Luty 2025 ISSN 1731-5069 nr 2 (294)
Pismo rzymskokatolickiej parafii p.w. św. Elżbiety w Warszawie-Powsinie
Nie umilkły jeszcze dobrze rytmy i melodie sylwestrowej nocy, ani znane wszystkim dźwięki noworocznych wystrzałów sztucznych ogni czy korków z butelek pełnych gazowanych napojów. Karnawałowe szaleństwo będzie trwać w najlepsze, czy bierzemy w nim udział aktywnie czy tylko pośrednio, jeszcze przez kilkanaście dni. Jakby wbrew temu, warto jednak już teraz sięgnąć do rzeczywistości, która wkrótce stanie się doświadczeniem całego Kościoła, kolejnych tygodni naszego osobistego i wspólnotowego przeżywania nawrócenia. Innymi słowy: nie lekceważąc bynajmniej samego karnawału, spróbujmy pochylić się intensywniej nad zbliżającym się czasem wielkopostnej drogi. Ale zanim się to stanie…

Karnawał to okres trwający od 6 stycznia, tzn. uroczystości Trzech Króli (albo inaczej Objawienia Pańskiego), coraz bardziej popularnej dzięki pojawiającym się niezliczonym orszakom królewskim, aż do wtorku przed Środą Popielcową (w tym roku przypadającej dokładnie 18 lutego). Kojarzony jest on przede wszystkim z huczną i zbiorową zabawą, tańcem i innymi radosnymi przeżyciami, które w okresie Wielkiego Postu będą wprost zakazane na mocy jednego z przykazań kościelnych.
Samo słowo «karnawał» wywodzi się prawdopodobnie z języka łacińskiego. Różnie przedstawia się jednak jego źródłosłów. Niektórzy, ci bardziej konkretnie i materialistycznie nastawieni do życia, jego znaczenie upatrują w odniesieniu do Wielkiego Postu, twierdząc, iż oznacza ono ni mniej ni więcej tylko wprost: „Żegnaj mięso!” (łac. caro – mięso, vale – żegnaj). Inni doszukują się pochodzenia słowa «karnawał» w łacińskim wyrażeniu carrus navalis, oznaczającym wóz w kształcie okrętu. Taki wóz często prowadził parady w czasie rzymskich bachanalii, czyli uroczystości na cześć bożka Bachusa, odpowiedzialnego za pomyślność zbioru płodów rolnych i wina. Był on „obowiązkowo” przyzywany w całym Imperium Rzymskim zwłaszcza w kontekście pogańskich zabaw organizowanych publicznie czy prywatnie, ale zawsze z sybaryckim nastawieniem do uciech – nagminnie i bezwzględnie hedonistycznych – gotowanych z myślą o zaspokajaniu wszelkich potrzeb ludzkich zmysłów.
W obowiązującym obecnie w Polsce kalendarzu liturgicznym Kościoła rzymskokatolickiego czas od święta Chrztu Pańskiego (przypadającego na niedzielę po Objawieniu Pańskim) aż do wtorku przed Środą Popielcową nazywany jest okresem zwykłym w ciągu roku. Rozważamy w nim tajemnicę Chrystusa w całej jej pełni i majestacie, w żaden szczególny sposób nie zapowiadając zbliżającego się okresu Wielkiego Postu. Dlatego też może pojawić się łudząca pokusa, że najpierw „odrobinę” sobie pofolgujemy w ramach karnawałowego szaleństwa, by potem nagle, tzn. w nocy z ostatkowego wtorku na Środę Popielcową w jednej chwili przemienić się cudownie z rozbawionego imprezowicza i lekkoducha w skruszonego ascetę i pokutnika. Wizja atrakcyjna i pociągająca, zwłaszcza że w powszechnym mniemaniu dostępna dla każdego, kto ma jeszcze choć odrobinę dobrej woli i szczyptę wiary w swoje możliwości.
Czy taka szybka przemiana moralna człowieka jest w ogóle możliwa? Oczywiście, odwołując się do Biblii i historii Kościoła, możemy przyznać, że „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.” (por. Łk 1, 37), albo że w żywotach świętych znaleźć można mnóstwo przykładów takich nagłych, autentycznych i skutecznych nawróceń. Udzielając takiej odpowiedzi (być może) sami również liczymy względem siebie na cud owego nagłego i w miarę bezbolesnego (nie okupionego długotrwałym i nużącym wysiłkiem) nawrócenia naszego serca, które miałoby się dokonać w oka mgnieniu. Jednak gdzieś głęboko zdajemy sobie sprawę, że w istocie taki cud nie dokonuje się nigdy ani samoczynnie, ani automatycznie. Trzeba bowiem – niestety – jakoś nad swoim sercem i sumieniem popracować, i to często znacznie dłużej niż nam to podpowiada pierwotne odczucie, którym się kierujemy.
Czeka nas wkrótce Wielki Post – dla nas, katolików coś oczywistego, niepodważalnego. Po Objawieniu Pańskim, występują jeszcze kolejne niedziele Okresu zwykłego – minimum pięć, ale nie więcej niż dziewięć. „Co się odwlecze, to nie uciecze” – przypominamy sobie uspokajające ducha staropolskie porzekadło. Kiedyś przyjdzie nam jednak stanąć oko w oko z okresem Wielkiego Postu. Możemy potraktować ten okres liturgiczny jako zło konieczne i jakoś go przetrzymać: to przecież w sumie „tylko sześć tygodni”. Można go też zignorować i żyć dalej tak jak do tej pory, nic nie zmieniając z naszych codziennych schematów i działań. Ale można też dynamicznie stawić czoła wyzwaniom, jakie niesie ten okres liturgiczny: wziąć udział w rekolekcjach wielkopostnych, uczynić i próbować zrealizować jakieś postanowienia wielkopostne, dokonywać dzieł miłosierdzia czy oddać się innym praktykom pokutnym znanym z uczynków miłosierdzia i minionych już (przeżytych wcześniej) okresów wielkopostnych.
W tym kontekście pojawia się najważniejsze pytanie: czy nie warto mimo wszystko w jakiś konkretny sposób uprzedzić nadchodzącego czasu skupienia i intensywnej pracy wewnętrznej, by przygotować się do wytężonego wysiłku wielkopostnej walki duchowej? Być może na tak postawiony problem niektórzy stwierdzą po prostu: „To przecież niedorzeczne! Po co przygotowanie do przygotowania?! Czy sam Wielki Post – właściwie rozumiany i przeżywany – nie wystarczy do otwarcia swojej duszy na wydarzenia Wielkiej Nocy?”

