Dziś 2019-09-21 imieniny obchodzą: Bożeciech, Bożydar, Hipolit, Hipolita, Ifigenia, Jonasz, Laurenty, Mateusz, Mira,
 
 
Wiadomości Powsińskie - październik 2011
WIELKA RADOŚĆ
"NIE JESTEŚMY SAMI - MAMY TOWARZYSZY, ANIOŁÓW I ARCHANIOŁÓW"
MODLITWA DO ANIOŁA STRÓŻA
ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY 2011 - SPOTKANIE MŁO-DYCH Z PAPIEŻEM BENEDYKTEM XVI W MADRYCIE
MODLITWA RÓŻAŃCOWA
MALTA, ZWIEDZANIA WARTA
NA KOGO GŁOSOWAĆ?
KRONIKA PARAFII
JUBILEUSZE i ROCZNICE MAŁŻEŃSKIE
Z ŻYCIA PARAFII
1. DIAMENTOWY JUBILEUSZ
2. ELEGANCKO UBRANI, MILI W OBEJŚCIU, MŁODZI. CHODZĄ PO DOMACH. KIM ONI SĄ?
3. ZAPROSZENIE DO KOŁA PRZYJACIÓŁ RADIA MARYJA
4. V KONCERT PIEŚNI MARYJNEJ


