecką w 1938 roku, do dwóch skromnych pokoików, niemal w suterenie, do dawnej pralni i suszarni. Przyjął, co rodzina mu dała. Był skromnym chłopcem, jak opowiadała ciocia Gradowska, nie miał żadnych wymagań.

Oboje, ciocia i młody Wojtyła, mimo różnicy wieku (ona staruszka, on młody student) lubili się i często ze sobą gawędzili, dyskutowali, pożyczali książki. Ciocia była osobą mądrą i oczytaną. Mówiła na przykład: proszę, podaj mi książkę, w której sprawy tatarskie są poruszane. Chodziło jej rzecz jasna o książkę Karola Bunscha, którego czytywała do późnej starości. Ciocia wciąż powtarzała, że młody Wojtyła to zdolny chłopak i daleko zajdzie.

Wspominała też, że podczas okupacji codziennie wędrował z menażką w ręku do fabryki sody, do Solvayu, gdzie pracował. Wtedy, zgodnie z zarządzeniem władz okupacyjnych, we wszystkich stołówkach wydawano „Eintopf”, czyli jedno danie. Najczęściej zupę z chlebem. I on to danie przynosił do domu.

Dawali jedno danie, a on je przynosił ojcu. Czym żył w takim razie? Pewnie głodował biedny chłopak – zastanawia się jeszcze dzisiaj pani Adamska.

Pani Stefania Kościelnikowa, która podczas okupacji pracowała w Solvayu, w kuchni i przez okienko wydawała posiłki dla pracowników (było to pół litra zupy i 10 deko chleba) wspominała, że „był o tym, co zjadł na fabryce”. W jej relacji zamieszczonej w Kalendarium życia Karola Wojtyły czytamy:

Jedna z panienek Irka Dąbrowska, która pracowała w kuchni, jako pomocnik kierownika, tak mówiła do mnie: Pani Steniu, ten pobożny chłopak (bo takeśmy go nazywały) to jest chłopak kształcony, bardzo zdolny, pisze wiersze, a obecnie pisze o św. Teresie. Opowiadała mi, że nie ma matki, tylko ojca, że mieszka na Dębniakach, że jest biedny. Pewnego razu powiedziała do mnie: Niech mu pani da większą kromkę chleba, bo on jest o tym, co zje na fabryce. Gdy pracowałam po południu, chleb sama kroiłam na wieczór, to zawsze dla niego odłożyłam większą piętkę chleba”.

–  Ale ciocia Gradowska widziała ze swojego okna, że wychodził i wracał z menażką –powtarzała z uporem pani Adamska.

Starszy pan Wojtyła zmarł w 1941 roku na serce. Syna przy tym nie było. Wrócił do domu, gdy ojciec już nie żył. Ukląkł przy łóżku i tak spędził całą noc. Podniósł się z klęczek dopiero następnego dnia. W jakiś czas potem sprowadził się z Wadowic na dół do sutereny Mieczysław Kotlarczyk z żoną. Karol odstąpił im jeden pokój, drugi – przechodni zatrzymał dla siebie. I tak żyli wspólnie i gospodarzyli przez całą okupację.

Młody Wojtyła wyprowadził się z Tynieckiej dopiero w 1944 roku, kiedy to na polecenie kardynała Sapiehy zamieszkał razem z innymi alumnami w budynku krakowskiej kurii.

Tak właśnie musiało już być. To mieszkanie w suterenie, a nie w pokojach na piętrze. To Pan Bóg widocznie chciał pokazać, że dobro może być wszędzie – mówiła pni Adamska.

Opowiedziała jeszcze, co działo się na Tynieckiej w dniu 18 października 1978 roku. Wróciła z pracy, gdy ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Była to sąsiadka z parteru, starsza pani Rybarczykowa.

Karol Wojtyła został wybrany Ojcem Świętym – wykrztusiła przez łzy.

Coś starowinie pokręciło się w głowie i źle zrozumiała, pomyślała pani Adamska, ale czym prędzej nastawiła radio i usłyszała głos spikera, który powtórzył tę samą nowinę: Ojcem Świętym został metropolita krakowski Karol Wojtyła.

Ich Karol, z Tynieckiej 10, z dołu, niemal z sutereny.

 

Papieskie odwiedziny

W 2002 roku, podczas ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny, Ojciec Święty Jan Paweł II w drodze do Tyńca zatrzymał się przy ul. Tynieckiej 10. Mieszkańców domu obdarował różańcami i ze łzami w oczach popatrzył na dom, w którym mieszkał i w którym przeżył wielkie doświadczenie śmierci swojego ojca. Ekonom Archidiecezji Krakowskiej ksiądz Jan Kabziński zapowiedział wtedy, że na Tynieckiej 10 powstanie dom pamięci i mieszkanie pamięci z tamtych lat.

 

Wykupienie domu

W 2006 roku Archidiecezja Krakowska podjęła decyzję o wykupieniu połowy domu przy ul. Tynieckiej 10, na Dębnikach w Krakowie. Decyzję o wykupieniu tego domu podjął kardynał Stanisław Dziwisz zaraz po powrocie z Rzymu. Zgodnie z intencją księdza kardynała budynek ten powinien należeć do wszystkich i stać się miejscem refleksji dla tych, którzy chcą w jakiś sposób spotkać się z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Pobyt tu, w suterenie, gdzie widać wielkie ubóstwo, w jakim żył młody Wojtyła, późniejszy Jan Paweł II, może być dla zwiedzających głębokim przeżyciem.

 

„Okna Krakowa”

Tyniecka 10. Adres długo przemilczany, wstydliwy. Ten adres zainspirował Piotra Rubika. Powstał utwór „Okna Krakowa”, do którego kompozytor skomponował muzykę, a Jacek Cygan napisał słowa. Zachęcam do wysłuchania przepięknego utworu. Jest dostępny na www.youtube.com

Barbara Olak

Dzisiaj mieszkanie przy ulicy Tynieckiej 10 w Krakowie jest oddziałem Muzeum Archidiecezjalnego im. Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie.

 

 

 

BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY WPROWADZAJĄ POKÓJ ALBOWIEM ONI BĘDĄ NAZWANI SYNAMI BOŻYMI

            Pokój i sprawiedliwość to upragnione ideały, o które trzeba niestrudzenie zabiegać, żeby świat nie stoczył się w otchłań coraz większych podziałów prowadzących do konfliktów i wojen. Biblijna koncepcja pokoju wychodzi naprzeciw tęsknocie człowieka za pełną wewnętrzną harmonią, która pochodzi z wnętrza człowieka, usuwa wszelkie rozdwojenia i daje poczucie spełnienia w relacjach międzyludzkich oraz ze światem i z Bogiem. Jej owocem jest pokój ducha, który pomaga żyć godnie i przetrwać wszelkie trudności.

         Hebrajskie słowo na określenie pokoju to shalom. Jego podstawowe znaczenie wyraża „ideę całości, nienaruszalności”, zwłaszcza w odniesieniu do zdrowia i integralności wspólnoty, zadowolenia i satysfakcji oraz do powodzenia i sukcesu tzn. ”oby ci się dobrze wiodło/powodziło”.