Z drugiej strony warto jednak sięgnąć do doświadczenia naszych przodków, do nie tak dawnej tradycji istniejącej w Kościele rzymskokatolickim, do czasów przed reformą liturgiczną Soboru Watykańskiego II, kiedy to okres Wielkiego Postu był poprzedzony tzw. Przedpościem. Ów okres liturgiczny obejmował trzy niedziele poprzedzające Środę Popielcową (czyli w odniesieniu do naszej tegorocznej sytuacji te, które będą przypadać kolejno 1, 8 i 15 lutego).
Przyjrzyjmy się zatem teraz nieco dokładniej historii. Najpierw, już w II wieku, dla lepszego przygotowania do przeżycia Świąt Paschalnych, dodano dwa dni postu przed uroczystą Paschą. Wspomina o tym Tertulian († ok. 240 r. w Afryce Północnej). Św. Ireneusz, biskup i męczennik († ok. 202 r.) pisze, że za jego czasów zwyczaj ten istniał również w Galii: ku czci 40-dniowego postu Pana Jezusa był nakazany post 40-godzinny (obowiązywał zatem w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę). W III wieku poszczono już cały tydzień. Wreszcie na początku wieku IV wprowadzono post 40-dniowy na pamiątkę postu Jezusa na pustyni. Po raz pierwszy wspomina o tym św. Atanazy z Aleksandrii w Liście pasterskim z okazji Wielkanocy z 334 r. Chodziło o to, aby jak najlepiej przygotować wiernych do Świąt Wielkanocnych.
Według świadectwa Egerii (z IV w.), z okresu pierwszej wolności Kościoła w Imperium Rzymskim, post 40-dniowy był już w powszechnym użyciu. Potwierdza to także św. Cyryl Jerozolimski, kiedy pisze w swoich katechezach o 40 dniach pokuty. W wieku VI w Rzymie post rozpoczynał się 6 tygodni przed Wielkanocą. Jednak po odliczeniu niedziel, w które nigdy nie poszczono, post trwał właściwie tylko 36 dni. Dlatego w VII w. dodano brakujące dni i wyznaczono jako początek Wielkiego Postu dzień Środy Popielcowej. Ostatecznie środa jako początek Wielkiego Postu weszła na stałe do tradycji rzymskiego kościoła w 1570 r.
Od św. papieża Grzegorza I Wielkiego († 604 r.) datuje się powstanie wspomnianego w tytule „Przedpościa”. Na trzy tygodnie przed Wielkim Postem Kościół wprowadzał fioletową, pokutną barwę szat liturgicznych, z modlitw i śpiewów usuwano radosne Alleluja, do roku zaś 1248 w tym czasie obowiązywał również pewien post, chociaż w formie złagodzonej.
W roku 1248 papież Innocenty IV skrócił Wielki Post, wyznaczając go ostatecznie od Środy Popielcowej. Przedpoście było więc rodzajem przedsionka, który miał wprowadzać wierzących w nastrój Wielkiego Postu. Reforma liturgiczna ostatnich lat całkowicie zniosła Przedpoście usuwając je z kalendarza kościelnych obchodów.
W Polsce Wielki Post zachowywano wraz z Przedpościem (łącznie 70 dni) w niektórych stronach kraju jeszcze w wieku XVIII, a nawet na początku XIX. W niedzielę post nie obowiązywał i także w naszych czasach nadal nie obowiązuje – każda niedziela ma bowiem charakter święta, stąd jakiekolwiek postne działania i praktyki nie licują z radosnym i uroczystym charakterem niedzielnego świętowania Zmartwychwstania.
Powtórzmy zatem raz jeszcze w odniesieniu do Przedpościa: przepisy liturgiczne stanowiły, że w okresie poprzedzającym formalny początek Wielkiego Postu samego postu jeszcze nie ma. Jednak kolor szat liturgicznych był już inny (fioletowy), a podczas nabożeństw wyraźnie nie śpiewano radosnego Alleluja, ani nie odmawiano hymnu Chwała na wysokości Bogu. W tym też czasie liturgia koncentrowała się na tematyce upadku rodzaju ludzkiego, a zwłaszcza grzechu pierworodnego i jego konsekwencji. Dlatego też rozważano w tym czasie wydarzenia historii zbawienia takie jak upadek Adama, potop czy powołanie Abrahama.
Tak bowiem jak Adam jako praojciec ludzkości przyniósł śmierć popełniając grzech pierworodny, a Ewa, matka ludzkości, poprzez swoje nieposłuszeństwo Bożemu nakazowi zgubiła świat odpowiadając na diabelską pokusę, tak Chrystus przez swoją uległość i śmierć odkupił ludzkość przynosząc jej zbawienie, zaś Maryja przez swoją pokorę i uniżenie przyjęła Boską wolę uczestnicząc w dziele odkupienia jako Matka człowieka i Boga. Tak jak sprawiedliwy Noe uratował rodzaj ludzki od potopu, tak też Chrystus ratuje swój Kościół przed zalewem grzechu, zła i niesprawiedliwości. Tak jak Abraham zawarł przymierze z Bogiem, a znakiem tego przymierza było obrzezanie, tak Chrystus na swoim Krzyżu zawiera przymierze wieczne, w którym wierzący uczestniczą przez znaki sakramentalne: chrztu, bierzmowania i Eucharystii.
Gdzie jeszcze możemy szukać inspiracji dla zrozumienia okresu Przedpościa? Zachował się on po dziś dzień w liturgii Kościołów wschodnich. Przykładem może tu być tradycja bizantyjska, której spadkobiercami są Kościół prawosławny i Kościół greckokatolicki. W tej tradycji okres ten obejmuje cztery niedziele. Każda z nich bierze swą nazwę od treści Ewangelii czytanej podczas Eucharystii. I tak, pierwsza niedziela „Przedpościa” nazywa się „Niedzielą Celnika i Faryzeusza” (Łk 18, 10-14). Ten fragment biblijny ukazuje dwie różne postawy, które mogą nam towarzyszyć w przeżywaniu Wielkiego Postu. Możemy wejść w Wielki Post po faryzejsku, chwaląc się tym, jacy jesteśmy nieskazitelni, dobrzy i wspaniali albo jak celnik uznając swoją grzeszność i okazując stosowną skruchę. W tygodniu po pierwszej niedzieli „Przedpościa” w tradycji bizantyjskiej, nie obowiązują ani post, ani powstrzymywanie się od pokarmów mięsnych (zapusty).
Z kolei druga niedziela „Przedpościa” to „Niedziela Syna Marnotrawnego” (Łk 15, 11-32), kiedy ukazane są trzy postawy: miłosiernego ojca, marnotrawnego syna, który się jednak opamiętał i wreszcie tak zwanego „porządnego” starszego brata, który po nawróceniu i powrocie młodszego okazywał przedziwne niezrozumienie dla cudu ocalenia życia, którego doświadczył jego własny brat i za nic nie chciał się zgodzić ani na wspólne świętowanie, ani na niespodziewaną reakcję swojego ojca, który tamtemu wszystko darował. Znów możemy postarać się umiejscowić samych siebie w tej ewangelicznej scenerii i w porę opamiętać z naszego błędnego myślenia.