WIELKA RADOŚĆ


Zgromadzenie Córek Bożej Miłości doczekało się pierwszej beatyfikacji w historii istnienia zakonu, swoich sióstr, pięciu męczennic znad rzeki Driny (szerzej, zobacz artykuł "Męczennice znad rzeki Driny" we wrześniowym numerze Wiadomości Powsińskich.
Uroczystość beatyfikacyjna 24 września br., odbyła się w Sarajewie, stolicy Bośni-Hercegowiny. Jest to niewielki kraj o powierzchni 51 tys. Kilometrów kwadratowych. Jego liczba mieszkańców wynosi ok. 5 milionów. Jeśli chodzi o skład etniczny to 37% stanowią Serbowie (prawosławni). Bośniacy to ok. 40% (wyznawcy islamu) a Chorwatów jest ok. 20% (katolicy). Ojciec św. Jan Paweł II odwiedził Sarajewo 12-13 września 1997 r. Na stadionie sportowym Kosevo, Papież odprawił Mszę św., podczas której nawiązując do 5-letniej wojny na Bałkanach w latach 90-tych XX w., wołał: "Nigdy więcej wojny, nigdy więcej nienawiści i nietolerancji".
Dzisiaj – 24 września 2011 r., znowu zebrały się tłumy wiernych by usłyszeć z ust kardynała Angelo Amato, wysłannika Benedykta XVI, że pięciu siostrom ze Zgromadzenia Córek Bożej Miłości: s. Julia Ivanišević (Chorwatka), s. Berchmana Leidenix (Austriaczka), s. Krizina Bojnac (Słowenka), s. An-tonija Fabjan (Słowenka) oraz s. Bernadeta Banja (Chorwatka), przysługuje tytuł męczennic i dziewic, które oddały życie w obronie wiary i ślubu czystości. Przypomnijmy, że siostry te zostały w sposób okrutny zamordowane przez nacjonalistów serbskich, czetników, w dniu 15 grudnia 1941 r. Miejsce męczeństwa – Gorażde nad rzeką Drina, miasteczko oddalone ok. 80 km od Sarajewa. 25 września, a więc w dzień po beatyfikacji, w miejscu ich męczeńskiej śmierci, w koszarach ówczesnych czetników, została wmurowana pamiątkowa tablica o tym wydarzeniu z zaznaczeniem o ich beatyfikacji 24 września br.
Uroczystość beatyfikacyjna odbyła się w hali krytej, zimowego stadionu igrzysk olimpijskich – ZETRA. Zaletą tego miejsca było zadaszenie, które pozwalało ochronić wiernych przed wysoką temperaturą oraz słońcem. Zebrało się w niej ponad 20 tys. wiernych, w tym 34 biskupów a wśród nich 3 kardynałów i biskup obrządku wschodniego. Kapłanów było ok. 300. Przyjechały również przedstawicielki zgromadzenia Córek Bożej Miłości z różnych krajów świata – ok. 850 sióstr. Trzeba wiedzieć, że cały zakon liczy ok. 1,5 tys. zakonnic. Z Polski dwoma autokarami przyjechało 80 sióstr pod opieką s. Benwenuty Kaczocha, przełożonej Polskiej Prowincji Zgromadzenia Córek Bożej Miłości, oraz 4 księży a wśród nich ks. Jan Świstak. Niestety nie było żadnego biskupa z naszego kraju!
Liturgia Mszy św. odbyła się w języku chorwackim. Bardzo radosne okazały się siostry z Chorwacji, Słowenii oraz Brazylii.
Na początku Mszy św., kardynał Wincenty Pulicz, arcybiskup Sarajewa, wystosował prośbę o ogłoszenie beatyfikacji podczas tej liturgii. Następnie postulator, czyli ksiądz przygotowujący proces beatyfikacyjny, przedstawił życiorysy 5 sióstr męczennic. Po tym wstępie, kardynał Angelo Amato w imieniu Ojca Świętego Benedykta XVI, ogłosił błogosławionymi męczennice znad Driny. Następnie jedna z sióstr Córek Bożej Miłości podeszła do ustawionego obok, wielkiego rozmiaru malowidła, przedstawia-jącego męczennice i odsłoniła go. Wierni stojąc wyrazili swoją radość głośnymi oklaskami oraz śpiewem. Podczas Mszy św., s. Ewarysta Głuszak, która była przez 9 lat katechetką w Powsinie, czytała wezwanie modlitwy powszechnej w języku polskim. Ogromna większość uczestniczących we Mszy św. beatyfikacyjnej, przystąpiła do Komunii Św.
Na zakończenie liturgii, siostra Lucyna Mroczek (Polka), przełożona generalna w imieniu zgromadzenia Córek Bożej Miłości, w języku chorwackim podziękowała wszystkim uczestnikom beatyfikacji a zwłaszcza miejscowemu arcybi-skupowi kardynałowi Puliczowi oraz wszystkim innym, którzy przygotowywali to wielkie przedsięwzięcie organizacyjne i finansowe. Dzięki wspaniałym ludziom dobrej woli można było to wszystko zrealizować. Także po zakończeniu uroczystości w około stadionu dało się odczuć ciągle radosną atmosferę wyrażaną przez liczne śpiewy oraz modlitwy wiernych z całego świata.
Zgromadzenie Córek Bożej Miłości w Sarajewie prowadzi kolegium czyli szkołę podstawową oraz licealną, które w sumie mają ok. 1200 uczniów. Prowadzą także internat, z którego korzysta ok. 150 młodych ludzi. Olbrzymi gmach, wspaniale odremontowano na miarę XXI w., dzięki pomocy miejscowego kardynała i innych sponsorów. Znajduje się tam również przyklasztorny kościół p.w. Matki Bożej Różańcowej. Świątynia ta ma już 100 lat. W kościele tym, siostry męczenniczki składały swoje śluby zakonne. W bocznym ołtarzu widnieje przepiękny obraz przedstawiający męczennice znad Driny. Następnego dnia, w niedzielę 25 września, o godz. 9 rano, w tej świątyni odbyła się uroczysta Msza św., dziękczynna za beatyfikację. Przybył na nią kardynał Pulicz oraz trzech biskupów i ok. 30 kapłanów. Sam kościół był wypełniony siostrami oraz zaproszonymi gośćmi. Po liturgii, kardynał Pulicz wraz z asystą udał się do ołtarza upamiętniającego męczennice znad rzeki Driny aby klęcząc przed nim modlić się o wstawiennictwo sióstr przed Bogiem. Na zakończenie robiono wspólne fotografie. Na samym końcu wszyscy zaproszeni goście przeszli do gmachu pobliskiej szkoły aby obejrzeć przygotowane przedstawienie upamiętniające życie męczennic. Również i tu było dużo śpiewów oraz muzyki. Uroczystość tę zakończył śpiew hymnu dziękczynnego "Ciebie, Boga, wysła-wiamy …" .
Relację z wyjazdu opracował ks. Jan Świstak
powrót na górę strony


"NIE JESTEŚMY SAMI - MAMY TOWARZYSZY, ANIOŁÓW I ARCHANIOŁÓW"