W naszej tradycji jest taki szczególny a może jedyny dzień w roku, kiedy przychodzący po kolędzie ksiądz wymawia słowa: „Pokój temu domowi”. Odpowiedź na to pozdrowienie brzmi: „I wszystkim jego mieszkańcom”, wypowiadane najczęściej tylko przez ministrantów. Niestety w sercach oczekujących na przyjście kapłana nie zawsze gości pokój stąd te spotkania są bardzo trudne, albo wcale do nich nie dochodzi, bo bramy i drzwi wielu domów są pozamykane. A przecież otwarcie się na Boże błogosławieństwo i przyjęcie kapłana, jako siewcę i nauczyciela wiary, może być bardzo pomocne w skutecznym omijaniu problemów w związku z szerzącą się herezją i laicyzmem.

         W dziejach świata nie odnotowano powszechnego pokoju, co Biblia uzasadnia wtargnięciem niszczycielskiego zła. Najczęściej ma to miejsce, gdy łamana jest sprawiedliwość albo jeszcze liczniejsze przykłady gwałcenia pokoju np. wskutek żądzy dominacji, władzy i posiadania. Przyczyną najgorszych ludzkich występków przeciw pokojowi jest aroganckie odrzucenie Boga: „Konflikt z Bogiem stanowi punkt wyjścia do wszystkich nieszczęść człowieka; jego rozwiązanie jest podstawowym warunkiem pokoju w świecie. Tylko człowiek pojednany z Bogiem może się pojednać i żyć w harmonii ze sobą samym; tylko człowiek pojednany z Bogiem i ze sobą może wprowadzać pokój w swym otoczeniu i na całym świecie”(Benedykt XVI - Jezus z Nazaretu, cz 1 s.81).

Pojednanie z Bogiem dokonało się przez krzyż Chrystusa, ponieważ „przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca” (Ef 2,18). W mowie pożegnalnej skierowanej do uczniów Jezus ukazuje wyjątkowość tego, czym zostają obdarowani: „Pokój zostawiam Wam, pokój mój wam daję. Nie tak, jak daje świat, Ja wam daję”(J 14,27).

         Skuteczna troska o pokój, motywowana pragnieniem pełnego poznania Boga, zakłada obowiązek ewangelizacji, która usuwając podziały, przyczynia się do budowania prawdziwego pokoju, którego zaprowadzenie nie jest tylko dziełem wyłącznie ludzkim. W homilii wygłoszonej 7 VI 1999 r. w Toruniu papież Jan Paweł II mówił: „Społeczeństwa i narody potrzebują ludzi pokoju, prawdziwych siewców zgody i wzajemnego poszanowania. Ludzi, którzy wypełnią swoje serca pokojem Chrystusowym i poniosą go innym, poniosą go do domów, urzędów, instytucji, miejsc pracy i na cały świat. Historia i współczesność pokazują, że świat nie może dać pokoju. Świat jest często bezradny. Dlatego trzeba mu wskazywać Chrystusa, który przez swoją śmierć na krzyżu zostawił ludziom pokój, zapewniając nam swą obecność przez wszystkie wieki (por. J 14.27-31)… Błogosławieni ci, którzy podejmują to szlachetne dzieło!”.

         W naszym niespokojnym świecie wołanie o pokój trwa nieprzerwanie. Czyni to także Kościół, którego posłannictwo polega na głoszeniu Chrystusa i dawaniu Mu wiarygodnego świadectwa, za czym idzie burzenie uprzedzeń i wrogości między ludźmi. „Czyni to przede wszystkim, przez sakrament pokuty i pojednania, niosąc łaskę Bożego miłosierdzia i przebaczenia, dociera do samych korzeni ludzkich niepokojów, leczy zranione grzechem sumienia, tak że człowiek doznaje wewnętrznego ukojenia i staje się nosicielem pokoju. Kościół dzieli się też tym pokojem, którego sam, na co dzień doświadcza w Eucharystii. Eucharystia jest szczytem naszego pokoju” (Jan Paweł II, Toruń 7 VI 1999).

         Żyjemy w świecie opanowanym przez rozmaite przesądy i szaleńcze ideologie, które parodiują wysiłki na rzecz pokoju. Ten bunt - motywowany pychą przeciwko Bogu i próbą wyparcia Go ze świata - skutkuje niesprawiedliwością i bezwzględnym deptaniem ludzkiej godności. Miejsce pokoju zajmują przemoc i okrucieństwo. Dlatego potrzebna jest czujność i heroiczna odwaga, która pomaga rozpoznać i niezwłocznie napiętnować wszystko, co uderza w pokój i go burzy. Tak nam dopomóż Bóg.

                                             Teresa Gałczyńska

Źródło:

Ks. prof. Waldemar Chrostowski – „Osiem Błogosławieństw. Medytacje biblijne z Janem Pawłem II i Benedyktem XVI”, Biały Kruk Sp. z o.o. Kraków 2017.

 

 

                                 

 

76 ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO – POWSIN 2020

 

Godzina 17.00, sobota 1 sierpnia 2020 r. w całej Warszawie, jak również w Powsinie rozbrzmiewają syreny – wszyscy na chwilę się zatrzymują, by upamiętnić 76 rocznicę Powstania Warszawskiego i oddać cześć poległym, jak i jeszcze żyjącym powstańcom za ich poświęcenie i odwagę. W Powsinie jak zwykle o tej godzinie po zamilknięciu syren rozpoczyna się Msza św. upamiętniająca kolejną rocznicę Powstania Warszawskiego oraz wszystkich poległych w walkach.

Tym razem jednak ze względu na ograniczenia związane z pandemią coronawirusa przebieg obchodów był nieco inny niż zwykle. Msza św. została odprawiona na Cmentarzu Powstańców Warszawskich w Powsinie, a nie w Sanktuarium Matki Bożej Tęskniącej. Miało to swoje zalety, bowiem w ten upalny dzień, podobny do tego przed 76 laty, łatwiej było przestrzegać wymogów sanitarnych. Ponadto wydaje się, że jakąś niezwykłą wymowę miała ta Eucharystia i Słowo Boże słuchane właśnie, w tym miejscu, gdzie zostały złożone doczesne szczątki tych, co ponad wszystko ukochali Boga i Honor i Ojczyznę.

 

Lekki wietrzyk i promienie słońca przeświecające przez liście drzew opromieniające krzyż – pomnik przywiodły mi na myśl słowa piosenki: „W lekkim powiewie przychodzisz do mnie, Panie. Nie przez wicher ogromny i nie przez ogień, ale w lekkim powiewie przychodzisz do mnie, w lekkim powiewie nawiedzasz duszę mą.” I mam wrażenie, że tak było, że wszystko jakby bardziej do nas przemawiało, choć wyglądało nieco inaczej niż w poprzednich latach. Nie odbył się tradycyjny apel poległych – przed Mszą św. Dyrektor CKW Pan Robert Nowak odczytał nazwiska i pseudonimy powstańców, którzy zostali pochowani na powsińskim Cmentarzu Powstańców Warszawy. Mszy św. przewodniczył ks. Adam Zelga, proboszcz z parafii bł. Edmunda Bojanowskiego na Ursynowie, który wygłosił homilię oraz ks. Proboszcz Lech Sitek.