Trzecia niedziela „Przedpościa” to „Niedziela Sądu Ostatecznego” (Mt 25, 31-46), zwana też NiedzieląMięsopustną. Odtąd wierni aż do Wielkanocy powinni powstrzymać się od spożywania pokarmów mięsnych. Natomiast Ewangelia odczytywana w tę niedzielę stanowi swego rodzaju ostatnią deskę ratunku dla opamiętania się człowieka. Jeśli na kogoś nie podziałały pozytywne i negatywne przykłady postaw ewangelicznych przedstawianych podczas dwu poprzednich niedziel, jest nadzieja, że przynajmniej ta ostatnia zapowiedź podziała na grzesznika wizją Sądu Ostatecznego. Może właśnie ta scena z Ewangelii pomoże komuś w odpowiednim wejściu w okres Wielkiego Postu?
Przez ostatnie dwa tygodnie „Przedpościa”, czyli od poniedziałku po „Niedzieli Sądu Ostatecznego” czytane są fragmenty Ewangelii według św. Marka i Łukasza, opisujące wydarzenia od wjazdu Jezusa do Jerozolimy aż do Jego śmierci (Mk 11, 1-11; 14 ,10-15, 25.33-41; Łk 19, 29-40; 22, 7-42.45; 23, 1-34.44-56). Ciekawe jest to, iż ten opis kończy się na złożeniu Jezusa do grobu. A zatem, opisy zawarte w Ewangeliach czytanych w dwóch ostatnich tygodniach „Przedpościa” urywają się na wydarzeniach Wielkiej Soboty. Przesłanie tych dwóch ostatnich tygodni poprzedzających bezpośrednio Wielki Post jest jasne: aby można było kontynuować historię i przejść do radości zmartwychwstania Chrystusa, trzeba przejść przez trudną drogę Wielkiego Postu. Kto nie podejmie tego trudu, ten raczej nie wyjdzie poza grób Wielkiej Soboty.
Ostatnia, czwarta niedziela „Przedpościa” w tradycji bizantyjskiej to „Niedziela Przebaczenia Win”, zwana też Niedzielą Seropustną. Odtąd wierni powinni aż do Wielkanocy powstrzymać się od spożywania nabiału (mleka, jajek czy sera). W sobotę poprzedzającą tę niedzielę Ewangelia poucza, jakie postawy powinny charakteryzować chrześcijan przeżywających okres Wielkiego Postu (Mt 6, 1-13). Należy wystrzegać się wypełniania dobrych uczynków, w tym jałmużny, na pokaz. Również modlitwa ma być daleka od obłudy i gadatliwości. Dlatego Jezus przekazuje w tym momencie swoim uczniom Modlitwę Pańską: Ojcze nasz. Natomiast w samą „Niedzielę Przebaczenia Win”, odczytywany jest dalszy ciąg sobotniego fragmentu Ewangelii, traktujący o przebaczeniu win i poście (Mt 6, 14-21): „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.”
„Niedziela Przebaczeniu Win”, kończąca okres „Przedpościa” w tradycji bizantyjskiej, stanowi ostatni sprawdzian, na ile jesteśmy przygotowani do wejścia w sam Wielki Post. W ramach nieszporów sprawowanych w tę niedzielę, odbywa się obrzęd przebaczenia win. Najpierw kapłan prosi o nie u zgromadzonych wiernych, a potem wierni u kapłana. Jeśli ten obrzęd byłby traktowany jedynie jako rytuał, wówczas może się okazać, że nie jesteśmy gotowi do owocnego przeżywania Wielkiego Postu. W tej sytuacji zrytualizowanie obrzędu przebaczenia win oznaczałoby, że „Niedzielę Przebaczenia Win” trzeba by nazwać drugą „Niedzielą Celnika i Faryzeusza” a właściwie „Niedzielą Faryzeusza bez Celnika”, bo tylko ten ostatni przyznał się do tego, kim naprawdę jest.
A zatem – jak można zauważyć – „Przedpoście” powinno służyć temu, aby z faryzeusza przeobrazić się w celnika. To jest jednak dopiero pierwszy, wstępny etap nawrócenia. Po nim następuje cały wielkopostny wysiłek duchowy – kolejny, dłuższy i bardziej gruntowny etap ku temu, aby przemienić się wewnętrznie, odnowić się i w ten sposób jak najowocniej przeżyć uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego.
Czy zatem karnawał – powracając do naszych pierwszych myśli tego artykułu – może być właściwym przygotowaniem do Wielkiego Postu? Warto sobie samemu postawić to pytanie. Niech odpowiedzi każdy poszuka indywidualnie. Oczywiście: można odłożyć swoje nawrócenie na czas Wielkiego Postu. Można też wyjść z założenia, że najpierw trzeba sobie „trochę pogrzeszyć”, żeby było z czego potem się poprawiać i spowiadać. Można też w nieskończoność zwlekać z postanowieniami wielkopostnymi i ich wypełnieniem. Po co o tym myśleć już teraz, skoro Wielki Post jeszcze się nie zaczął? Po co wysuwać się przed szereg? Po co utrudniać sobie życie i pozbawiać się skądinąd „należnych nam od czasu do czasu” uciech i przyjemności? Oby się jednak nie okazało, że na uczynienie i realizację postanowień wielkopostnych pozostawimy sobie ostatecznie… tylko Wielką Sobotę.
Nie chodzi bynajmniej o to, aby walczyć z radosnym duchem karnawału, ale też nie należy traktować tego czasu jako okresu całkowitego wewnętrznego „oderwania” od wszelkich zbawiennych natchnień i intuicji. Dlatego z pewnością ustanowiono kiedyś w liturgii Kościoła okres „Przedpościa” jako reakcję na nieodpowiednie z chrześcijańskiego punktu widzenia przeżywanie doczesnych radości. Na pewno karnawał nie zwalnia nas od tego, aby z ewangelijnego faryzeusza przemieniać się w celnika, nie tylko nie zwalnia, ale wręcz przeciwnie – zachęca, choć nie czyni tego w sposób ewidentny i zewnętrzny. A reasumując: chodzi przecież o to, aby nie tylko przez chwilę (jedynie w doczesności) czuć się radosnym, wyzwolonym i spełnionym, ale by to pragnienie szczęścia mogło rozciągnąć się na całą nieskończoną historię naszego życia, tego którego już nigdy nie będziemy mierzyć upływającymi tygodniami duchowego wysiłku i ofiar! Obyśmy wszyscy mogli tego faktycznie zakosztować!
ks. Robert Tomasik
proboszcz powsińskiej Parafii