Już po raz trzeci odbył się w Konstancinie Festyn Anielski, organizowany przez zgromadzenie zakonne bezhabitowe – Siostry od Aniołów. Choć parafia nasza niemal sąsiaduje z domem Sióstr, przyznajmy – niewiele wiemy o tym zgromadzeniu. A warto i poznać się bliżej, i rozpropagować dzieło zgromadzenia, i zareklamować oryginalną drogę życiową w służbie Bogu. Postanowiliśmy w redakcji, że trzeba pilnie podjąć się tego zadania. Pan Zygmunt Karaszewski uzgodnił z przełożoną Sióstr spotkanie i pewnego, pięknego wrześniowego dnia wybrałyśmy się z Agatą do Konstancina. Duży ośrodek wśród drzew, tchnąca ciszą, spokojem okolica – po prostu oaza w zabieganej codzienności. Sympatyczne Siostry (Alicja Aleksandrowicz, Beata Hus i Anna Mroczek) przyjęły nas życzliwie i chętnie zgodziły się na wywiad – pytania zostały przesłane drogą mailową a w przygotowaniu odpowiedzi uczestniczyło kilka Sióstr. A oto wywiad, którego udzieliły naszej gazetce Siostry - owoc tej wyprawy:



Na początek tradycyjnie – kiedy, w jakich okolicznościach, powstało Zgromadzenie. Jaki jest jego główny charyzmat, gdzie aktualnie Siostry działają, jaka jest specyfika działalności zgromadzeń bezhabitowych…
S: Zgromadzenie powstało w drugiej połowie XIX w. w zaborze rosyjskim, kiedy szerzyła się ignorancja i zobojęt-nienie religijne. Następowała tzw. kasacja (zamykanie) zakonów, a praca duszpasterska duchowieństwa była bardzo ograniczona. Powstawały wówczas zgromadzenia ukryte (bezhabitowe), którego członkinie nie wyróżniały się spośród osób świeckich i mogły docierać do różnych środowisk, szczególnie tam, gdzie nie mógł dotrzeć kapłan. Zgromadzenie więc należy do wachlarza nieha-bitowych zgromadzeń, zakładanych w warunkach prześladowania Kościoła, których członkowie stanowili armię, której ponoć car rosyjski miał się więcej przestraszyć niż przegranej wojny z Japonią. Główną ideą towarzyszącą zakładaniu zgromadzenia było werbowanie i formowanie światłych niewiast, które bez zwracania na siebie uwagi, będą pomagać kapłanom w ewangeliza-cji. "Idźcie, torujcie światu drogę do zbawienia. Idźcie…!" Ich praca miała polegać na aktywizowaniu świeckich do apostolstwa, działających w społeczeństwie na wzór sieci pajęczej. Idea apostolstwa we współpracy ze świeckimi okazała się prekursorska dla współczesnego charakteru pracy Kościoła. Założycielem zgromadzenia jest Ksiądz Wincenty Kluczyński, późniejszy arcybiskup mohylewski. 31 marca 1889 roku dał on początek naszej rodzinie zakonnej. Współzałożycielką jest Matka Bronisława Stankowicz.
Pracę z młodymi ludźmi, na rzecz przyszłości społeczeństwa i Kościoła, traktujemy priorytetowo. Nie posiadanie habitu ułatwia nam kontakt ze świeckimi, toteż nierzadko odgrywamy rolę "łącznika" między zsekularyzowanym światem, a Kościołem, wspierając Go z pozycji świeckich. Wzorem dla nas jest Jezus świadczący wszystkim dobro. Aniołowie są naszymi nauczycielami w służeniu Bogu i człowiekowi. Nazaret - szkołą życia ukrytego.
Aniołom braciom tj. nieba i ziemi (ka-płanom), potrzebne są Aniołowie siostry, które by z nimi współpracowały, wespół się modliły i współcierpiały. Tak jak nasi patronowie Aniołowie Nieba, którzy nieustannie wielbią Pana Boga i służą człowiekowi, pragniemy w każdym środowisku i pracy być blisko człowieka naśladując Pana i Mistrza, który przeszedł przez życie dobrze czyniąc. Pracujemy w szkołach, przedszkolach, świetlicach, w szpitalach, poradniach. Prowadzimy rekolekcje i dni skupienia dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Pracujemy m.in.: w Afryce, Rosji, Litwie, Białorusi, Ukrainie.