Oprawę muzyczną Eucharystii przygotował chór parafialny „Con Brio” pod dyrekcją Pana Tadeusza Zwierzchowskiego. Ks. Adam Zelga podczas kazania powiedział, że „Matka Boża na obrazie w Powsinie ma na bladej twarzy wypisaną tęsknotę…. Ta tęsknota wypisana jest na jej obliczu przez wieki. Matki powstańców warszawskich podobnie jak wszystkie matki… tęskniły za bezpiecznym powrotem dzieci do domu, ale zostały same, samotne w wielu wypadkach, jak choćby matki, ojcowie tych, których nazwiska przeczytaliśmy przed chwilą. Zostali samotni jak ich Tęskniąca Patronka z Powsina. A za czym tęskniły młode dziewczęta, młodzi chłopcy, których przed chwila z takim wzruszeniem i patosem wspominaliśmy. O czym marzyli? Na co czekali?” ja idę walczyć mamo. Może nie wrócę więcej, jak tyle, tyle tysięcy. To Józef Szczepański ”Ziutek” autor „Pałacyka Michla”… autor „Czerwonej zarazy” nie dożył 22 lat.  A Krzysztof Kamil Baczyński – ten wielki geniusz, poeta na skalę Nagrody Nobla… w swojej „Elegii o chłopcu polskim” … tak notuje zwierzenia matki, która tęskni za synem” … odzieli cię syneczku od snów, co jak motyl drżą…” … Ale te ich sny były zupełnie inne „haftowali ci smutne oczy rudą krwią, malowali krajobrazy – żółte ściegi pożóg. Wysiewali wisielcami drzew płynące morze, kiedy szedłeś jasny synku z czarna bronią w noc i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut zło. Zanim padłeś jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką. Czy to była kula synku? Czy to serce pękło?” To wiersz z marca 44 roku poety, który nie dożył 24 lat. Za czym tęsknili ci chłopcy i te dziewczęta? Za czym tęskniły ich matki i ich ojcowie? Za czym tęsknili Polacy, kiedy jeden szatan poddawał się, a drugi zdawał się iść i będzie za chwilę panował nad ojczyzną”.

Młodzi ludzie tęsknią za miłością „…i ta miłość do nich przyszła. I była to wielka miłość. Ci, którzy tu spoczywają pod naszymi nogami też mieli swoje małe miłości, piękne miłości, wzruszające …. Mieli swoja dziewczynę, swojego chłopaka, mieli swojego syna, swoją córkę, ale przyszła do nich wielka miłość Polska. Wielka miłość – Polska – to naprawdę wielka miłość…. U stóp Matki Bożej Tęskniącej spoczywają …. chłopcy nie z samej Warszawy, ale leżą tu chłopcy spod Warszawy i Lasu Kabackiego, Lasów Chojnowskich, Wilanowa, Powsina… Biegli do swojej Stolicy, by się bić o tę wielką miłość, jaką jest Polska….Jedni mówią, że Powstanie Warszawskie było nieuniknione i rzeczywiście było nieuniknione. Ci z przeciwnego bieguna powiadają, że to był obłęd i w jakimś sensie też mają rację. To było szaleństwo, to był obłęd.  To był obłęd heroicznej miłości ojczyzny…. Te dziewczęta i ci chłopcy zdali egzamin z miłości. ... taki egzamin jak w powiedzeniu Jana Pawła II „każdy ma swoje Westerplatte” – coś, czego nie wolno nam oddać. Oni mieli swoje Westerplatte – tym Westerplatte była miłość ojczyzny. Zdali egzamin z miłości. Zdali egzamin z Krzyża…”. Ksiądz Adam Zelga podczas homilii wspomniał również o pewnej mogile powstańczej znajdującej się w pobliżu jego kościoła, widocznej z wieży – szerzej pisze o historii tej mogiły Pan Krzysztof Kanabus w następnym artykule.

Po zakończonej Eucharystii kompania honorowa policji objęła wartę przy pomniku oraz oddała salwę honorową. Następnie w sposób uroczysty złożono wieńce i wiązanki kwiatów w imieniu władz oraz stowarzyszeń kombatanckich, w imieniu rodzin, a także jak zwykle kibiców Legii. Ci ostatni odsłonili w tle pomnika napis „Choć szybko mija czas – pamięć żyje w nas„ i odpalili race. Na koniec krótki koncert pieśni powstańczych wykonała Wilanowska Orkiestra Dęta pod dyrekcją Łukasza Gallasa.

Cieszę się, że pomimo panującej zarazy udało się oddać hołd naszym bliskim, poległym w walce o wolność ojczyzny.

Agata Krupińska

 

 

POWSTAŃCZA MOGIŁA

 

W 76. Rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, na powsińskim cmentarzu, została odprawiona przez księży Lecha Sitka, proboszcza miejscowej parafii i Adama Zelgę proboszcza z Wolicy, Msza święta za dusze poległych i pomordowanych żołnierzy Armii Krajowej. Ksiądz Adam podczas wygłaszania homilii wspomniał o pewnej mogile powstańczej znajdującej się w pobliżu jego kościoła, widocznej z wieży. Myślę, że jej historię warto przybliżyć czytelnikom Wiadomości Powsińskich.

Znajduje się na łąkach pod Wolicą, poniżej skarpy warszawskiej w pobliżu ulicy Rzodkiewki i Pamiętnej. Otula ją zwisającymi gałęziami stara, piękna wierzba płacząca. Pod nią ustawiono drewnianą tablicę, na której wyryto napis: Dopóki czerni się ścieżka ku tej krzywej wierzbie, pod którą za Polskę oddaliście życie, dopóty ten naród godzien jest wolności”.

W drugim dniu Powstania Warszawskiego na polach wsi Wolica, zginęli w walce z Niemcami, dwaj 21 letni żołnierze Armii Krajowej z Batalionu „Parasol” Ludwik Michałowski „Wańka” i Andrzej Klawer „Pedro” oraz trzech innych nierozpoznanych powstańców. Do dziś nie są znane okoliczności; w jaki sposób i dlaczego znaleźli się w tym miejscu. „Pedro” miał za zadanie przeprowadzić samochód z garażu na ul. Stępińskiej do centrum Warszawy, a znalazł się pod Wolicą. Jedna z wersji mówi, że zginęli od kul snajpera, inna, że Niemcy zastrzelili ich serią z karabinu maszynowego.