„Czytanki 1998 r.” wydano staraniem Parafii św. Elżbiety w Powsinie z okazji koronacji koronami papieskimi cudownego wizerunku Matki Bożej Tęskniącej. Wydano je za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej. Czytanki opracowała mgr. Hanna Kosyra-Cieślak. WP przypominają te teksty, które nadal są bardzo aktualne.
Dokąd idę, Ty idziesz ze mną.
Nieraz myślę - wszystko daremno.
Kiedy falę życia zaleją.
O Maryjo, Nadziejo.
Zbliżająca się koronacja cudownego obrazu Matki Bożej Tęskniącej z kościoła św. Elżbiety w Powsinie jest dobrą sposobnością, by przypomnieć postacie jej gorących czcicieli, do których należeli przede wszystkim proboszczowie tamtejszej parafii. Spędzając swe życie przed obliczem Maryi, czerpali to dobro, ku któremu Madonna na obrazie wznosi swe oczy i nieśli je ludziom. Niejednokrotnie żyli w czasach, które należą do najciemniejszych kart naszej historii, w czasach niewoli, prześladowań, gwałtownych przemian politycznych i społecznych. Prowadzili swój Kościół ku temu, co prawdziwe i trwały.

Wśród licznych wotów złożonych Matce Bożej Tęskniącej z kościoła św. Elżbiety w Powsinie Budują się dwa krzyże kanonickie. O jednym z nich mówi protokół inwentarza z 1915 roku, musiał więc pojawić się tu na początku dwudziestego wieku, może w czasach, gdy „wiatr od wschodu” budził niepokoje i pytania, co do dalszych losów nie istniejącego jeszcze państwa. Drugi krzyż jest imiennie opisany w inwentarzu z 1947 roku, który wymienia: „łańcuch z krzyżem i pierścień ofiarowany przez świętej pamięci kanonika Jana Garwolińskiego”.

Trudne - pracowite, ale i burzliwe - życie księdza Garwolińskiego pokazuje, jak Maryja prowadzi ludzi i jak każe im wracać do siebie wbrew przeciwnościom losu, a było tych przeciwności wiele, gdyż przyszło mu żyć w czasach ciągłych zawirowań historii. Urodzony w 1861 roku w Ziemi Sandomierskiej, Jan Garwoliński chodził do szkoły w Pułtusku, a po jej skończeniu wstąpił do seminarium duchownego w Warszawie. Był kolegą ze szkolnej ławy Aleksandra Kakowskiego - późniejszego kardynała i metropolity warszawskiego, który odwiedzał go po latach w Powsinie. Pierwszym jego probostwem była Sobota w dekanacie łowickim, gdzie gruntownie odnowił kościół. Następnie przeniósł się do Zdun i tam czekało go zadanie trudniejsze: budowa kościoła, z którą borykał się 12 lat. Kolejne 6 przebywał w Warszawie.
W czasie pierwszej wojny światowej, gdy tylko objął probostwo w Rawie Mazowieckiej, został wywieziony i znalazł się w Saratowie nad Wołgą. Do ojczyzny wrócił po odzyskaniu niepodległości. Zanim trafił w 1929 roku do Powsina był jeszcze w Skolimowie, Wiązownej i Grójcu.

Powsin był jego ostatnią parafią, ale i tu nie zaznał spokoju; wybuchła druga wojna światowa. Wysiedlony po Powstaniu Warszawskim, znów poszedł na tułaczkę. Wrócił jednak do stóp Matki Bożej Powsińskiej po mniej więcej pół roku i tu obchodził rzadką uroczystość 60-lecia kapłaństwa. Zmarł w 1947 roku. W powsińskim kościele przypomina go stosowne epitafium.

Ksiądz Jan Garwoliński był budowniczym kościołów, które budował, remontował, odnawiał we wszystkich swoich parafiach. Także w Powsinie kontynuował dzieło swego poprzednika, który rozbudował kościół do tych wymiarów, jakie ma on aż po dzień dzisiejszy. W 1937 roku ks. Garwoliński pisał: „Kościół w Powsinie paręset lat istniejący z cudownym obrazem Matki Bożej Tęskniąc znajdował się przez całe lato w remoncie. Sam kościół barokowy, przebudowany i powiększony, nigdy wewnątrz i zewnątrz, nie był malowany. Doczekał się nareszcie przy pomocy tutejszych, zacnych i dobrych parafian…”
To ustawiczne naprawianie i remontowanie świątyń miało wymiar niemal symboliczny. Nie sposób nie przypomnieć w tym momencie postaci świętego Franciszka z Asyżu, który ratowanie Kościoła rozpoczął odbudowy zniszczonego kościółka św. Damiana, dosłownie rozumiejąc głos Boga, który kazał mu naprawić Swój Kościół.

Ksiądz Jan Garwoliński starał się upowszechniać kult Matki Bożej Powsińskiej. Świadczą o tym między innymi wykonane w ostatnich latach jego duszpasterzowania, pamiątkowe karty z fotografią słynącego łaskami obrazu i podpisem „Cudowny obraz Matki Bożej w Powsinie”. Kilka lat później - w 1949 roku, księdzu Witoldowi Madejowi wikariuszowi powsińskiemu udało się zdobyć pozwolenie na ponowne wydrukowanie tych obrazków. Dodajmy - pozwolenie trudne do uzyskania w dobie obowiązującej doktryny socrealizmu i eliminowania treści religijnych z życia narodu.

W najtrudniejszych momentach historii Matka Boża Powsińska czuwała nad swym domem i nad pracą wiernych sług Bożych. Dzięki wysiłkowi takich ludzi jak ks. Garwoliński z Powsina przetrwało to, co najcenniejsze w polskim trwaniu: umiejętność gromadzenia się przy ołtarzu i trzymania za wszelką cenę płaszcza Matki.
Opracowała
mgr Hanna Kosyra-Cieślak
Zaczęło się od Fiat Lux - Niechaj się stanie światłość! I stała się światłość (Rdz 1, 3). Potem było Fiat wcielenia wypowiedziane przez Maryję. A potem Fiat zbawienia Ojcze… nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie (Łk 22, 42). Mamy też to cudowne słowo w modlitwie Pańskiej: Ojcze bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi (por Mt 26, 42). Taki jest Boży plan odkupienia.

Jaka siła jest w walce, a upojenie w krzyżu, jaka jest radość, nawet poprzez łzy dla serca pokornego, uległego i wspaniałomyślnego, które potrafi się poddać woli Bożej także wtedy, gdy wola ta przybija je do krzyża? Nic nie stoi na przeszkodzie by aplikować Fiat w naszym życiu codziennym już od samego rana.
Kalendarz:
W tym miesiącu proponujemy rekolekcje miesięczne pod hasłem „Boskie Fiat” oraz cztery tematy tygodniowe:
Pełne omówienie proponowanych tematów można znaleźć w książce „Rok Święty członków Straży Honorowej i czcicieli Najświętszego Serca Pana Jezusa” autorstwa siostry Marii od Najświętszego Serca, założycielki Straży Honorowej. Książkę można otrzymać (gratis) na spotkaniu organizacyjnym 23-02-2026 na plebanii po Mszy św. wieczornej.
Zapraszamy też do dołączenia się do naszych grup na WhatsApp – zgłoszenia proszę kierować na adres mailowy [email protected] .
Piotr Kossakowski
Kontakt: www.strazhonorowa-powsin.pl , [email protected]
Tym razem wraz z naszym bohaterem przeniesiemy się do współczesności. I poznamy historię pomnika króla Jana III Sobieskiego, który to pomnik wędruje po naszym kraju, z miasta do miasta, jakby szukał dogodnego miejsca dla siebie i nie mógł znaleźć. „Drugiego takiego pomnika nie ma na świecie” –uważa twórca monumentu krakowski rzeźbiarz prof. Czesław Dźwigaj. „Nikt przecież nie słyszał o innym jeżdżącym pomniku”.
Zacznijmy od początku. W 335 rocznicę odsieczy wiedeńskiej w Wiedniu miał stanąć pomnik Jana III Sobieskiego. Na wzgórzu Kahlenberg, skąd „Sobieski błogosławił walczących drzewem Krzyża świętego i relikwiami świętych, a w rozstrzygającym momencie sam dowodził husarią. O godzinie drugiej po południu ruszono do ataku śpiewając Bogurodzicę. I co się stało? Muzułmańska potęga rozsypała się w proch”.
Sobieski zasłużył na pomnik w stolicy Austrii, ale bohater odsieczy wiedeńskiej nie doczekał się pomnika, choć były wcześniej podejmowane starania. Takich prób było na przestrzeni wieków aż 12. Ostatnia inicjatywa jest 13. Podjęta została przez Towarzystwo Strzeleckie Bractwa Kurkowego z Krakowa oraz Stowarzyszenie Twórczo- Artystyczno-Literackie- STAL. Obie organizacje wspomagał społeczny komitet budowy pomnika w Wiedniu, głównie Polonia. Projekt poparły władze Wiednia oraz Krakowa iruszyła zbiórka pieniędzy. Kamień węgielny pod budowę pomnika został wmurowany w 2013 r.
Jednak już w 2018 r. nowe władze Wiednia wycofały zgodę na postawienie monumentu, w uzasadnieniu twierdząc, że nie spełnia walorów artystycznych. Według wtajemniczonych chodziło, żeby pomnik nie stanął, bo być może wywoływałby kontrowersje i budził nastroje antytureckie.