Jak wygląda codzienne życie w Waszym Zgromadzeniu, główne reguły życia wspólnoty, czy trudno jest godzić zewnętrzną pracę zawodową z obowiązkami zakonnymi?

S: Apostolstwo, modlitwa, życie wspólne… Trudno mi uogólniać jak wygląda codzienne nasze życie. W za-sadzie każda wspólnota w zależności od składu personalnego, swego specyficznego posłannictwa na swój rytm wyznaczany i określany po-czątkiem każdego roku. Trud pogodzenia pracy zawodowej i obowiązków zakonnych zwykle łączy się z napięciem, wynikającym z konieczności rozeznawania, dokonywania wyborów i decyzji.

A czas wolny od obowiązków istnieje? Jak się go spędza? Mają Siostry swoje ulubione filmy, książki, muzykę?

S: Każda z nas ma swój sposób odpo-czywania, jedna odpoczywa na rowerze, inna spędzając czas z książką, a inna z robótkami ręcznymi, choć zawsze jest coś do zrobienia wiele zależy od nas, czy taki czas wygospodarujemy. Z filmów ostatnio przeze mnie oglądanych polecam "Próbę ogniową", "Ludzie Boga", "Akelah i jej nauczyciel". Z książek "Przedsionek Tajemnicy drugiej cnoty" Ch. Peguy, "Przerwane życie. Pamiętnik Etty Hillesum 1941-43" i książkę do której chętnie wracam to niezwykła opowieść ujęta w dyptyk powieści i dziennika duchowego W. Ciszka "Z Bogiem w Rosji" i "On mnie prowadzi". Lubię słuchać Antoniny Krzysztoń, Edyty Gepert i ostatnio wracam do Marka Gre-chuty…

Każda z sióstr ma swoją "historię" zakonną. Jaka była droga Sióstr do tego właśnie Zgromadzenia? Reakcje rodziny. Może trudności, wątpliwości na początku……

S: Pierwsze myśli o życiu zakonnym pojawiły się w dzieciństwie, pamiętam było to na Mszy Św. gdy przyjęłam Komunię Św. Później o tym nie myślałam i chyba w 7 klasie szkoły podstawowej, gdy w Kościele modliłam się przed obrazem Matki Bożej przyszła mi myśl, aby jak Maryja złożyć ślub czystości, ale wtedy odrzuciłam ją myśląc, iż chcę wyjść za mąż.
Później w liceum zaczęły się trudności - pragnienie by mieć chłopaka, a gdy to się nie spełniało, pojawiła się depresja, gdyż cel jaki sobie postawiłam, stał się bożkiem, gdyż myślałam, że będę szczęśliwa tylko wtedy, gdy to osiągnę. Do tego doszła choroba, jak się później okazało epilepsja.
Po ukończeniu szkoły średniej zaczęłam szukać pomocy u pani psycholog i po roku spotkań zaprowadziła mnie do grupy Odnowy w Duchu Świętym. Tam pogłębiła się moja relacja z Chrystusem, a także otworzyłam się na ludzi, których tam poznałam. Jeden ze znajomych z tej wspólnoty zaprowadził mnie do innego lekarza i zrobiono mi badanie rezonansu magnetycznego, które wykazało, iż mam nowotwór mózgu i trzeba zoperować nowotwór. Wcześniej chodziłam w Odnowie na modlitwę wstawienniczą prosząc Pana o zdrowie. Tam usłyszałam słowa: "Ja ciebie uzdrawiam w momencie, kiedy powierzasz mi całe swoje życie, to jest przeszłość, przyszłość i teraźniejszość, nie lękaj się niczego. Jesteś wolna". Ja właśnie nie chciałam oddać Bogu swego życia, gdyż lękałam się, iż powoła mnie do zakonu. Jednak powoli zaczęłam oddawać Jemu swoje życie i po kilku latach od tej modlitwy zostałam zoperowana i całkowicie odzyskałam zdrowie.
Później trafiłam do wspólnoty ekume-nicznej Chemin Neuf (Nowa Droga), gdzie odkryłam piękno powołania do celibatu, do służby Bogu. To mnie po-ciągnęło tak, iż zdecydowałam się iść tą drogą choć w dalszym ciągu nie chciałam iść do zakonu, gdyż miałam negatywne wyobrażenie o takim życiu. Pewnego dnia dostałam zaproszenie na śluby wieczyste mojej koleżanki z Odnowy w Duchu Świętym, która jest w zakonie karmelitańskim i na tych ślubach bardzo mocno odczułam, iż nie będę szczęśliwa, jeśli nie pójdę drogą zakonną. Zaczęłam więc szukać i tak trafiłam do Zgromadzenia Sióstr od Aniołów, studiowałam z jedną z Sióstr i charyzmat Zgromadzenia jest mi bliski. Moja rodzina przyjęła to dobrze, wiedzieli, że szukam swego miejsca, choć wcześniej zarzekałam się, że nie pójdę do zakonu, mimo, że wybrałam celibat. Długo poszukiwałam swojej drogi, obawiając się życia zakonnego, a jednak czując w sercu, że Bóg może chcieć dla mnie takiej drogi. Kiedy przyszłam do Zgromadzenia, już nie miałam wątpliwości co do swego powołania. Dziś jestem szczęśliwa i wdzięczna Bogu za dar powołania.