Według relacji pani Ewy Walickiej z Wolicy, Ludwik Michałowski był spokrewniony z wybitnym polskim archeologiem prof. Kazimierzem Michałowskim, który bardzo zabiegał o ekshumację poległych powstańców i przeniesienie ich do grobów rodzinnych. Tak też się stało. Jeszcze podczas Powstania, a właściwie w sierpniu, rodziny „Wańki” i „Pedra” przy pomocy miejscowych gospodarzy i kolegów poległych, dokonali nocą ekshumacji i pochowali ich prawdopodobnie na Powązkach. Ciałami trzech nierozpoznanych poległych zajęli się żołnierze podziemia. Niemcy nie mieli pojęcia, że w grobie już nikt nie spoczywa. Krzyż na mogiłę wykonał kowal z Wolicy pan Seremak. Jest on jednym z dwóch krzyży, które znajdują się do dzisiaj na tej symbolicznej mogile.

Po wojnie, do 1984 r., miejscem tym opiekowali się państwo Stefania i Stefan Waliccy. Po ich śmierci dbał o nie pan Józef Seremak – syn kowala. Co roku kosił trawę, porządkował otoczenie i mogiłę. Robił to do początkowych lat dziewięćdziesiątych, do swojej śmierci. Po przemianach ustrojowych opiekowali się mogiłą harcerze ze szkoły podstawowej nr 107, znajdującej się przy ul. Nowoursynowskiej. W dniach 1 sierpnia porządkowali mogiłę, palili znicze, kładli kwiaty i zaciągali wartę honorową. Od kilkunastu lat miejscem tym opiekuje się i dba o jego odpowiedni, godny wygląd Urząd Dzielnicy Wilanów, a także wilanowska młodzież m.in. młodzi kibice Legii Warszawa, spadkobiercy tych, którzy tu spoczywali. Miejsce to odwiedza także rodzina Andrzeja Klawera.

Na mogile znajduje się kamień zwieńczony krzyżem i Kotwicą Polski Walczącej, na którym znajduje się napis:

„Na tym miejscu dnia 2 sierpnia 1944 r. w drugim dniu Powstania Warszawskiego zginęli w walce z Niemcami żołnierze Armii Krajowej z grupy harcerskiej „Parasol”

LUDWIK MICHAŁOWSKI lat 21

ANDRZEJ KLAWER lat 21

i trzej nierozpoznani ich TOWARZYSZE”.

Ze wszech miar polecam odwiedzenie tego miejsca, choćby podczas niedzielnego spaceru, by oddać hołd poległym w tym miejscu żołnierzom Armii Krajowej.

Według relacji pani Ewy Walickiej z Wolicy, wieloletniej nauczycielki w wilanowskiej szkole.

Krzysztof Kanabus

 

 

SZKOŁA BRACTWA ŚW. JANA PAWŁA II W TORUNIU

 

IV Spotkanie członków Bractwa św. Jana Pawła II oraz osób zainteresowanych lekturą dzieł Świętego Jana Pawła II Wielkiego, Ojca i Pasterza, a nade wszystko Świadka, odbyło się w dniach od 17 do 19 lipca 2020 r. w Toruniu. Wykłady mieliśmy w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej przy Drodze Starotoruńskiej1. Na Msze św. i nabożeństwa (w tym na posługę liturgiczną), chodziliśmy do Sanktuarium Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II, wotum wdzięczności za pontyfikat naszego Wielkiego Rodaka – Papieża.

         W programie naszej tegorocznej szkoły Pamięć i tożsamość 2020 - Myśląc Ojczyzna… (Polska – Naród – Kultura), prezentowanym przez ks. profdr habPawła Bortkiewicza, znalazły się tak ważne tematy jak:

- Pojęcie narodu - Polska teologia narodu i Jana Pawła II teologia narodu

- Historia – Historia i sumienie

- Naród a kultura – Doświadczenia Jana Pawła II i Kultura, a wolność narodu.

         Na samym początku drogi duchowego przyjmowania daru Jana Pawła II w codzienności naszego życia zachęcano nas do szczerego rachunku sumienia, bo potrzebne jest spojrzenie na drogę, na której byliśmy w czasie tego niezwykłego pontyfikatu aż do 2 kwietnia 2005 r., dnia odejścia Ojca Świętego. Otóż „na tle kultury współczesnej naznaczonej kultem ciała, zdrowia i młodości Papież Cierpienia odsłaniał nam wartość życia słabego, wartość agonii, fizycznej niemocy i bezradności. Można to było skonfrontować z dobą śmierci zdziczałej, lękającej się odsłaniania twarzy umierającego, chowającej ludzką słabość za parawan szpitalny i aparaturę. Konanie Jana Pawła II nawiązywało do majestatu Golgoty i piękna ewangelicznego przejścia do domu Ojca, było przywróceniem „śmierci oswojonej”.Wtedy my byliśmy świadkami tamtej kolejnej niezapomnianej Encykliki Miłości (np. otwieraliśmy drzwi kościołów, oblegaliśmy konfesjonały, zapalaliśmy lampy i świece, czytaliśmy słowa Ojca Świętego, pisaliśmy na forach internetowych pozornie spóźnione listy, odkrywaliśmy w sobie na nowo solidarność i braterstwo, zrozumieliśmy, że w głębi siebie samych, w prawdzie naszej tożsamości jesteśmy Jego pokoleniem, Pokoleniem JPII…).

 

         Wraz z mijającymi kolejnymi rocznicami śmierci św. Jana Pawła II ten niezwykły entuzjazm nadzwyczaj szybko przemijał. Zwłaszcza w ciągu ostatnich lat dotknęła nas chorobliwa amnezja, bo już zapomnieliśmy, jakie znaczenie miały papieskie słowa wypowiedziane na Placu Zwycięstwa w Warszawie w 1979 r.: Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej, ziemi!”  Ignorujemy oczywiste wówczas wołanie, że nie można zrozumieć człowieka bez Chrystusa, że dziejów narodu nie można zrozumieć bez Chrystusa. Przez ostatnie lata próbujemy pisać nowe dzieje państwa laickiego, wypierając się dumnego i szlachetnego dziedzictwa chrześcijańskiego.  Przy walce w życiu politycznym i społecznym, jakby obce stają się nam słowa, że walka nie może być przed solidarnością. Przy tym Kościół, który był zawsze orędownikiem narodu traktowany jest dzisiaj, jako „czynnik” uwsteczniający, stojący w opozycji do człowieka.

I w tym miejscu ks. prof. Paweł Bortkiewicz skierował do nas, do naszych sumień, następujące pytania: Czy zapomnieliśmy, że to człowiek właśnie jest drogą Kościoła? Czy zapomnieliśmy, że to dziełem św. Jana Pawła II było budowanie kultury życia, w której nie ma miejsca na antykoncepcję, aborcję, reprodukcję in vitro? Czy przeminęły z wiatrem niepamięci wskazania papieskie na temat godności małżeństwa i rodziny? Czy współczesne ideologizowanie pod sztandarem gender nie uwłacza papieskiej myśli?

