Styczeń 2025 ISSN 1731-5069 nr 1 (293)
Pismo rzymskokatolickiej parafii p.w. św. Elżbiety w Warszawie-Powsinie
Wspominając spotkania kolędowe z parafianami na przestrzeni lat mojego probostwa, wyrażam ogromną wdzięczność Bogu i Matce Bożej, a także wszystkim, których dane było mi spotkać.

Kolęda to spotkanie kapłana z parafianami, z rodzinami tu zamieszkałymi oraz gośćmi, którzy w okresie Bożego Narodzenia przybywają do Sanktuarium Matki Bożej Tęskniącej, czas wspólnej modlitwy i błogosławieństwa. Na przestrzeni lat widać, jak zmienia się tradycyjne nakrycie stołu białym obrusem, ustawienie świec oraz wspólne czytanie Pisma Świętego oraz najważniejsze - stojący lub wiszący w centralnej części domu krzyż. W dużej części domów ta tradycja nadal jest podtrzymywana. W czasie spotkania kolędowego w większości całymi rodzinami wyczekiwano kapłana i wspólnej modlitwy. Podczas rozmów poruszaliśmy sprawy bieżące: rodzinne, parafialne i naszej ojczyzny. Z radością sprawdzałem zeszyty uczniów uczęszczających na katechezę jednocześnie z radością wysłuchując wypowiedzi młodych parafian. Do czasu epidemii Covid do kościoła uczęszczało więcej ludzi i nasza kapłańska posługa była otaczana większym szacunkiem. Staraliśmy się by nawet w tym trudnym czasie udostępnić możliwość spotkania kolędowego na wspólnej dodatkowej Mszy Św. w intencji parafian w kościele. Niestety po pandemii wielu nie wróciło do kościoła a nawet obraziło się na swoich kapłanów. Nieustannie błogosławię i modlę się za wszystkich naszych mieszkańców.
W latach następnych zmniejszyła się liczba rodzin przyjmujących kapłanów, a na osiedlach Konstancja i Zapłocie wprowadzone zostały zapisy na wizytę duszpasterską. Największą radością kolędy jest dzielenie się wiarą a także wspólna modlitwa. W wielu przypadkach rozmowa duszpasterska doprowadziła do sakramentu pokuty, który zaniedbali przez wiele lat. Także osoby chore zaczęły przystępować w pierwsze piątki miesiąca do spowiedzi i Eucharystii. Chrystus przez kapłana podczas kolędy przynosi pokój, radość, pojednanie.
Spotkałem również wiele rodzin zamkniętych na Łaskę Bożą, które świadomie rezygnowały z kolędy słowami „dziękujemy księdzu”. Modliłem się za wszystkich tych ludzi, by Chrystus przemienił ich serca.
Kolędowanie to szansa dla kapłana i wiernych do budowania, aktywnego uczestnictwa w grupach parafialnych np. w Kołach Żywego Różańca lub posłudze charytatywnej Caritas.
Pragnę podziękować wszystkim kapłanom, którzy dzielnie wspierali mnie w tej posłudze kolędowej na przestrzeni mojego probostwa: Ks. Jarosławowi Bonarskiemy, Ks. Stanisławowi Podgórskiemu, Ks. Grzegorzowi Demczyszakowi, ks. Mikołajowi Derentowiczowi, ks. Markosowi Płońskiemu a w szczególności naszym drogim rezydentom ŚP. ks. Prałatowi Janowi Świstakowi, ks. Kanonikowi Bogdanowi Jaworek, kapłanom zakonnym i diakonom i siostrom Felicjankom za wspólne kolędowanie. Dziękuje z całego serca wszystkim parafianom, którzy dbali o zapewnienie transportu na kolędę. Tych, którzy już odeszli do Pana otaczam szczególną wdzięcznością polecając ich dusze Miłosiernemu Bogu.
Dziękuję za wszystkie złożone ofiary na potrzeby parafii, dzięki którym mogliśmy przeprowadzać potrzebne remonty i konserwacje kościoła i obiektów należących do parafii: starej plebanii, salki katechetycznej, cmentarza.
Modlę się, by każdy nowy rok przyniósł otwarcie się naszych serc i domów na przyjęcie Chrystusa. Pamiętajmy, że Bóg chce przyjść do wszystkich swoich dzieci.
Powierzam tegoroczną kolędę Matce Bożej Tęskniącej, aby prowadziła kapłanów a rodzinom upraszała Boże błogosławieństwo.
Ks. Prałat Lech Sitek
„Czytanki 1998 r.” wydano staraniem Parafii św. Elżbiety w Powsinie z okazji koronacji koronami papieskimi cudownego wizerunku Matki Bożej Tęskniącej. Wydano je za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej. Czytanki opracowała mgr. Hanna Kosyra-Cieślak. WP przypominają te teksty, które nadal są bardzo aktualne.

„Ty jesteś krajem pokoju. Tyś jest obietnicą.
I testamentem nieba danym ziemi w spadku” /W. Bąk/

. Ze względu na zbliżającą się koronację obrazu Matki Bożej Tęskniącej z Powsina wielu wiernych niewątpliwie odwiedzi kościół św. Elżbiety, w którym znajduje się wizerunek. Pielgrzymi, modląc się w tej świątyni przed łaskami słynącym obrazem, zwrócą zapewne uwagę na wiele wspaniałych dzieł sztuki sakralnej składających się na wystrój wnętrza.