|
Pomnik Jana III Sobieskiego na lawecie |
W kraju chętnych do prezentacji pomnika jest wielu, a jeszcze więcej do pozostawienia króla Jana u siebie, na stałe. Jednak powyższe rozwiązanie nie jest brane pod uwagę. Sobieski ma dotrzeć na Kahlenberg. Nikt nie traci nadziei, że w końcu tak się stanie. Póki co pomnik jest w trasie i odwiedza różne miejsca, pod warunkiem, że są to miejscowości, w których król bywał, bądź był faktycznie z nimi związany.
Wizyta króla Jana III przybywającego na lawecie to wielkie wydarzenie dla lokalnych władz i społeczności. Jak również okazja do powtórki z historii.
W 2019 roku pomnik stanął w Krakowie przy Bazylice Franciszkanów. Stamtąd udał się do Częstochowy, gdzie ustawiono go na lawecie przy głównym wejściu na Jasną Górę. Na Jasnej Górze odbyła się uroczysta Msza Święta w Kaplicy Matki Bożej, a następnie uczestnicy przeszli pod pomnik Jana III Sobieskiego, gdzie odśpiewali Hymn Polski i wysłuchali okolicznościowych wystąpień.
Radio Jasna Góra przypomniało przy okazji, że” król Jan III Sobieski był oddanym jasnogórskim pielgrzymem. Tu ofiarował znaczną część zdobyczy wiedeńskiej jako wyraz dziękczynienia za tryumf oręża polskiego nad Turkami (…). Nie tylko sam król zostawił na Jasnej Górze wota i dary, ale także jego pobożna żona Marysieńka ofiarowała drogocenną szkatułkę z biżuterią. Jest też wieczna lampka, która płonie przed ołtarzem głównym, bogato zdobiona, okazała, srebrna- dar małżonków Sobieskich.
Radia Jasna Góra nie zapomniało nadmienić, że do dziś kadeci ekskluzywnej akademii wojskowej w amerykańskiej West Point studiują genialny manewr taktyczny polskiego króla, a bitwa pod Wiedniem uznawana jest przez historyków za jedną z dwunastu bitew, które zadecydowały o losach naszej cywilizacji.”
W 2021 roku monument z brązu odwiedził Brzeg a stamtąd udał się do Oławy. Zawitał na oławski Rynek na początku lipca w strugach ulewnego deszczu. W aurze o symbolicznym wymiarze, bo jak wiemy, że narodzinom małego Jasia towarzyszyła wielka burza i trzaskające pioruny. Ziemia Oławska niezwykle entuzjastycznie powitała pomnik króla Jana. Tutaj przecież przez wiele lat urzędował jego syn Jakub, który mając niespełna 16 lat towarzyszył ojcu w wyprawie pod Wiedeń.

|
Pomnik Jana III Sobieskiego na lawecie |
W 2022 roku „jedyny na świecie pomnik na lawecie” odwiedził Sądecczyznę. „Zajechał i został ustawiony na rynku w asyście banderii konnej. Dlaczego ten władca jest tak ważny dla Starego Sącza? To właśnie w Starym Sączu w drodze powrotnej spod Wiednia, po słynnej bitwie, która wsławiła Polskę w całym ówczesnym świecie, Jan III Sobieski spotkał się ze swoją ukochaną Marysieńką i poddanymi. Królewscy małżonkowie spędzili tu pięć dni” - informował lokalny Sądeczanin.
Burmistrz Starego Sącza wyraził nadzieje, że pomnik mógłby w grodzie św. Kingi zagościć na dłużej, chociaż na rok i na pewno stałby wtedy nie na przyczepie tylko na jakimś godnym cokole.
Do Nowego Sącza król Jan III Sobieski zajechał w asyście Klubu Motocyklowego Riders of Ipa Le MC Poland Chpter. A stamtąd na kolejne miejsce postoju do Podegrodzie, gdzie urodził się św. ojciec Stanisław Papczyński, przyjaciel, spowiednik i przewodnik duchowy króla Jana. Zachowała się przepowiednia, zgodnie z którą to właśnie św. Stanisław Papczyński przepowiedział królowi, że zwycięży pod Wiedniem. „Modliłem się całą noc, by Bóg zesłał światło na ciemności naszych trudnych sądów — powiedział marianin, budząc króla w środku nocy. — „Błagałem Maryję o Jej pomoc. W czasie modlitwy ukazała mi się i…” Sobieski otrząsnął się i natychmiast się obudził. „Co ci powiedziała Najświętsza Panienka, ojcze? Mów!”. „Zapewniam cię, królu, imieniem Dziewicy Maryi, że zwyciężysz i okryjesz siebie, rycerstwo polskie i ojczyznę nieśmiertelną chwałą!” — powiedział pełnym emocji głosem ojciec Stanisław. Król zawsze ufał swojemu spowiednikowi i teraz też ani przez moment nie wątpił w jego słowa.”
W Stalowej Woli monument stanął na placu przy Muzeum Regionalnym. Uroczystość powitaniaarcydzieła z brązu przyciągnęła tłumy – donosiła lokalna prasa.
Nieprzypadkowo na trasie króla znalazł się Rozwadów, niegdyś miasto, a obecnie jedno z osiedli Stalowej Woli. To właśnie temu władcy zawdzięcza on istnienie, gdyż w 1690 roku Gabriel Rozwadowski uzyskał od Jana III Sobieskiego przywilej lokacyjny nowego miasta – Rozwadowa.
Informacja z ostatniej chwili:
Jak podaje Radio Bielsko, od 4 stycznia 2026 roku pomnik króla Jana III Sobieskiego stoi na dziedzińcu zamku w Kończycach Wielkich na Śląsku Cieszyńskim.
Samego króla Jana III Sobieskiego w Kończycach Wielkich nie było, ale odpoczywały tutaj zmierzające pod Wiedeń wojska pod wodzą hetmana Sieniawskiego. Uroczystościom odsłonięcia Pomnika towarzyszyła Msza św. za Ojczyznę, której przewodniczył biskup bielsko-żywiecki Piotr Greger.
W homilii biskup Piotr Greger „nawiązał do biblijnego rozumienia mądrości, która wyrasta z prawdy i pamięci o faktach historycznych. Podkreślił, że żadnego wydarzenia z dziejów nie wolno wymazać, nawet jeśli bywa ono różnie interpretowane.”
Zaznaczył, że spór wokół lokalizacji pomnika Jana III Sobieskiego jest przykładem lekceważenia historii w imię poprawności politycznej, a jego odsłonięcie stanowi czytelne świadectwo odpowiedzialności za pamięć o przeszłości. Duchowny przypomniał znaczenie zwycięstwa pod Wiedniem, kiedy połączone siły polsko- -cesarsko-niemieckie pokonały armię Imperium Osmańskiego dowodzoną przez Kara Mustafę, zatrzymując ekspansję turecką w Europie i ratując Wiedeń. Jak podkreślił, fakt ten pozostaje jednym z kluczowych momentów w historii kontynentu i nie powinien zostać zapomniany niezależnie od współczesnych ocen.”
Pomnik Jana III Sobieskiego pozostanie w Kończycach Wielkich przez trzy miesiące.
Opr. Barbara Olak
„Miejsca pamięci narodowej upamiętniające polski czyn niepodległościowy rozsiane są po całym świecie. Podobnie jest na terenach dzisiejszej Polski oraz w warszawskiej Dzielnicy Wilanów. Na terenie naszej dzielnicy można odnaleźć ponad trzydzieści takich miejsc. Są one znaczone tablicami pamiątkowymi, obeliskami, krzyżami czy poszczególnymi mogiłami. Jest także duża kwatera wojskowa na cmentarzu wilanowskim oraz Cmentarz Powstańców Warszawy w Powsinie. Najwięcej takich obiektów jest w naszych starych kościołach: św. Anny w Wilanowie i św. Elżbiety w Powsinie”. Niniejszy cykl opowiada o tych miejscach, przypomina ich historię oraz historię wydarzeń, z którymi są związane. Informacje te zostały zawarte również w książce „Wilanowskie miejsca pamięci”, której autorem jest Pan Krzysztof Kanabus.
Pomnik upamiętnia bitwę stoczoną podczas wojny prowadzonej przez Cesarstwo Austriackie z Księstwem Warszawskim. Jest częścią założenia parkowego przy pałacu wilanowskim.