         Następnie przeszliśmy do rozważań treści III rozdziału książki Jana Pawła II „Pamięć i tożsamość”, żeby przypomnieć i pogłębić swoją wiedzę zaproponowaną w ww. programie, pamiętając, że nie można wybierać tylko przyszłości, zapominając o teraźniejszości, a zwłaszcza o przeszłości. Pozwolę sobie tylko zasygnalizować kilkunastogodzinne wykłady i dyskusje. Na wstępie poznawaliśmy rozumienie terminu „narodu” (termin ten pochodzi od słowa „ród”) i jego ścisłego związku znaczeniowego z „ojczyzną” (mająca swoje korzenie w słowie „ojciec”). Ojciec wraz z matką daje życie nowej istocie ludzkiej. Ze zrodzeniem przez ojca i matkę wiąże się pojęcie ojczyzny, które stanowi tło dla terminu „ojcowizna”. Termin „naród” oznacza społeczność, która znajduje swoją ojczyznę w określonym miejscu świata i która wyróżnia się wśród innych własnym językiem i kulturą.

Katolicka nauka społeczna uważa zarówno rodzinę, jak i naród za społeczności naturalne, a nie, jako owoc zwyczajnej umowy. Nie można, zatem zastąpić narodu państwem, chociaż naród z natury pragnie zaistnieć, jako państwo. Tym bardziej nie można zamienić narodu na tzw. społeczeństwo demokratyczne, które jest bliższe państwu, a nie narodowi. Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo przemienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm” – to słowa Jana Pawła II, które bardzo mocno wybrzmiewają we współczesnym kontekście kulturowym i politycznym, w którym prawdy się nie szuka i jej nie odkrywa, ale prawdę się ustala i kreuje.

         Kolejne obszernie omawiane zagadnienia to refleksja Jana Pawła II nad historią i sumieniem narodu oraz narodem, a kulturą i kulturą, a wolnością narodu. Otóż cały stworzony kosmos jest poddany czasowi, ma zatem swoje dzieje, a w nim swój historyczny charakter ma człowiek, narody i cała rodzina ludzka. Człowiek nie podlega tylko nurtowi zdarzeń, nie tylko w określony sposób działa należąc do grupy, ale ma zdolność do refleksji nad własną historią i obiektywizacji, opisywania jej powiązanych biegów zdarzeń. Taką samą zdolność posiadają poszczególne ludzkie rodziny, społeczeństwa, a w szczególności narody, utrwalając na piśmie to, co pamiętają. Te zobiektywizowane i utrwalone na piśmie dzieje narodów są jednym z istotnych elementów kultury – elementem, który stanowi o tożsamości narodu w wymiarach czasowych.

W utworze „Myśląc Ojczyzna” Jan Paweł II zadawał sobie pytanie zrodzone z refleksji nad pojęciami narodu i patriotyzmu: Czy historia „może popłynąć przeciw prądowi sumień”? Odpowiedź brzmiała: (…) ”Wolność stale trzeba zdobywać, nie można jej tylko posiadać! Przychodzi, jako dar, utrzymuje się poprzez zmaganie. Całym sobą płacisz za wolność – więc to wolnością nazywaj, że możesz płacąc ciągle na nowo siebie posiadać (…) Historia warstwą wydarzeń powleka zmagania sumień. W warstwie tej drgają zwycięstwa i upadki. Historia ich nie pokrywa, lecz uwydatnia. (…) Słaby jest lud, jeśli się godzi ze swoją klęską, gdyż zapomina, że został posłany, by czuwać, aż przyjdzie jego godzina. Godziny wciąż powracają na wielkiej tarczy historii”.

Z kolei w przemówieniu w UNESCO (Paryż, 2 VI 1980), poświęconemu roli kultury w życiu narodów mówi m.in.: „Człowiek żyje prawdziwie ludzkim życiem dzięki kulturze. (…) Kultura jest tym, przez co człowiek, jako człowiek staje się bardziej człowiekiem: bardziej <jest< (…). Naród, bowiem jest wielką wspólnotą ludzi, którą łączą różne spoiwa, a nade wszystko właśnie kultura. I dlatego właśnie jest ona znamienitym wychowawcą ku temu, aby <bardziej być< we wspólnocie, która ma dłuższą historię niż człowiek i jego rodzina. (…) Jestem synem narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, którego wielokrotnie sąsiedzi skazywali na śmierć a on pozostał przy życiu, pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność, jako naród – nie biorąc za podstawę przetrwania jakichkolwiek innych środków fizycznej potęgi jak tylko własna kultura, która się okazała większa od tamtych potęg. I dlatego też to, co tutaj mówię o prawach narodu wyrosłych z podwalin kultury i zmierzających ku przyszłości, nie jest echem żadnego <nacjonalizmu<, ale pozostaje trwałym elementem ludzkiego doświadczenia i humanistycznych perspektyw człowieka. Istnieje podstawowa suwerenność społeczeństwa, która wyraża się w kulturze narodu. Jest to suwerenność, przez którą najbardziej suwerenny jest człowiek”.

         Wszystkich zainteresowanych poznaniem wiedzy w zakresie osobistej i testamentalnej głębokiej mądrości Jana Pawła II, której zapomnienie grozi utratą tożsamości i ostatecznie unicestwieniem, zachęcam do lektur: Jan Paweł II „Pamięć i tożsamość” oraz Paweł Bortkiewicz TChr „Świadek Boga i Świadek człowieka” a także do przesłuchania nagrań audio tych niezwykłych wykładów ks. prof. Pawła Bortkiewicza, poprzez wejście na stronę: Bractwo Św. Jana Pawła II - RadioMaryja.pl.

Teresa Gałczyńska

 

KRONIKA PARAFII

 

LIPIEC/SIERPIEŃ 2020

 

CHRZTY:

26 VII Hanna Barbara Cudnik,

08 VIII Katarzyna Kalisz,

09 VIII Antoni Pruśniewski,

30 VIII Bernard Luis Wiórkiewicz-Fernandes,

Nowoochrzczone dzieci, ich rodziców i chrzestnych oddajemy w matczyną opiekę

Matki Bożej Tęskniącej-Powsińskiej.

ŚLUBY:

12 VII Kamil Sulej i Aleksandra Maksymiuk,

31 VII Tomasz Bolek i Anita Marta Jatczak,

01 VIII Piotr Romański i Anna Maria Klonowska,

08 VIII Andrzej Kazimierz Abgarowicz i Małgorzata Janina Głogowska,

15 VIII Tomasz Jerzy Trzewik i Angelika Agnieszka Nowak,

22 VIII Kamil Zbigniew Pilich i Joanna Janusiewicz,

28 VIII Wojciech Bogdan Zalewski i Paulina Różycka,

Nowożeńcom życzymy wielu łask Bożych i stałej pomocy

Maryi Tęskniącej – Powsińskiej.