Wśród nich - oko przyciąga piękna, barokowa ambona - wykonana z drewna, zdobiona polichromią i dukatowym złotem. Przez wieki służyła i służy dalej do głoszenia Słowa Bożego i przypomina o kaznodziejach, którzy z niej przemawiali.

Najwybitniejszym wśród proboszczów powsińskich był z całą pewnością złotousty mówca i literat, którego słynne mowy sprawiły, że współcześni porównywali go ze Skargą, ks. Jan Paweł Woronicz. Ów późniejszy biskup krakowski i arcybiskup warszawski oraz Prymas Królestwa Polskiego był proboszczem powsińskim w latach 1803-1815. W księgach metrykalnych z tego okresu zaznaczone jest, że był on kanonikiem kapituły katedralnej. Tak też podpisywał się w księgach metrykalnych, wykonując swe obowiązki duszpasterskie jako proboszcz.

Jan Paweł Woronicz urodził się na Wołyniu. Pochodził z senatorskiej niegdyś, ale podupadłej rodziny. Kształcił się u księży jezuitów i wcześnie zaczął próbować zdolności poetyckich, pisząc sielanki. W czasie Sejmu Czteroletniego, już w Warszawie pracował w komisji do spraw religijnych. Na kilka lat objął probostwo w Kazimierzu Dolnym, gdzie zawarł znajomość z Czartoryskimi. Od 1803 jest proboszczem powsińskim. Utrzymuje kontakt z bliską Warszawą, działa w Towarzystwie Przyjaciół Nauk. Po utworzeniu Księstwa Warszawskiego zostaje mianowany członkiem Rady Stanu i zabiera głos we wszystkich ważniejszych sprawach publicznych. W 1815 roku zostaje biskupem krakowskim, w 1827 arcybiskupem warszawskim. Umiera w grudniu 1829 roku. Pochowany zostaje w Krakowie na Wawelu.

Jan Paweł Woronicz był jedną z najważniejszych postaci swoich czasów – czasów doby porozbiorowej, poprzedzającej bezpośrednio wybuch romantyzmu polskiego, kiedy to naród polski stanął wobec konieczności odnalezienia formuły pozwalającej na przetrwanie i ocalenie swej tożsamości. W kulturze okres ten nosił także krzywdzącą nazwę pseudoklasycyzmu. Wszechstronnie utalentowany, zasłynął jako pisarz, i jako mąż stanu, polityk. Jego dorobek twórczy obejmuje sielanki, wiersze, kilka dłuższych poematów, z których najdojrzalszy nosi nazwę „Sybilla”. W sławnym „Hymnie do Boga” i w „Zjawieniu Emilki” poeta zastanawia się nad przyczynami upadku ojczyzny. Dochodzi do wniosku, że doprowadziły do niej grzechy Polaków. Zwraca się do Boga słowami: „Gdy nie możesz karać bez przyczyny, los nasz musi być płodem własnej winy…”. Jednocześnie przepowiada narodowi lepszą przyszłość wierząc, że dobry Bóg przebaczy winy i wskrzesi Polskę. Jest jednym z pierwszych, którzy upadłemu krajowi wieszczą zmartwychwstanie. To sprawia, że najwybitniejsi polscy romantycy cenili go, uważali za swego prekursora i czerpali z jego dorobku.
Maurycy Mochnacki pisał: „Miał Woronicz, jak każdy wielki pisarz, jak każdy wielki sztukmistrz, jedną myśl głęboką i niedoścignioną, którą różnie cieniowaną postrzegamy we wszystkich jego utworach poetyckich, która się nawet w niewiązanej mowie jego przebija. Czytał w starym zakonie: że Bóg Zastępów obrał jedno drobne i niepoczesne u świata plemię, które wiadomą, obecną dziwów swoich wszechmocnością przez wiele wieków za rękę prowadził… Tę myśl przymierza Twórcy z miłym sobie ludem odniósł do naszych dziejów…”
Kto wie, być może właśnie w powsińskim kościele św. Elżbiety, przed obliczem Matki Bożej Tęskniącej usłyszano po raz pierwszy słowa, którymi ów poprzednik romantyków opowiadał o ofierze celowej, o tym, że radość zmartwychwstania poprzedzić musi gorycz śmierci i klęski i że przed narodem, który tak boleśnie przeżywał utratę niepodległości, jest nadzieja... Tę samą myśl, którą pod nazwą mesjanizmu polskiego, Mickiewicz już wkrótce w najdoskonalszej formie ujął w „Dziadów części III” oraz „Księgach narodu. I pielgrzymstwa polskiego”.
Jan Paweł Woronicz był także najwyżej cenionym kaznodzieją i mówcą swoich czasów. Przemawiał nad trumnami: Adama Czartoryskiego, Tadeusza Kościuszki, księcia Józefa Poniatowskiego. Wygłaszał mowy w najważniejszych momentach dziejowych. Zapewne i w Powsinie, gdzie był proboszczem, z pięknej, barokowej ambony umieszczonej niedaleko obrazu Matki Bożej Tęskniącej, porywał słuchaczy pięknem i doskonałą retoryką swoich kazań.