|
Pomnik ku czci Bitwy Raszyńskiej stojący w parku wilanowskim |
Bitwa pozostała nie rozstrzygnięta, po której podpisano porozumienie, mocą którego Austriacy zajęli Warszawę, ale na korzystnych dla polskiej strony warunkach, zakładających, że wojska polskie wycofają się na prawy brzeg Wisły. Rozpoczęła ona, zwycięską dla strony polskiej, kampanię wojenną, której skutkiem było, między innymi, znaczne powiększenie terytorium Księstwa Warszawskiego, przez przyłączenie do niego, austriackich ziem trzeciego i skrawków (m.in. okolice Zamościa) pierwszego rozbioru Polski.
Sam pomnik ufundowany przez ówczesnych właścicieli Majątku Wilanowskiego hrabiów Aleksandrę z Lubomirskich i Stanisława Kostkę Potockich, usytuowany jest w północnej części parku wilanowskiego. Stoi na środku sztucznie usypanej, wzmocnionej palami wyspy. Do wyspy prowadzi grobla, zakończona arkadowym „mostem rzymskim”, wymurowanym z cegły i kamienia w 1806 r., łącząc ją z pozostałą, główną częścią parku. Pomnik powstały 1809 r. wykonany jest z piaskowca w stylu empire (cesarskim), powstałym we Francji w latach 1800-15, wzorowanym na sztuce starożytnego Egiptu, Grecji i Rzymu. Na pomniku, od zachodniej strony, jest wykuty napis: „POMNIK BITWY RASZYŃSKIEJ
STOCZONEJ PRZEZ WOJSKO POLSKIE Z NAJEŹDŹCAMI AUSTRIACKIMI W DNIU 19 KWIETNIA 1809 ROKU”.
Pomnik ten upamiętnia również śmierć kapitana Adama Burskiego, który zginął atakując zza Wisły posterunek wojsk austriackich w Wilanowie. Kapitan spoczął w parku wilanowskim. Na jego grobie położono kamień z następującym napisem: „Tu leży Burski, co śmiertelną bliznę, Poniósł za naród i miłą Ojczyznę”.

|
Pomnik ku czci Bitwy Raszyńskiej, widok od strony południowo-wschodniej |
Elementem założenia pomnikowego były również rosnące wokół niego topole włoskie, co upodobniało go wyglądem do grobowca J. J. Rousseau w Ermenoville.
Z czasów mojej młodości pamiętam, że do drzewa, rosnącego nieopodal pomnika, był przymocowany krzyż wykonany z brązu lub spiżu o wysokości ponad metra. Wyglądał na bardzo stary. Nie wiem, czy był częścią założenia pomnikowego, czy kogoś lub coś upamiętniał. Może właśnie Burskiego. Później go ktoś usunął.
Krzysztof Kanabus
Źródła:
Ks. Wł. Wójcicki – „Cmentarz powązkowski oraz cmentarze katolickie i innych wyznań pod Warszawą i w okolicach tegoż miasta”
Wojciech Fijałkowski – „Wilanów”
Wikipedia – Bitwa raszyńska
Święta Bożego Narodzenia kojarzą się nam z radością, pokojem i nadzieją, które przynosi Boży Syn. W tej nocnej ciszy, zapominany o lękach i troskach dnia codziennego oraz o konfliktach z jakimi wzmaga się nasz dzisiejszy jakże niespokojny świat. Przyczynia się do tego potęga Bożej miłości płynącej z betlejemskiej stajenki. To ona pozwala z ufnością zasiąść przy rodzinnym stole w gronie najbliższych, żebyśmy w jedności dawali świadectwo wiary i wytrwałości w pokonywaniu trudności, jakie spotykamy na naszych życiowych drogach. Towarzyszą temu kolędy, których teksty i melodie powstawały na przestrzeni wieków w poszczególnych krajach i ich regionach w zależności od czasu i okoliczności. Inne w czasie pokoju a jeszcze inne w czasie różnorakich zagrożeń czy też konfliktów wojennych. Jednak wszystkie niosły dobrą nowinę: „Chrystus się rodzi, nie dajmy sobie odebrać nadziei!”