POGRZEBY:

01 VII + Grzegorz Mrówka,

02 VII + Stanisław Antoni Łuczak,

02 VII + Kazimiera Macińska,

06 VII + Zbigniew Ryszard Kozakiewicz,

08 VII + Beata Świderska,

09 VII + Daniela Ostrowska,

16 VII + Kazimiera Tyszkiewicz,

16 VII + Irena Sieradzka,

22 VII + Genowefa Kazubska,

23 VII + Marek Andrzej Pęziński,

31 VII + Krystyna Stanisława Ochmańska,

07 VIII + Sławomir Latoszek,

17 VIII + Teofil Jan Kopyt,

Zmarłych polecamy Bożemu Miłosierdziu:

Dobry Jezu, a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie.

 Kronikę opracował ks. Proboszcz Lech Sitek

 

Z ŻYCIA PARAFII

 

1. DOŻYNKI 2020 W POWSINIE – 30.08.2020 r.

2. PIELGRZYMOWANIE W CZASACH ZARAZY

Rok 2020 na długo pozostanie w naszej pamięci, bowiem panująca pandemia Coronavirusa wpływa na wszystkie sfery życia, prywatną i zawodową, ogranicza nasze kontakty - oddala nas od naszej rodziny, przyjaciół i znajomych, współpracowników. Wpływa na życie religijne, duchowe m.in. ogranicza nasze pielgrzymowanie do miejsc świętych. Zwykle w sierpniu z Warszawy wyruszały rzesze pątników, pielgrzymujących na Jasną Górę, gdzie bije serce Polski.

 

W tym roku nie ma takiej możliwości - liczne obostrzenia sanitarne i prawne spowodowały, że niektóre pielgrzymki tak jak np. 40 Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna wyruszyła w drogę jedynie duchowo pod hasłem „Wypłyń na głębię”. Każdego dnia na stronie internetowej pielgrzymki zamieszczane były m.in.: Temat Dnia i Modlitwy Poranne, Konferencje Pielgrzymkowe on-line, w tym „Wypłyń na głębię z prorokiem Jonaszem”. Codziennie też odbywała się o godz. 20:00 (a w niedzielę wyjątkowo o 21:00) – transmisja internetowa pielgrzymkowej Mszy Świętej i Apelu Jasnogórskiego z kościoła św. Anny na Krakowskim Przedmieściu. Oprawę liturgiczną i muzyczną Mszy św. zapewniały poszczególne grupy pielgrzymkowe.

Natomiast 309 Warszawska Pielgrzymka Piesza (WPP) wyruszyła na Jasną Górę choć w bardzo okrojonym składzie – jedynie symboliczna kilkudziesięcioosobowa delegacja składająca się z księży, sióstr i przedstawicieli poszczególnych grup (zwykle wędrowało kilka tysięcy pielgrzymów). Hasłem tegorocznej pielgrzymki były słowa Prymasa Tysiąclecia „Ten zwycięża, kto miłuje”.

Pozostali pątnicy mogli pielgrzymować jedynie duchowo, za pośrednictwem mediów lub poprzez spotkania w stołecznym sanktuarium Jasnogórskiej Matki Życia (rekolekcje o Eucharystii: Jak rozkochać się we Mszy św.? Eucharystia, Różaniec) mieszczącym się w kościele ojców paulinów pw. Ducha Świętego przy ul. Długiej w Warszawie. Podkreślić należy, że tegoroczna 309 WPP miała przede wszystkim charakter pokutny. Kierownik pielgrzymki o. Krzysztof Wendlik przed jej rozpoczęciem podkreślał: „Pójdziemy prosić Boga o wybaczenie grzechów, które ciążą na sumieniu naszym i naszego kraju, zwłaszcza grzechów pychy, niewiary, podziałów i nieposzanowania życia najsłabszego. Pójdźmy przepraszać Maryję za wszystkie zniewagi, jakich doznała w ostatnim czasie w naszej ojczyźnie, za profanację jej jasnogórskiego wizerunku, bo miłosierdzie Boże objawia się tam, gdzie serce jest skruszone”

Byłam na Mszy św. w dniu rozpoczęcia 309WPP, tak jak wielu naszych parafian, którzy nie mogli wyruszyć na Jasną Górę ze względu na ograniczenia. Żegnaliśmy i odprowadzaliśmy z łezką w oku tych, którzy ponieśli nasze prośby, bo nam nie było to dane. Trzeba przyznać, że było nas wielokrotnie więcej niż tych wybranych. Zastanawiałam się wtedy jak będzie w Częstochowie, czy i jak wielu przywita tych nielicznych, którzy poszli do Maryi.

Okazuje się, że „duch w narodzie nie ginie” i ci, którzy nie mogli przyjść - przyjechali by wspólnie modlić się za Polskę i Polaków. Ale trzeba też powiedzieć, że poza oficjalnymi pielgrzymkami na Jasną Górę podążali licznie pielgrzymi indywidulni, którzy, jak to nazwaliśmy pielgrzymowali po partyzancku – szli pojedynczo, lub w mniej lub bardziej zorganizowanych grupach.  Jak się okazuje nie mieli większych problemów z noclegami (namioty), a gospodarze po drodze pomagali pielgrzymom jak mogli, w sytuacji pandemii. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku wszystko wróci do normy i będziemy mogli spokojnie wędrować z naszymi prośbami do Czarnej Madonny.

Agata Krupińska

 

 

KALENDARZ DUSZPASTERSKI NA WRZESIEŃ 2019

 

ADORACJA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU

Zapisy w zeszycie na stoliku przy dewocjonaliach.

Można zapisywać się na dyżury w dni powszednie ·w godzinach 7.30 – 9.00 oraz 17.00 – 17.30

 

 

 

 

 

 

INTENCJA MODLITW:

O błogosławieństwo Boże dla dzieci i młodzieży oraz dla nauczycieli
i katechetów w nowym roku szkolnym.

 

6 IX 23. NIEDZIELA ZWYKŁA

  • Z racji pierwszej niedzieli miesiąca po Mszy św. o godzinie 12:00 wystawienie Najświętszego Sakramentu i adoracja zakończona procesją.
  • Kolejne spotkanie kandydatów do bierzmowania z zeszłego roku o godz. 19.00.

8 IX WTOREK ŚWIĘTO NARODZENIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

  • Podczas Mszy św. o godz. 7.00 obrzęd błogosławieństwa ziarna siewnego i nasion

12 IX SOBOTA WSPOMIENIE NAJŚWIĘTSZEGO IMIENIA MARYI

  • Św. imienia Maryi przypomina zwycięstwo nad Turkami odniesione przez króla Jana III Sobieskiego pod Wiedniem w 1683 r.
  • Msza Św. sanktuaryjna w intencjach zbiorowych o godz. 18:00. Poprzedzi ją dziękczynno-błagalna modlitwa różańcowa o godz. 17:30. Zapraszamy.

13 IX 24. NIEDZIELA ZWYKŁA

  • Uroczystość I Komunii św. podczas Mszy św. o godz. 10.30 dla dzieci ze szkoły Lindego na Kabatach
  • Obchodzimy Dzień Środków Społecznego Przekazu. Polecajmy w modlitwach pracowników mediów, by byli strażnikami prawdy i chrześcijańskiej miłości.
  • W kościołach Archidiecezji Warszawskiej taca na Seminarium Duchowne.
  • Rozpoczynają się Kwartalne Dni Modlitw za dzieci, młodzież i wychowawców.