Opracowała
mgr Hanna Kosyra-Cieślak
W tym miesiącu zaczynając wszystko od nowa, budujemy podstawy życia chrześcijańskiego: umacniamy naszą duszę w Chrystusie, aby zdobyła sobie zbawienie dzięki walce i ufności w Bogu. Niech dobroć, która płynie z głębi serca, ożywia nas do działania i uzupełnia braki wrodzone i nabyte. Niech pokora, która jest czystym źródłem dobroci, umacnia się w nas tak abyśmy pożytków własnych zapomniawszy, drugim służyli.

Dobroć, która jest córką wiary, pokory i miłości, nie działa nigdy ze szkodą dla sprawiedliwości, prawa lub obowiązku. Usiłuje najpierw zło dobrem zwyciężać (Rz. 12,21), karci, gdy to jest konieczne, ale nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knotka o nikłym płomyku (Iz 42, 3). Na koniec, ku zaskoczeniu wielu, ta Dobroć która się nam objawiła, biczem wygoniła ze świątyni tych którzy ją bezcześcili. Dobroć jest wymagająca. To nie miękkość czy oddawanie pola każdemu i w każdej sytuacji.
Kalendarz:
W tym miesiącu proponujemy rekolekcje miesięczne pod hasłem „Dobroć” oraz cztery tematy tygodniowe.
Pełne omówienie proponowanych tematów można znaleźć w książce „Rok Święty członków Straży Honorowej i czcicieli Najświętszego Serca Pana Jezusa” autorstwa siostry Marii od Najświętszego Serca, założycielki Straży Honorowej. Książkę można otrzymać (gratis) na spotkaniu organizacyjnym 21-01-2026 na plebanii po Mszy św. wieczornej.
Zapraszamy też do dołączenia się do naszych grup na WhatsApp – zgłoszenia proszę kierować na adres mailowy [email protected] .
Piotr Kossakowski
„W wieczornych godzinach rozpętała się burza. Raz wraz błyskawice rozpalały niebo, brocząc je jakby krwią od krańca do krańca. Szumiała ulewa, trzask łamanych przez wichury drzew, jak huk wystrzałów rozlegał się w ciszy.
W kaplicy zamkowej w Olesku, zebrali się domownicy. Ksiądz kapelan modlitwy czytał a głos mu się załamywał co chwila i gubił w huku piorunów.
A wkoło szalała burza, biły gromy w drzewa ogrodu i drżącem światłem migotała gromnica zapalona w oknie kaplicy. Grom, jak gdyby się świat walił i cisza. Radosny, słoneczny promień wdarł się w głąb kaplicy. Burza ustała,
W progu stanęła niewiasta służebna, jako to słońce uśmiechnięta.
-Proszę jegomości, Pan Bóg dał syna.
A pan Jakób Sobieski, krzyżem legł przed ołtarzem i dziękował Bogu za wielką laskę.
-O la Boga! -szepnął ksiądz kapelan- jakowyś to rycerz będzie srogi, co się w takowej burzy na ten mizerny świat narodził, aż mi w uszach dźwięczy od tej niebieskiej kanonady. Nowonarodzonemu dano imię Jan, na pamiątkę zmarłego przed rokiem ojca pani Teofili wojewody ruskiego Daniłowicza.”
Tak przyjście na świat przyszłego króla Jana III Sobieskiego opisuje Maria Czeska – Mączyńska. Kolejną wersję tego samego wydarzenia przedstawia Aleksandra Skrzypietz, współczesna historyczka z Uniwersytetu Śląskiego. Jan Sobieski przyszedł na świat 17 sierpnia 1629 roku na zamku w Olesku, gdzie Teofila Sobieska udała się pod opiekę swej matki Zofii Daniłowiczowej. Data zgodna jest z zapiskami Teofili Sobieskiej upamiętniającej na wieki datę swojego zamążpójścia oraz daty urodzin swoich dzieci. Zapiski (pismo własne ręki Teofili z Daniłowiczów Sobieskiej kasztelanowej krakowskiej, matki króla Jana) noszą tytuł Pamiec, iakom ia szla za maż i iako moie dzieci rodzila i przechowywane są w zbiorach Biblioteka PAN w Kórniku.
Wróćmy do wydarzeń z dnia 17 sierpnia 1629 roku. Jakuba Sobieskiego przy żonie nie było. Być nie mogło, ponieważ wcześniej król Zygmunt III mianował go jednym z komisarzy do pertraktacji pokojowych ze Szwecją. I choć żona była w zaawansowanej ciąży, to pan Jakub wyjazdu nie odłożył i wyruszył do objętych wojną Prus królewskich. Przed wyjazdem oboje małżonkowie uzgodnili, że pani Tosia będzie czekała rozwiązania w Olesku, pod najtroskliwszą matczyną opieką.