I to przesłanie towarzyszyło nam w trakcie kolejnych wieczorów kolędowych (np. w Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie wraz z uczestnikami Wilanowskiego Orszaku Trzech Króli w dniu 11 stycznia 2026 r. oraz w kościele pw. Świętej Trójcy w Supraślu 18 stycznia 2026 r. z parafianami i zaprzyjaźnionymi przedstawicielami władz oraz organizacji samorządowych).
W sobotę 17 stycznia 2026 roku w Sanktuarium Matki Bożej Tęskniącej w Powsinie - z inicjatywy Centrum Kultury Wilanów (CKW) i Wilanowskiego Towarzystwa Chóralnego - odbył się już XXI Chóralny Wieczór Kolędowy. W imieniu naszej Parafii, słowo wstępne skierowane do zespołów i chórów oraz licznych melomanów muzyki sakralnej, wygłosił Ks. Prałat Lech Sitek, który po występie każdemu dyrygentowi wręczał pamiątkowy dyplom oraz symboliczny upominek.
W tym uroczystym koncercie kolęd, prowadzonym przez Joannę Niewiadomską-Kocik oraz Roberta Woźniaka wzięły udział:
Na zakończenie koncertu, Proboszcz ks. Prałat Robert Tomasik, serdecznie podziękował organizatorom, występującym zespołom oraz ich dyrygentom za prezentowany wysoki poziom artystyczny i skrupulatną kontynuację tej pięknej chrześcijańskiej tradycji. - „Niesie ona bowiem nadzieję, że Boże Dziecię rozświetli mrok naszych serc swoim pokojem a Jego miłość doda nam sił do tworzenia nowego lepszego jutra”.

Przyjazna atmosfera tego corocznego święta dyrygentów, kierowników zespołów i chórów towarzyszyła także podczas otwartego dla wszystkich symbolicznego poczęstunku. W ten mroźny wieczór, gorący powsiński bigos – ku naszej satysfakcji - cieszył się niezwykłym powodzeniem.
Życzmy sobie, żeby blask Gwiazdy Betlejemskiej wskazywał nam drogę do Maryi i Jej Syna, a Pana naszego Jezusa Chrystusa. Niech w tym Nowym 2026 Roku rozświetla to co ciemne i nieraz trudne do zniesienia, przynosząc zgodę, ukojenie bólu opuszczenia i samotności, dobroć serc najbliższych, nadzieję naszej umiłowanej Ojczyźnie i pokój całemu światu.
Muzyka rozwija i inspiruje więc zaśpiewajmy pospołu:
To już pora na wigilię, to już czas
a tu jeszcze kogoś nie ma pośród nas.
A tu jeszcze, a tu jeszcze ktoś ma przyjść,
bo przy stole wolne miejsce czeka dziś.
Ref.: Gwiazdo Betlejemska prowadź go przez świat,
żeby razem z nami przy tym stole siadł.
Prowadź go tu do nas z tych dalekich dróg,
żeby razem z nami kolędować mógł.
Daj mu światło, bo tak łatwo zmylić ślad,
daj nadzieję, kiedy w oczy wieje wiatr.
Strudzonemu, zmęczonemu pomóż iść,
bo samotny nikt nie może zostać dziś.
Teresa Gałczyńska
W dniu 1 stycznia 2026 r. zmarła w wieku 90 lat pani Maria Janek, doświadczona pedagog i długoletni wychowawca wielu pokoleń mieszkańców naszej parafii i okolic. Urodziła się w 13.08.1935 r. w Skolimowie, a więc niedaleko Powsina, z którym związała się poprzez pracę i zamieszkanie. Przez wiele lat nie tylko pracowała w naszej powsińskiej podstawówce jako nauczyciel, ale pełniła również przez 15 lat funkcję Dyrektora Szkoły. Obowiązki Dyrektora podjęła w 1970 roku już w nowym, obecnym budynku szkoły.

Ja pamiętam świetnie lekcji biologii, które Pani Dyrektor Janek prowadziła w naszej klasie. Zapamiętałam ją jako dystyngowaną, pełną elegancji nauczycielkę. Zawsze w ciepły sposób traktowała uczniów, czy to jako nauczyciel, czy jako Dyrektor. Potrafiła znaleźć porozumienie z rodzicami, którzy aktywnie z Nią współpracowali w przygotowaniu wielu wydarzeń szkolnych, jak i pozaszkolnych. Co ciekawe mimo upływających lat wciąż pamiętała swoich uczniów, jak i ich rodziców.

Uroczystość żałobna odbyła się 10 stycznia 2026 r. o godz. 11.00 na Cmentarzu Parafialnym w Powsinie. Po uroczystości prochy Zmarłej zostały odprowadzone do grobu rodzinnego na starej części Cmentarza. Mimo niesprzyjającej pogody (10 stopniowy mróz i opady śniegu) na uroczystości pojawiło się wielu byłych uczniów i kilku nauczycieli. Bardzo miłe było to, iż w uroczystości wzięli również udział obecni uczniowie szkoły oraz poczet sztandarowy, a także obecna Pani Dyrektor placówki.
Wyrazy szczerych kondolencji rodzinie i bliskim Zmarłej składa Redakcja Wiadomości Powsińskich, uczniowie Szkoły Podstawowej nr 104 im. Macieja Rataja, nauczyciele oraz mieszkańcy Powsina i okolic.
Agata Krupińska
Dobry Jezu, a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie!
Miesiąc grudzień to dla naszej SCHOLI czas bardzo aktywny. Zaczęło się od RORAT, które śpiew naszych młodych i wytrwałych parafian ubogacał.


Kiedy starszym "opadały już skrzydła", to świadomość, że Ci młodzi już idą lub czekają w kościele, oddalała wszelkie zniechęcenie. Urokiem i frajdą jest zawsze przygotowywanie sianka na stół wigilijny, które rozprowadzamy po Mszach Świętych w czasie Adwentu. Tym razem wzbogaciliśmy je o ozdoby choinkowe, własnoręcznie udekorowane, przy czym pomagali także Rodzice.

Zwieńczeniem spotkań grudniowych było spotkanie wigilijne, na które przybyli członkowie SCHOLI I MINISTRANTÓW wraz ze swoimi rodzinami i opiekunami: siostrą Jolantą i księdzem Markosem. By ło Słowo Boże o Narodzeniu Jezusa, dzielenie się opłatkiem, pyszny poczęstunek przygotowany przez uczestników i wspaniały rodzinny lub grupowy występ kolędowy.

s. Jolanta Czarnata





Od ponad 20 lat Centrum Kultury Wilanów tworzy we współpracy z Parafią św. Elżbiety w Powsinie piękną tradycję śpiewania kolęd – rodzinnie, sąsiedzko, w serdecznej, lokalnej atmosferze. Wszyscy mieszkańcy, mali i starsi ponownie cieszyli się wyjątkową wspólnotą i atmosferą Świąt ujętą w me lodiach i rytmach najpiększniejszych polskich i zagranicznych pieśni bożonarodzeniowych.
W gościnnych murach Parafii św. Elżbiety wystąpiło blisko 10 różnych wykonawców. Zabrzmiały nasze ulubione kolędy i pastorałki, te znane od pokoleń i te, które co roku wywołują uśmiech i wzruszenie. To był idealny moment, by zatrzymać się na chwilę, spotkać sąsiadów i poczuć, że Powsin naprawdę śpiewa jednym głosem.
Wstęp był wolny – a Goście i Gospodarze przybyli całymi rodzinami!
Wspaniały pomysł i jeszcze piękniejsza realizacja! Umówiliśmy się ponownie za rok - w tym samym, a - być może - w jeszcze większym składzie!


ks. Proboszcz Robert Tomasik
W niedzielę 18 stycznia 2026 roku o godz. 15:30 w kościele parafialnym św. Elżbiety w Powsinie odbyły się Parafialne Jasełka, które na długo pozostaną w pamięci wszystkich zgromadzonych. Świątynia wypełniła się po brzegi wiernymi, a kościół dosłownie tętnił życiem, radością i wzruszeniem. Na scenie wystąpiły dzieci z Publicznego Przedszkola nr 440 na Latoszkach w Warszawie (Wilanów, parafia Powsin). Mali aktorzy z niezwykłą autentycznością i wdziękiem wcielili się nie tylko w postacie biblijne, ale także zaprezentowali piękne, tradycyjne polskie stroje góralskie. Przedstawienie było barwne, a jednocześnie głęboko tradycyjne, wierne ewangelicznemu przekazowi i pełne symboliki Bożego Narodzenia.