14 IX PONIEDZIAŁEK ŚWIĘTO PODWYŻSZENIA KRZYŻA ŚWIĘTEGO

  • W czwartym wieku po ustaniu prześladowań chrześcijan św. Helena matka cesarza Konstantyna Wielkiego, poleciła odszukać Krzyż Chrystusa. Odnaleziono go na Golgocie, w rozpadlinie skalnej i umieszczono w specjalnie wybudowanej świątyni zwanej Bazyliką Św. Krzyża, którą poświęcono 14.09.335 r. Módlmy się dzisiaj o dar pokory i prostoty dla nas dźwigających krzyż naszej codzienności.
  • Msze św. o godz. 7.00 i 18.00

15 IX WTOREK WSPOMNIENIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

BOLESNEJ

  • Matka Boża trwała przy swoim Synu całe życie. Była przy nim także pod krzyżem, współuczestnicząc w Jego męce i śmierci. Dlatego wśród różnych tytułów nazywana jest także Matką Bolesną.

16 IX ŚRODA WSPOMNIENIE ŚW. MĘCZENNIKÓW KORNELIUSZA

PAPIEŻA I CYPRIANA BISKUPA

  • Korneliusz został biskupem Kościoła rzymskiego w roku 251. Zwalczał schizmę Nowacjana. Popierał go biskup Kartaginy, Cyprian. Cesarz Gallus skazał Korneliusza na wygnanie do Civitavecchii, gdzie zmarł w roku 253. Cyprian urodził się w Kartaginie około roku 210 w rodzinie pogańskiej. Po nawróceniu na chrześcijaństwo został kapłanem i biskupem Kartaginy. Okazał się znakomitym pasterzem i obrońcą wiary. Został ścięty 14 września 258 roku w czasie prześladowania Waleriana.

17 IX CZWARTEK WSPOMIENIE ŚW. ZYGMUNTA SZCZĘSNEGO FELIŃSKIEGO, BISKUPA

  • Zygmunt Szczęsny urodził się w 1822 r. na Wołyniu. Skończył studia w Moskwie i Paryżu. W 1855 r. otrzymał święcenia kapłańskie w Petersburgu. W 1857 r. założył Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, któremu zlecił opiekę nad dziećmi oraz ludźmi chorymi i starymi. W 1862 r. papież Pius XII mianował go arcybiskupem metropolitą warszawskim. W 1864 r. został przez władze carskie skazany na wygnanie w głąb Rosji. Po 20 latach zwolniono go, jednakże otrzymał zakaz powrotu na teren swojej archidiecezji. Zamieszkał w Dźwiniaczce, gdzie mimo podeszłego wieku i wyczerpania wygnaniem podjął pracę wśród ludzi. Założonemu przez siebie Zgromadzeniu powierzył m.in. zadanie organizowania szkół dla wiejskich dzieci. Zmarł w Krakowie 17.09.1895 r. Beatyfikowany przez Jana Pawła II w Krakowie dnia 18.08.2002 r. Kanonizowany – 11.10.2009 r. w Rzymie przez Benedykta XVI.
  • Obchodzimy dziś DZIEŃ GOLGOTY WSCHODU. Upamiętnia ona 79 rocznicę napaści na Polskę Armii Czerwonej na rozkaz Józefa Stalina. Od tej pory, na wschodnich terenach kraju, na Nieludzkiej Ziemi, rozpoczęły się terror, wywózki, więzienia i ludobójstwa.

18 IX PIĄTEK ŚWIĘTO ŚW. STANISŁAWA KOSTKI, ZAKONNIKA, PATRONA POLSKI

  • W tym roku obchodzimy 451 rocznicę śmierci św. Stanisława Kostki. Jest on również patronem Archidiecezji Warszawskiej oraz dzieci i młodzieży.
  • Na Mszę św. o godz. 18:00 w intencji dzieci i młodzieży zapraszamy młode pokolenie z naszej parafii.

19 IX SOBOTA

  • Msza św. Sanktuaryjna w intencjach zbiorowych o godz. 18:00. Poprzedzi ją dziękczynno-błagalna modlitwa różańcowa o godz. 17:30. Zapraszamy.

 20 IX   25. NIEDZIELA ZWYKŁA

  • Uroczystość I Komunii św. podczas Mszy św. o godz. 10.30 (I tura) i podczas Mszy św. o godz. 12.00 (II tura) dla dzieci ze szkoły z Powsina

21 IX PONIEDZIAŁEK ŚWIĘTO ŚW. MATEUSZA APOSTOŁA I

EWANGELISTY

  • Św. Mateusz pochodził z Kafarnau w północnej Palestynie. Pełnił urząd celnika, gdy Jezus powołał go na apostoła. Ewangelia Mateusza w szczególny sposób podkreśla, że Jezus Chrystus jest Mesjaszem, czyli wybawicielem i odkupicielem świata. Pocieszający jest fakt, że imię Mateusz jest coraz częściej nadawane na chrzcie św. Solenizantom składamy życzenia Bożego błogosławieństwa.

23 IX ŚRODA WSPOMNIENIE ŚW. OJCA PIO Z PIETRELCINY KAPŁANA

  • Ojciec Pio (Francesco Forgione) urodził się 25.05.1887 w Pietrelcinie w diecezji Benevento. 6.01.1903 wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. 10.08.1910 w katedrze w Benevento został wyświęcony na kapłana; 28.07.1916 po raz pierwszy przybył do klasztoru w San Giovanni Rotondo, pod górą Gargano, gdzie z małymi przerwami przebywał aż do śmierci, to jest do 23.09.1968. Rankiem 20.09.1918 (był to piątek) na chórze starego kościółka w czasie modlitwy przed Ukrzyżowanym otrzymał dar stygmatów, które pozostały otwarte i krwawiące przez pół wieku. W ciągu swego życia, prócz kapłańskiej posługi, założył "grupy modlitewne" i nowoczesny szpital, który nazwał "Domem Ulgi w Cierpieniu". 2.05.1999 papież Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym, a 16.06.2002 – świętym Kościoła.

25 IX PIĄTEK WSPOMIENIE BŁ. WŁADYSŁAWA Z GIELNIOWA, KAPŁANA

  • Błogosławiony Władysław urodził się w Gielniowie pod Opocznem, woj. łódzkie.  W zakonie bernardynów zasłynął, jako wybitny kaznodzieja i twórca pieśni religijnych w języku polskim. Ostatnie lata spędził w Warszawie, na stanowisku gwardiana (przełożonego), gdzie zmarł w 1505 r. Papież Jan XXIII ogłosił Błogosławionego Władysława patronem Warszawy. Jest on również patronem parafii i kościoła na Ursynowie przy ul. Bażantarni.

26 IX SOBOTA

  • Msza św. sanktuaryjna w intencjach zbiorowych o godz. 18:00. Poprzedzi ją dziękczynno-błagalna modlitwa różańcowa o godz. 17:30. Zapraszamy.