I jak podaje dalej Aleksandra Skrzypietz – powołując się na piękną i proroczą legendę- rzeczywiście w noc narodzin Jana III szalała straszna burza, a czambuł tatarski zaatakował zamek, który z trudem udało się obronić. Współczesna historyczka potwierdza fakty związane z legendę: Najazd rzeczywiście zdarzył się, ale w trzy tygodnie później 9 września, nie umniejszało to grozy i niebezpieczeństwa, w jakim znaleźli się noworodek, jego matka i babka, skoro żadnego z mężczyzn nie było wtedy w domu. To kobiety dowodziły obroną, ratując swe życie i mienie.
Potwierdzenie powyższego przekazu odnajdujemy w liście z dnia 9 września 1629 roku Jakuba Sobieskiego do Tomasza Zamoyskiego, w którym pisał, że pod zamek w Olesku „podpadli” Tatarzy. Jakub Sobieski donosił, że Zofia Daniłowiczowa (matka Teofili, babka małego Jasia), w sytuacji, gdy żadnego z mężczyzn nie było w domu, dowodziła obroną ratując życie domowników i mienie. Zięć pisał z podziwem, choć białogłowa, ale bohaterskie plemię. Przypomnijmy, Zofia Daniłowiczowa była córka wielkiego hetmana Stefan Żółkiewskiego.
Wiemy zatem na pewno, była burza, błyskawice rozświetlały niebo, ale którego dnia dokładnie miał miejsce napad Tatarów, czy akurat w dzień narodzin, czy nieco potem dzisiaj trudno ustalić. Za to na pewno historycy potwierdzają, że jesienią 1629, gdy pani Tosia przebywała z małym Jasiem u swojej matki w Olesku, 60 tysięczna horda tatarska wdarła się w południowe granice Rzeczypospolitej i zapędziła się aż pod Sokol, a z Sokola jeden krok od Oleska. Na szczęście wojsko polskie atak Tatarów odparło i Tatarzy wycofali się z naszych granic. Pamiętajmy też, że Olesko obroniły dzielne białogłowy.
W jakiś czas po szczęśliwych narodzinach synka, pani Tosia wróciła do Złoczowa. Mały Jaś został w Olesku i tam spędził pięć pierwszych lat życia u boku babki. Dlaczego tam został, nie wiemy- podaje Aleksandra Skrzypietz. I dodaje, że Jaś na dobre zawitał w rodzicielskim domu po śmierci Zofii Daniłowiczowej
W podziemiach żółkiewskiego kościoła
O dzieciństwie Jasia i rok starszego Marasia wiemy niewiele. Właściwie wiemy tyle, ile sam Jan Sobieski nam przekazał: „Wprawiali nas z młodu, abyśmy nie byli wyrodkami od przodków swoich, wystawiając nam i na oczy, jeszcze w dziecinnym będąc wieku, wielką sławę ich, odwagę i ochotę na zaszczyt kościoła Bożego i ojczyzny, kazawszy nas zaraz z abecadłem tego wiersza uczyć z nagrobka naszego pradziada: O quam dulce et decorum est pro patria mori!” (O, jak słodko i chlubnie umierać za ojczyznę).
Z tych kilku zdań napisanych przez króla Jana III, historycy wysuwają przypuszczenia, że to zapewne Teofila Sobieska uczyła synów składania liter. I jak przystało na wnuczkę hetmana Żółkiewskiego, oprócz dziedzictwa ziemi pragnęła przekazać synom i dziedzictwo ducha. Opowieści matki o tym, jak ich pradziadka, gdy był jeszcze niemowlęciem, niańka zostawiła w polu w palących promieniach słońca, a wielki orzeł nadleciał i rozpostartymi skrzydłami dał mu cień, ratując od niechybnej śmierci- chłopcy zapamiętali na zawsze. Opowiadała o sławnych czynach i bohaterskiej śmierci hetmana Żółkiewskiego pod Cecorą. O tym, jak żona hetmana Regina Żółkiewska wykupiła jego ciało i jak układała się o wykup syna i krewnych z niewoli. Składała im relację z pogrzebu hetmana, na którym „wyniosły, barczysty, o oczach pełnych ognia wojewodzic lubelski Jakób Sobieski żegnał zmarłego w imieniu osieroconej żony, córki i wnuków”. I zapraszał na chleb żałobny w imieniu nieobecnego i w niewoli pozostającego syna zmarłego.
Właśnie wtedy kilkunastoletnia Tosia” nie mogła oderwać oczu od urodziwej twarzy pana Jakóba”. A on, gdy tylko Tosia dorosła, pokłonił się o nią rodzicom a poślubiwszy wnuczkę hetmana Żółkiewskiego stał się godnym spadkobiercą nie tylko dóbr rodowych, ale i chwały imienia.
Pani Tosia zapewne musiała opowiedzieć synom, jak bardzo pomocny był ich ojciec wdowie po hetmanie, ile serca i troski okazał, gdy przyszło pożegnać na zawsze jedynego jej syna, zmarłego w pełni sił, wskutek rany odniesionej pod Cecorą. Pani Reginie Żółkiewskiej też oddał ostatnią przysługę.