Jakie stereotypy na temat życia zakonnego najczęściej Siostra spotyka, które są szczególnie denerwujące?

S: Spotykam stereotypy, one jednak bawią, a nie denerwują. Np. przyjeżdżają do naszego konstancińskiego domu różne grupy z informacją, że jadą do sióstr zakonnych, zdarza się, że niektórzy uczestnicy po kilku dniach orientują się, że siostry się "nie pochowały", ale wszystkie panie, które spotykają, są siostrami.

Posłuszeństwo w zakonach jest cnotą i ślubem. Jest szczególną cechą wspólnot hierarchicznych, w tym: Kościoła. W dzisiejszym świecie promowana jest wręcz odmienna postawa życiowa: indywidualizm, egoistyczny interes, brak autorytetów. Czy wskutek tych zmian w świecie, w którym przecież Siostry bywają, pracują, zmienia się w zakonach, zgromadzeniach, istota posłuszeństwa? Jak ją "nowocześnie" realizować?

S: Istota ślubów się nie zmienia. Miarą jest naśladowanie Jezusa, który był posłuszny Ojcu aż do śmierci krzyżowej…. Trudniejszym wydaje się jej realizowanie właśnie dlatego, że świat ma tak odmienną postawę, potrzebna jest więc dłuższa i pogłębiona formacja, która pomoże posłuszeństwo przeżywać jako wyraz oddania i zaufania Bogu a nie jako ograniczenie wolności, czy zagrożenie dla indywidualności.

Jak zakonnica przeżywa swój – jak to określał błogosławiony Jan Paweł II – geniusz kobiecy? Czy wybór takiej drogi życiowej musi być zawsze ofiarą ze swojej kobiecości? Jak Siostra ocenia współczesne kobiety, czy poleciłaby nam, kobietom wierzącym, jakiś szczególny wzorzec, poza, oczywiście, ideałem Najświętszej Maryi Panny?

S: Pewnie bardziej przeżywa niż myśli o tym, jak przeżywa, i to właśnie należy do naszej kobiecej natury. Gdyby wybór życia konsekrowanego był ofiarą ze swej kobiecości, to podejrzewam, że żadna z nas nie wytrwałaby na tej drodze. A ponieważ kobiecość jest genialna i nie zawęża się tylko do płaszczyzny fizycznej, możemy odkrywać i realizować jej bo-gactwo i głębię na płaszczyźnie zarówno psychicznej, jak i duchowej. Wzorce kobiet? Matka Teresa, Joanna Molla, Karolina Kózka.

Czy trudno jest mówić o Bogu współ-czesnemu człowiekowi - sceptycznemu, opornemu wobec sacrum? Jak to robić, by być przekonywującym?

S: Przekonać sceptyka i oportunistę w różnych dziedzinach jest sprawą trudną, a im poważniejsza sprawa, tym trudniejsza… Być przekonywującym, to żyć Ewangelią, a skuteczna jest tylko łaska.

Człowieka, choćby bardzo wierzącego, który nie miałby kłopotów z modlitwą ciężko spotkać (przynajmniej ja nikogo takiego nie spotkałam). Czy osobom konsekrowanym jest jakoś łatwiej? Mają Siostry jakąś wypraktykowaną radę?

S: Kiedy mamy trudności w modlitwie i zależy nam na pogłębieniu życia modlitwy potrzebujemy doświadczonego przewodnika, który pomoże nam rozpoznać źródło naszych trudności. Dawanie ogólnych rad raczej w takiej sytuacji nie pomaga.