27 IX   26. NIEDZIELA ZWYKŁA

  • Parafialne Koło Przyjaciół Radia Maryja zaprasza na Mszę św. o godz. 9:00 w intencji Kościoła i naszej Ojczyzny. Po Mszy św. spotkanie formacyjne w domu parafialnym z ks. Bogdanem. Zapraszamy sympatyków, słuchaczy Radia Maryi i telewidzów Telewizji Trwam.
  • Po każdej Mszy św. zbiórka ofiar do puszki na potrzeby tych katolickich mediów. Serdecznie dziękujemy za dotychczasową pomoc. Jak zwykle w czwartą niedzielę miesiąca zapraszamy na Sumę o godz. 12:00 odprawianą w języku łacińskim ze śpiewem chorału gregoriańskiego.

28 IX PONIEDZIAŁEK WSPOMIENIE ŚW. WACŁAWA, MĘCZENNIKA

  • Św. Wacław żył w X wieku i był królem Czech. Jest głównym patronem Czech.

29 IX WTOREK ŚWIĘTO ŚW. ARCHANIOŁÓW MICHAŁA, RAFAŁA

           I GABRIELA

  • Św. Archaniołowie Michał, Rafał i Gabriel to najważniejsi aniołowie w całej hierarchii anielskiej.

30 IX ŚRODA WSPOMNIENIE ŚW. HIERONIMA, KAPŁANA I DOKTORA

             KOŚCIOŁA

  • Patronem dnia dzisiejszego jest św. Hieronim (340-420). W Betlejem, gdzie przebywał przez 35 lat studiował Pismo Św. tłumaczą c je na język łaciński. Biblia ta zwaną „WULGATĄ” była oficjalnym tekstem Kościoła ponad 1500 lat. Św. Hieronim jest patronem biblistów.

1 X CZWARTEK WSPOMNIENIE ŚW. TERESY OD DZIECIĄTKA JEZUS,

         DZIEWICY I DOKTORA KOŚCIOŁA

  • Teresa Martin urodziła się w Alencon w roku 1873. Była córką św. Zelii i Ludwika Martin. Gdy miała 15 lat, wstąpiła do klasztoru karmelitanek w Lisieux. Odznaczała się pokorą, prostotą ewangeliczną i wielką ufnością w Bogu. Tych cnót uczyła powierzone jej nowicjuszki. Złożyła swoje życie w ofierze za zbawienie dusz i za Kościół. Zmarła 30 września 1897 roku.
  • Rozpoczynamy miesiąc październik, a zatem rozpoczynamy nabożeństwa różańcowe – w dni powszednie o godz. 17.00 (dlatego Msze św. wieczorne rozpoczynają się w tygodniu o godz. 17.45), a w niedziele o godz. 17.30.
  • Pierwszy czwartek miesiąca. Pamiętajmy w modlitwie o kapłanach, których Bóg postawił na drodze naszego życia i o nowych powołaniach do kapłaństwa i służby zakonnej.
  • Z racji pierwszego czwartku miesiąca Msza św. wotywna O Chrystusie Najwyższym i Wiecznym Kapłanie o godz. 18:00. Po Mszy św. wystawienie Najświętszego Sakramentu i adoracja do godz. 20:00, w czasie, której modlitwy o powołania poprowadzą siostry felicjanki.
  • Dzisiaj nauka chrzcielna dla rodziców dziecka i chrzestnych o godz. 19:15
    w kancelarii parafialnej.

2 X PIERWSZY PIĄTEK MIESIĄCA, WSPOMNIENIE ŚW. ANIOŁÓW

 STRÓŻÓW

  • Pismo Święte uczy nas, że Bóg w swej opatrzności posyła Aniołów, by ochraniać ludzi i prowadzić ich do wyznaczonego im celu. Kościół zaprasza do dziękczynienia za obecność Aniołów wśród nas i do uciekania się pod ich opiekę w niebezpieczeństwach życia i pokusach.
  • Z racji pierwszego piątku spowiedź od godz. 6:30 i od 17:00. Od godz. 17:00-wystawienie Najświętszego Sakramentu do Mszy św.
  • Msza św. wotywna o Najświętszym Sercu Pana Jezusa o godz. 18:00. Po niej ponowne wystawienie Najświętszego Sakramentu do godz. 20:00.

3 X PIERWSZA SOBOTA MIESIĄCA

  • Msza św. sanktuaryjna w intencjach zbiorowych o godz. 18:00. Poprzedzi ją dziękczynno-błagalna modlitwa różańcowa o godz. 17:30. Zapraszamy.
  • Po Mszy św. o godz. 18:00 Adoracja pokutna za Warszawę do godz. 21:00.

4 X 27. NIEDZIELA ZWYKŁA

  • Z racji pierwszej niedzieli miesiąca po Mszy św. o godzinie 12:00 wystawienie Najświętszego Sakramentu i adoracja zakończona procesją.

Kalendarium bieżące przygotował ks. Stanisław Podgórski

 

W redakcji Kalendarium zostały wykorzystane częściowo materiały i schematy przygotowane przez ks. Jana Świstaka.

 

W naszym Sanktuarium codziennie o godzinie 17.30, na pół godziny przed wieczorną Mszą św. odmawiany jest różaniec. Zapraszamy do uczestnictwa.

 

„Modlitwa różańcowa jest wielką pomocą dla człowieka naszego czasu. Sprowadza ona pokój i skupienie, wprowadza nasze życie w Tajemnice Boże i sprowadza Boga do naszego życia” 3 października 1983 r. Jan Paweł II

Msze Św. w naszej świątyni:

- w dni powszednie: 7.00 i 18.00

- w niedziele: 7.00, 9.00, 10.30 dla dzieci, 12.00 i 18.00

Spowiedź: na pół godziny przed Mszą Świętą i podczas Mszy

Kancelaria czynna: od poniedziałku do piątku w godz. 8.00-9.00 i 16.00-17.00

Telefon: (0-22) 648 38 46

nr konta bankowego Parafii:    89 1240 2135 1111 0000 3870 8501

Parafialny Zespół Caritas: magazyn czynny w drugą i czwartą sobotę miesiąca   10.00-11.00 w Domu Parafialnym, ul. Przyczółkowa 56,

nr konta bankowego: 93 1240 2135 1111 0010 0924 9010

e-mail: [email protected]

e-mail Wiadomości Powsińskich: [email protected]

http:  parafia-powsin.pl

Bóg zapłać za ofiary na pokrycie kosztów druku gazetki!

"Redakcja WP działa pod opieką ks. Lecha Sitka. Sprawy dotyczące parafii Powsin opracowuje Stanisław Podgórski. Redaktor Naczelny: Agata Krupińska. Redaktor honorowy i twórca formatu Wiadomości Powsińskich: ks. Jan Świstak. Redakcja: Maria Zadrużna, Teresa Gałczyńska, Aleksandra Kupisz-Dynowska, Krzysztof Kanabus"

Nakład: 200 egz.