Chłopcy jadą do szkół
Jakub Sobieski, sam wychowanek Akademii Krakowskiej, wysłał tam i swoich synów. Wyjazdowi synów towarzyszył cały orszak złożony z dziewięciu osób. Opiekunowi synów ojciec wręczył napisaną przez siebie instrukcją wychowawczą. W instrukcji uznawanej za jeden z najpiękniejszych pomników staropolskiej myśli pedagogicznej, m.in. napisał, że Ojczyźnie potrzeba jak najlepszych obywateli, mądrych w radzie, dzielnych w boju, pełnych energii i poświecenia dla sprawy publicznej.
Młodzi Sobiescy przybyli z Żółkwi do Krakowa w 1640 roku. Maraś liczył 11 lat i 9 miesięcy, Jan lat 10 i 7 miesięcy.
Chłopcy posiadali już spory zasób wiedzy, umieli czytać i pisać, opanowali też początki też języka łacińskiego. Jeszcze większe walory przedstawiało ich wychowanie moralne, nastawione od najmłodszych lat w duchu wybitnie patriotycznym, bo jak wiemy rodzice nasi wprawowali nas z młodu abyśmy nie byli degenerus od przodków swych(…)W wychowaniu na plan pierwszy wysuwał Jakub Sobieski stronę religijno-moralną; staranne pogłębianie uczuć religijnych i wpajanie bojaźnie Bożej drogą częstych praktyk religijnych, wreszcie naśladowanie cnót przodków wraz z kształceniem moralnym równolegle miało iść kształcenie umysłu , ponieważ ”nauka wszędzie człowieka zdobi”.
W szkołach synowie mieli się uczyć retoryki, w późniejszym wieku matematyki i przede wszystkim języków obcych, łaciny, niemieckiego, ale też i tureckiego, który to język w tamtych czasach był przydatny w zawodzie wojskowego. Chłopcom nie wolno było zaniedbywać rozwoju fizycznego. Mieli grać w piłkę, biegać, strzelać z łuku.
Na zakończenie jeszcze jedna piękna legenda. Razu pewnego stareńkiemu rektorowi Kolegiaty św. Anny w Krakowie, ks. Dąbrowskiemu spadł z głowy biret. Buchnęła cała klasa śmiechem, bo tak śmiesznie wyglądała ta roztrzęsiona, siwa głowa, pozbawiona zwykłego nakrycia. Zatrzymał się ksiądz zmieszany, a Jaś Sobieski groźnie spojrzał na towarzyszy, podskoczył, podniósł biret i podał.
A ks. Dąbrowski złożył drżące ręce na pochylonej młodej głowie i rzekł głosem do głębi wzruszonym:
-Zaprawdę powiadam ci Jasiu, jako będziesz kiedyś królem w tej ziemicy.
I stała się w klasie jakaś dziwna, nagła cisza, jak gdyby przyszłość przemówiła, przez usta starca-kapłana.
Opr. Barbara Olak
Przy pisaniu tekstu pomocne mi były następujące lektury: Maria Czeska –Mączyńska, Teofila Sobieska, matka króla Jana. Aleksandra Skrzypietz Rozkwit i upadek rodu Sobieskich.
Na te rocznicowe obchody wyruszyłam do Torunia z panią Basią M. dość wczesnym rankiem w dniu 6. grudnia 2025 r. Pielgrzymi zorganizowani przez panią Mariolę, działającą przy Parafii Św. Aleksandra w Warszawie, przywitali nas serdecznie na „pokładzie” dużego i wygodnego autokaru przy przystanku Metro Ratusz. Przed nami droga daleka, na ogół mgliście, deszczowo i wietrznie stąd wskazana ostrożność i rozwaga kierowcy na całej trasie. Jeszcze pozostały tylko dwa pielgrzymie miejsca zbiorcze oraz omówienie niezbędnych spraw porządkowych i organizacyjnych. Po tym wyjeżdżamy z Warszawy w kierunku naszego modlitewno-ewangelizacyjnego spotkania. Jest to Hala Widowiskowo-Sportowa w Toruniu, ul. Gen. J. Bema 73/89, do której punktualnie przybyliśmy, śpiewając i modląc się w czasie jazdy w wielu wypowiadanych lub tylko nam i Bogu znanych intencjach.

Po sprawnym zajęciu miejsc (parter sektor Z 11) - dzięki życzliwym ojcom Redemptorystom oraz wolontariuszom/studentom Akademii Kultury Społecznej i Medialnej - wszyscy zostaliśmy mile przywitani i zaproszeni do wspólnego odmówienia Różańca ze słuchaczami w Kraju i za granicą.
Kiedy tysiące Pielgrzymów z różańcem w dłoni wymawia po raz kolejny swoje chwalebno-błagalne: Zdrowaś Maryjo łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego Jezus. Święta Maryjo Matko Boża, módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen. (...), a na zakończenie jeszcze potężniejsze i ufne zwrócenie się do naszej Najświętszej Maryi Panny: Pod Twoją obronę, uciekamy się Święta Boża Rodzicielko, naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych (…) – to tego wzruszającego przeżycia nie da się opisać żadnymi słowami. A jak jest ono wielkie, to słychać było w drżeniu wypowiadanych słów oraz widać w wyrazach twarzy i w ich załzawionych oczach.