Atmosfera wydarzenia była niezwykle przejmująca. Dzieci, będące największymi skarbami naszej wspólnoty, poruszały serca swoją szczerością, naturalnością i radością płynącą z występu. To one sprawiły, że Jasełka stały się prawdziwym świętem całej parafii. Szczególne słowa uznania i wdzięczności należą się paniom nauczycielkom oraz pani dyrektor Agnieszce Grabowskiej, które włożyły ogrom pracy, serca i zaangażowania w przygotowanie dzieci do tego wyjątkowego przedstawienia. Efekt ich wysiłku był widoczny w każdym geście, słowie i uśmiechu małych aktorów.

Po zakończeniu Jasełek ksiądz proboszcz Robert Tomasik wraz z księdzem prałatem Lechem Sitkiem udzielili wszystkim dzieciom błogosławieństwa, a małych aktorów obdarowali upominkami, co spotkało się z wielką radością i entuzjazmem.
Na zakończenie wszyscy, zarówno aktorzy jak i publiczność zostali zaproszeni do salki parafialnej vis-à-vis kościoła na słodki poczęstunek. Radość dzieci była ogromna, a ilość słodkości wywołała szerokie uśmiechy na ich twarzach.

Już dziś zapowiadamy i serdecznie zapraszamy na kolejne Jasełka za rok. Serdecznie gratulujemy małym aktorom, byliście wspaniali.
Anna Wyskok
|
ZA DZIECI CIERPIĄCE NA NIEULECZALNE CHOROBY Módlmy się, aby dzieci cierpiące na nieuleczalne choroby i ich rodziny otrzymały niezbędną opiekę medyczną i wsparcie oraz nigdy nie traciły sił i nadziei |
01 II – PIERWSZA NIEDZIELA MIESIĄCA (IV NIEDZIELA ZWYKŁA)
02 II – PONIEDZIAŁEK – ŚWIĘTO OFIAROWANIA PAŃSKIEGO (MATKI BOŻEJ GROMNICZNEJ)
03 II – wtorek – wspomnienie św. Błażeja, biskupa i męczennika
05 II – I. CZWARTEK MIESIĄCA – wspomnienie św. Agaty, dziewicy i męczennicy
06 II – I. PIĄTEK MIESIĄCA – wspomnienie świętych męczenników Pawła Miki i Towarzyszy
07 II – I. SOBOTA MIESIĄCA
08 II – V NIEDZIELA ZWYKŁA
10 II – wtorek – wspomnienie św. Scholastyki, dziewicy
11 II – środa – WSPOMNIENIE NMP Z LOURDES, ŚWIATOWY DZIEŃ CHOREGO
14 II – SOBOTA – ŚWIĘTO ŚW. CYRYLA, MNICHA i METODEGO, BISKUPA – PATRONÓW EUROPY
15 II – VI NIEDZIELA ZWYKŁA
16 II – poniedziałek
18 II – ŚRODA POPIELCOWA – początek okresu Wielkiego Postu
20 II – piątek Wielkiego Postu (I)
21 II – sobota
22 II – I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU
27 II – piątek Wielkiego Postu (II)
28 II – sobota – DZIEŃ WDZIĘCZNOŚCI ZA KORONACJĘ OBRAZU MARYI TĘSKNIĄCEJ-POWSIŃSKIEJ
Kalendarium przygotował ks. Robert Tomasik z wykorzystaniem schematów przygotowanych przez † ks. Jana Świstaka
|
Przeznacz je dla potrzebujących z parafii w Powsinie Jak co roku możesz sprawić, że 1,5% Twojego podatku dochodowego trafi nie do wspólnego worka podatkowego, a bezpośrednio do ludzi potrzebujących pomocy. Zaufaj nam! Zrobimy dobry użytek z Twoich pieniędzy. Przekaż swój 1,5% na Caritas w Powsinie (za pośrednictwem Caritas Archidiecezji Warszawskiej).
3. W następnej części formularza PIT, zatytułowanej „Informacje uzupełniające”, w rubryce „Cel szczegółowy 1,5%” podaj: Zespół Caritas przy Parafii Św. Elżbiety w Powsinie W imieniu potrzebujących dziękujemy! |
Msze Św. w naszej świątyni.
- w dni powszednie. 7.00 i 18.00
- w niedziele. 7.00, 9.00, 10.30 z udziałem dzieci, 12.00 (Suma) i 18.00
- Holy Mass in English on the first Sunday of the month at 4PM.
Spowiedź.
w dni powszednie o godz. 6.45 do 7.00 oraz od 17.30 do 18.0
w niedziele i uroczystości pół godziny przed każdą Mszą świętą i podczas Mszy Św.
w pierwsze piątki miesiąca spowiedź od 6.30 oraz od 17.15.
Kancelaria czynna.
poniedziałek / wtorek / czwartek 16.00 - 17.00 środa. 8.00 - 9.00, 16.00 - 17.00 piątek. 8.00 - 9.00
Telefon. 22 648 38 46
nr konta bankowego Parafii. 89 1240 2135 1111 0000 3870 8501
Parafialny Zespół Caritas. magazyn czynny w drugą i czwartą sobotę miesiąca 10.00-11.00 w Domu Parafialnym, ul. Przyczółkowa 56,
nr konta bankowego. 93 1240 2135 1111 0010 0924 9010
e-mail. [email protected]
e-mail Wiadomości Powsińskich. [email protected]
http. parafia-powsin.pl
TELEFON KS. DYŻURNEGO - 785 593 335
Bóg zapłać za ofiary na pokrycie kosztów druku gazetki!
"Redakcja WP działa pod opieką ks. proboszcza Roberta Tomasika. Sprawy dotyczące parafii Powsin opracowuje ks. proboszcz Robert Tomasik oraz ks. Lech Sitek. Redaktor Naczelny. Agata Krupińska. Redaktor honorowy i twórca formatu Wiadomości Powsińskich. ks. Jan Świstak. Redakcja. Maria Zadrużna, Teresa Gałczyńska, Aleksandra Kupisz-Dynowska, Krzysztof Kanabus. Nakład. 200 egz.