|
Akademia Ciupaga, o. Jan i O. Tadeusz |
Żeby tradycji stało się zadość, to w tym roku od godziny 13.00, zaprezentowała nam swoje niezwykłe koncertowe umiejętności „Akademia Ciupaga” z Łącka. Ten muzyczny, fascynujący zespół, gromadzi ponad 200 osób i to bardzo zróżnicowanych wiekowo. W swoim muzycznym działaniu inspiruje się tradycją Podhala, umiejętnie łącząc góralską naukę gry, śpiewu i tańca. Słuchając i widząc tak zaangażowaną i zdolną młodzież, możemy być spokojni o przyszłość Kościoła i naszej umiłowanej Ojczyzny.
Skupienie jakie zapanowało na hali o godzinie 15:00 przy wspólnym odmawianiu Koronki do Miłosierdzia Bożego, pozwoliło nam na wyciszenie i duchowe przygotowanie do uroczystej Mszy Świętej pod przewodnictwem Jego Eminencji Ks. kard. Gerharda Müllera, byłego Prefekta Kongregacji Nauki Wiary.
Ponieważ całe to jubileuszowe wydarzenie transmitowały TV Trwam i Radio Maryja, to nie będę cytowała wystąpień kilku znanych nam osób życia duchownego i publicznego, dla których wartość i znaczenie mediów katolickich jest szczególnie bliskie. Jednak na podkreślenie zasługuje fakt, że wypowiedziano tu m.in. wiele ciepłych słów uznania dla Ojca dr Tadeusza Rydzyka, Założyciela Radia Maryja oraz Jego współbraci Redemptorystów, którzy nie szczędzą sił i czasu dla profesjonalnego prowadzenia tego Radia oraz tworzenia wielkich dzieł, które przy nim powstały. Są to m.in.: „Nasz Dziennik”, Telewizja Trwam, Akademia Kultury Społecznej i Medialnej, Park Pamięci oraz Muzeum Pamięć i Tożsamość im. św. Jana Pawła II, którego istnienie w chwili obecnej jest poważnie zagrożone. Akcentowano również, że Radio Maryja stało się dla rodaków w Kraju i na całym świecie wiarygodnym głosicielem prawdy, jedności i wierności.
|
Ks. Kardynał Gerhard Muller |
Radio Maryja, spełniając swoją misję, daje nam nadzieję i sprawia, że my czujemy się pielgrzymami podróżującymi przez życie do wieczności. A jeżeli jest możliwość spotkać się z tymi wszystkimi, którzy podobnie myślą i wierzą, to jakże nie przybyć, jakże nie włączyć telewizora, jakże nie słuchać programu Radia Maryja? I za to Wam bardzo gorąco dziękuję – mówił Ojciec Dariusz Paszyński CSsR prowincjał Warszawskiej Prowincji Redemptorystów.
Ojciec Tadeusz Rydzyk jako gospodarz i organizator tego wydarzenia, dziękował księżom biskupom, kapłanom, siostrom zakonnym i pielgrzymom, że tak licznie przybyliśmy w tym trudnym dla Polski i Kościoła czasie. Dziękował za naszą wiarę i apostolski zapał ewangelizacyjny, które utwierdzają w przeświadczeniu, że to co daje Radio Maryja, odpowiada na nasze najgłębsze potrzeby i pragnienia. Wyraził też swoją wdzięczność wszystkim darczyńcom za wsparcie modlitewne i materialne, niezbędne dla funkcjonowania i dalszego rozwoju tych katolickich mediów. Prosił o przekazanie zapewnienia – co niniejszym czynię - o nieustającej, codziennej modlitwie za zmarłych i żywych członków Rodziny Radia Maryja oraz za wiernych ofiarodawców, którzy słuchają, oglądają i systematycznie pomagają.
Zaapelował do wszystkich Polaków, żebyśmy się nie lękali i otworzyli swoje serca oraz drzwi naszych domów Chrystusowi i Jego Matce. Żebyśmy obdarzali się wzajemnym szacunkiem i miłością, które wzmacniają, jednoczą i budują (…). Na zakończenie tego spotkania zaintonował: …„Abyśmy byli jedno, podajmy sobie ręce. Abyśmy byli razem i jedno mieli serce. Dzielmy się chlebem, dzielmy się niebem. Niech się odmieni, niech się odmieni, oblicze ziemi, tej Ziemi (…). Wyobraźcie sobie Drodzy Parafianie, wierni Czytelnicy „Wiadomości Powsińskich”, jaka to piękna i niezapomniana chwila, kiedy tysiące członków Apostolskiej Rodziny Radia Maryja śpiewa, tworząc niezwykły, wręcz nadzwyczajny łańcuch z połączonych rąk i z serc pełnych miłości do Kościoła, Ojczyzny i ludzi dobrej woli na całym świecie. Zachęcam z całego serca w imieniu Powsińskiego Koła Przyjaciół Radia Maryja do uczestnictwa w tych naszych wspólnotowych spotkaniach nie tylko w Powsinie czy w Toruniu. Dokładne Kalendarium wydarzeń Radia Maryja w 2026 r. można znaleźć na stronie: radiomaryja.pl;[email protected]
|
Akademia Ciupaga |
W dość długiej drodze powrotnej był czas na modlitwę dziękczynną, towarzyskie rozmowy i osobiste przemyślenia, że Radio Maryja jest głosem, który poprzez ustawiczną katechezę wnosi w nasze życie Chrystusa, który pozwala nam zrozumieć siebie, swoją tożsamość. I tu przychodzi mi z pomocą stwierdzenie Świętego Jana Pawła II, że „Człowieka nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa” (…)
Z kolei człowiek skupiony tylko na sobie, nie potrafi odkryć pełni swego istnienia, godności i człowieczeństwa, bo tylko Chrystus objawia mu kim jest naprawdę. Dlatego korzystajcie Państwo z takich mediów jak Radio Maryja i TV Trwam, które ułatwiają i pozwalają na realizację pełni bycia Człowiekiem.
Teresa Gałczyńska
CHRZTY
Polecamy opiece Matki Bożej Tęskniącej ochrzczone Dziecko, Rodziców i Chrzestnych
POGRZEBY
Dobry Jezu, a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie!










„Przyjdź, Jezu, przyjdź, czekamy dziś
do naszych serc, do naszych dni...
Niech spłynie Twoja łaska i niech wypełni mnie,
bo nadszedł czas, by cały świat poznał Cię.
Tyś Królem jest, wołamy przyjdź!”
Na Adwent czekamy wyjątkowo, a to z powodu klimatu powsińskich porannych Godzinek o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, lampionów rozbłyskujących w ciemności, dzieci niosących figurkę Matki Bożej w procesji, a potem wędrujących z Niebieskim Gościem do domu...
Ks. Markos Płoński wraz z Wydawnictwem Promyczek zaprosił młodszych i starszych
Parafian w niezwykłą podróż w towarzystwie trojga młodych Świętych: Piotra Jerzego Frassatiego, Marii Vicunii i Carlo Acutisa zachęcając naszych najmłodszych Parafian do naśladowania ich niezwykłego sposobu życia w Komunii z Jezusem.

I jeszcze kilka refleksji naszych Parafian, którym podobało się:
Z całego serca dziękujemy wszystkim, którzy pomogli nam tak pięknie przeżyć ten czas: Księdzu Markosowi za prowadzenie naszych Dzieci i Dorosłym, którzy zatroszczyli się o bezpieczne dotarcie do kościoła i o pożywny poczęstunek, Panu Organiście, scholi oraz Parafianom, młodszym i starszym, bo bez Was te powsińskie adwentowe poranki nie miałyby takiego uroku.
ks. proboszcz Robert
Ze względu na przeżywany jubileusz oraz tegoroczne kanonizacje Piotra Jerzego Frassatiego i Carlo Acutisa Wydawnictwo Promyczek, a z nim Ks. Markos Płoński, zaprosili uczestników Rorat 2025, by bardziej poznać te właśnie piękne postaci. Ze względu na aktualność przesłania, którym żyła Laura Vicunia, wspomniano także jej życie i zachęcono dzieci do modlitwy za swoich rodziców, których też spotykają różnego rodzaju problemy.

Roratom przyświecało w tym roku hasło: PEŁNI NADZIEI i tą nadzieją napełniał nas Pan Bóg, nasi Patronowie adwentowi oraz najmłodsi, którzy jak co roku z zapałem uczestniczyli w Godzinkach o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny oraz Eucharystii, a potem biegli na wytęsknione śniadanie. Figura Maryi i w tym roku gościła w rodzinach, które zaprosiły Ją przez wzięcie udziału w losowaniu bombek z dobrymi uczynkami. Dodatkową atrakcją stały się sobotnie roraty dla najmłodszych o godz. 8.00 z quizem i wspaniałymi nagrodami, którego pomysłodawcą był Ks. Proboszcz Robert Tomasik.

„Mam na imię Piotr Jerzy. Kochałem sport - góry, wspinaczkę, narty, ale najbardziej kochałem ludzi. Pomagałem ubogim, nosiłem im jedzenie, ubrania, czasem po prostu ich słuchałem. Bo każdy człowiek ma wartość. Nawet, gdy jesteśmy młodzi, możemy robić wielkie rzeczy z miłości. Chciałbym wam powiedzieć: nie bójcie się być dobrymi. Prawdziwa siła to siła serca! Nie bójcie się dawać coś z siebie”.
s. Jolanta Czarnata
|
O umiejętność modlitwy słowem Bożym |
01 I PIERWSZY CZWARTEK MIESIĄCA – Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, Maryi
02 I PIERWSZY PIĄTEK MIESIĄCA, wspomnienie św. Bazylego Wielkiego i Grzegorza
z Nazjanzu, biskupów i doktorów Kościoła
03 I PIERWSZA SOBOTA MIESIĄCA– wspomnienie Najświętszego Imienia Jezus
04 I PIERWSZA NIEDZIELA miesiąca (druga niedziela po Narodzeniu Pańskim)
06 I WTOREK – Uroczystość Objawienia Pańskiego (Epifania / Trzech Króli)
11 I NIEDZIELA – Święto Chrztu Pańskiego
17 I SOBOTA – wspomnienie św. Antoniego, opata
18 I DRUGA NIEDZIELA ZWYKŁA
19 I PONIEDZIAŁEK – wspomnienie św. Sebastiana Pelczara, biskupa
21 I ŚRODA – wspomnienie św. Agnieszki, dziewicy i męczennicy
24 I SOBOTA – wspomnienie św. Franciszka Salezego, biskupa i doktora Kościoła
25 I TRZECIA NIEDZIELA ZWYKŁA – Niedziela Słowa Bożego
26 I PONIEDZIAŁEK – wspomnienie św. biskupów Tymoteusza i Tytusa
28 I ŚRODA – wspomnienie św. Tomasza z Akwinu, prezbitera i doktora Kościoła
31 I SOBOTA – wspomnienie św. Jana Bosko, prezbitera
LUTY
01 II PIERWSZA NIEDZIELA MIESIĄCA – Czwarta niedziela zwykła w roku liturgicznym
Kalendarium przygotowali księża Robert Tomasik i Lech Sitek z wykorzystaniem schematów przygotowanych przez ks. Jana Świstaka
|
Przeznacz je dla potrzebujących z parafii w Powsinie Jak co roku możesz sprawić, że 1,5% Twojego podatku dochodowego trafi nie do wspólnego worka podatkowego, a bezpośrednio do ludzi potrzebujących pomocy. Zaufaj nam! Zrobimy dobry użytek z Twoich pieniędzy. Przekaż swój 1,5% na Caritas w Powsinie (za pośrednictwem Caritas Archidiecezji Warszawskiej).
3. W następnej części formularza PIT, zatytułowanej „Informacje uzupełniające”, w rubryce „Cel szczegółowy 1,5%” podaj: Zespół Caritas przy Parafii Św. Elżbiety w Powsinie W imieniu potrzebujących dziękujemy! |
|
ŻYCZENIA NOWOROCZNE W NOWYM ROKU PAŃSKIM 2026
Nowy 2025 Rok, to rok szczególny dla Katolika – Papież Leon XIV kończy Rok Jubileuszowy w Rzymie uroczystością Objawienia Pańskiego. Jego hasło brzmiało: „Pielgrzymi nadziei”. Nadzieja, jedna z sióstr wiary i miłości, pozwala nam żyć, w naszych trudnych i niebezpiecznych czasach pełnią zawierzenia Bogu, gdy wielu traci wiarę i prawdziwy kontakt z Bogiem i Kościołem. Dlatego życzę wszystkim czytelnikom Wiadomości Powsińskich, aby nadzieja umocniona w Roku Jubileuszowym zawsze podtrzymywała nas w pragnieniu bycia w ręku Bogu, który pragnienie tylko naszego dobra i zbawienia. To „światło nadziei” niech towarzyszy naszym bliskim, Rodzinom i całej powsińskiej wspólnocie – tej duchowej (parafialnej) i tej ludzkiej (sąsiedzkiej, gdzie spotykamy różne postawy względem wiary). Nie bójmy się czasów, które nadchodzą – jakkolwiek byłyby niepewne! „Nie lękajcie się! To ja jestem!” – mówił Jezus do swoich uczniów po Zmartwychwstaniu! I niech nam też to codziennie przypomina! Życzę wszystkim całego Szczęśliwego Nowego Roku!!!
Ks. proboszcz Robert Tomasik |
Msze Św. w naszej świątyni.
- w dni powszednie. 7.00 i 18.00
- w niedziele. 7.00, 9.00, 10.30 z udziałem dzieci, 12.00 (Suma) i 18.00
- Holy Mass in English on the first Sunday of the month at 4PM.
Spowiedź.
w dni powszednie o godz. 6.45 do 7.00 oraz od 17.30 do 18.0
w niedziele i uroczystości pół godziny przed każdą Mszą świętą i podczas Mszy Św.
w pierwsze piątki miesiąca spowiedź od 6.30 oraz od 17.15.
Kancelaria czynna.
poniedziałek / wtorek / czwartek 16.00 - 17.00 środa. 8.00 - 9.00, 16.00 - 17.00 piątek. 8.00 - 9.00
Telefon. 22 648 38 46
nr konta bankowego Parafii. 89 1240 2135 1111 0000 3870 8501
Parafialny Zespół Caritas. magazyn czynny w drugą i czwartą sobotę miesiąca 10.00-11.00 w Domu Parafialnym, ul. Przyczółkowa 56,
nr konta bankowego. 93 1240 2135 1111 0010 0924 9010
e-mail. [email protected]
e-mail Wiadomości Powsińskich. [email protected]
http. parafia-powsin.pl
TELEFON KS. DYŻURNEGO - 785 593 335
Bóg zapłać za ofiary na pokrycie kosztów druku gazetki!
"Redakcja WP działa pod opieką ks. proboszcza Roberta Tomasika. Sprawy dotyczące parafii Powsin opracowuje ks. proboszcz Robert Tomasik oraz ks. Lech Sitek. Redaktor Naczelny. Agata Krupińska. Redaktor honorowy i twórca formatu Wiadomości Powsińskich. ks. Jan Świstak. Redakcja. Maria Zadrużna, Teresa Gałczyńska, Aleksandra Kupisz-Dynowska, Krzysztof Kanabus. Nakład. 200 egz.