Aniołowie – co to za byt? Jaką rolę pełnią przed Bogiem, wobec ludzi? Tak mało o tym wiemy… Dlaczego Wasze zgromadzenie wybrało ich właśnie za patronów?

S: Gdy myślimy o świecie aniołów, odwołujemy się do świadectw utrwalo-nych w Biblii, która dla nas chrześcijan, jest podstawowym źródłem wiedzy o aniołach. Pewien chrześcijański filozof, o istnieniu aniołów w Biblii powiedział: "Zaprzeczać istnieniu aniołów - znaczy tyle co wyrwać z Biblii co drugą stronę...a o rytuale nie należałoby w ogóle wspominać". Obecność i opieka aniołów towarzyszy ludziom od początku. Już w dziejach Narodu wybranego Bóg wysyła swojego anioła, aby ich strzegł i zaprowadził do miejsca, które mu wyznaczył (por. Wj 23, 20-23). Wiara katolicka przyjmuje nieprzerywalnie prawdę biblijną o istnieniu aniołów, o ich funkcjach, zadaniach w dziele zbawienia. Świadczy o tym bogata Tradycja Kościoła, a w niej życie liturgiczne Kościoła.
Sprecyzowaną odpowiedź na pytanie, kim są aniołowie, odnajdziemy w Katechizmie Kościoła Katolickiego, że aniołowie są stworzeniami Bożymi duchowymi, niecielesnymi, które posiadają rozum i wolę. Są nieśmiertelne i niewidzialne. Przewyższają swoją doskonałością wszystkie stworzenia widzialne. Nieustannie żyją w obecności Boga i przekazują ludziom Jego wolę oraz otaczają ich Bożą opieką. (KKK328-333, 350-351)
Niestety, większość ludzi, często nie z własnej winy, nawet nie wie, że aniołowie istnieją, a jeszcze mniej zdaje sobie sprawę, że każdy ma Anioła Stróża. To nie zmienia faktu, że wszyscy Boży Aniołowie Stróżowie wstawiają się za swoimi podo-piecznymi i otaczają troskliwą opieką. Bardzo mocno do mnie przemówiły kiedyś przeczytane słowa św. Bernarda, który miał szczególne nabo-żeństwo do Aniołów Stróżów: "Przedziwna godność i prawdziwie wielka miłość! Kto bowiem? Komu? I co? Jakie sprawy zlecił?... "Oto anio-łom swoim rozkazał o tobie, aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich". Najwyższy Majestat to zlecił, a zlecił aniołom… Czym że jesteś człowiecze?... ile to słowo wymaga od ciebie, ile pobożności, ile ufności, czci dla ich obecności, pobożności dla dobrodziejstw, ufności dla straży nad tobą… Kochajmy naszych aniołów jako naszych współdziedziców w przy-szłości, a teraz jako naszych opiekunów i stróżów, danych nam od Ojca. Przy takich stróżach czego nam się obawiać?". Aniołowie zapewniają nas: Bóg jest blisko, jesteśmy zanurzeni w jego miłującą obecność. Aniołowie pomagają nam zbliżyć się do Chrystusa i oddalić się od zła. W tym właśnie leży sens szukania przyjacielskiej zażyłości z aniołami: poprzez modlitwę, rozmowę, zaufanie i wdzięczność.
Jeszcze tutaj, na ziemi życie nasze i bliźnich może się stawać małym nie-bem, gdy umiejętnie korzystać będziemy z danej nam wolności, z możliwości miłowania i czynienia dobra. Ważna jest świadomość, że nie jesteśmy sami, ale mamy towarzyszy, aniołów Archaniołów, którzy nas strzegą, chronią, czasami interweniują w sposób nadzwyczajny. Jesteśmy wszyscy zaproszeni do naśladowania aniołów w naszym życiu codziennym. My jako Siostry od Aniołów, o czym świadczy już sama nazwa Zgroma-dzenia, jesteśmy w szczególny sposób zaproszeni do naśladowania Aniołów. Jak Aniołowie są stale gotowi do wypełniania zadań, które im Bóg zleca, tak siostry od Aniołów starają się być do dyspozycji Kościoła w służbie ludziom.
Z Archaniołem Gabrielem niosą radosną nowinę, że Słowo Ciałem się stało i zamieszkało między nami.
Z Michałem Archaniołem bronią chwały Boga i wiary w ludzkich sercach przed różnymi zagrożeniami.
Z Rafałem Archaniołem, który towarzyszył Tobiaszowi, idą do ludzi szukających i potrzebujących opieki.
Jak Anioł w Ogrójcu stoją przy człowieku, by nieść mu pomoc i pocieszenie. Z Aniołami Zmartwychwstania głoszą radosną nowinę paschalną, napełniając serca nadzieją w ostateczne zwycięstwo Chrystusa.

Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało – te słowa są zawsze aktualne. Jakimi słowami Siostra zachęciłaby dziewczęta do pójścia za głosem powołania? Jak rozpoznać prawdziwe powołanie? Czy trzeba mieć jakieś określone cechy osobowości, wiek, dobre zdrowie, wykształcenie?

S: Słowa, które są mi bliskie i które mnie samej towarzysza od początku drogi to fragment wiersza Jerzego Lieberta pt. "Jeździec": "Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę", a jeśli chodzi o Ewangeliczne słowa, to zachęta Jezusa, którą wielokroć powtarza: NIE LĘKAJCIE SIĘ. Jak rozpoznać prawdziwe powołanie? Cóż powiedzieć? To się czuje. Przychodzi taka chwila, kiedy już przestajesz się zastanawiać, pytać, roztrząsać i idziesz za tym, co czuje serce, a ono wie najlepiej, dlatego warto go słuchać. 100 % pewności, to chyba nawet święci nie mieli. Pan Bóg na różny sposób daje poznać, co dla nas przygotował. Warto mieć oczy i uszy otwarte i pozwolić się prowadzić, mó-wiąc obrazowo, oddać ster w Jego ręce. Nie chcę powiedzieć, że trzeba być bezczynnym, ale trzeba być uległym wobec tego, jak On prowadzi, bo to choć czasem może być nawet trudne do przyjęcia, ma w Jego planie wielki sens. Prawo kanoniczne określa wiek przyjmowania kandydatek od 18 - 35 lat. Nie zachęcam jednak nikogo, by czekać granicy wieku, bo naturalną rzeczą jest to, że im więcej zapału młodzieńczego i świeżości zachwytu powołaniem, tym szybciej i pełniej osoba wchodzi w to wszystko, co nowe i nieznane. Cechy osobowości są ważne, ale nie najważniejsze. Zdrowie, owszem to ważny aspekt, który jest brany pod uwagę. Jeśli chodzi o wykształcenie, to siostry pracują w zawodach, które zdobyły przed wstąpieniem do Zgromadzenia, ale też wiele młodych sióstr studiuje, by podjąć pracę zgodnie z charyzmatem. Część z nas pracuje wewnątrz Zgromadzenia i tego typu pracy na zapleczu jest nie mało.

Czego Siostrom życzyć osobiście, o co się modlić dla Zgromadzenia? Jak my, świeccy, możemy wspierać osoby konsekrowane?

S: Życzmy sobie nawzajem świętości, byśmy żyjąc pełnią życia tam, gdzie Pan Bóg nas stawia, według miary naszego chrześcijańskiego powołania świadczyli o dobroci i wielkiej miłości Boga do każdego człowieka i przemieniali ten świat od wewnątrz. Módlmy się o to nawzajem dla siebie.

Dziękujemy wszystkim Siostrom za szczere wypowiedzi i zgodę na publi-kację. Mamy nadzieję, że przybliży ona czytelnikom fenomen życia za-konnego. Niech Aniołowie Pańscy wspierają i chronią Siostry każdego dnia! Szczęść Boże!
Maria Zadrużna
powrót na górę strony


MODLITWA DO ANIOŁA STRÓŻA


Aniele Boży, stróżu mój,
Ty zawsze przy mnie stój.
Rano, wieczór, we dnie, w nocy
Bądź mi zawsze ku pomocy,
Strzeż duszy, ciała mego,
I zaprowadź mnie do żywota wieczne-go. Amen.

Każdy z nas dobrze pamięta z dzieciństwa modlitwę do Anioła Stróża, modlitwę pełną wiary i ufności, która przyjęła się w nauczaniu Kościoła i należy do polskiego pacierza. W moim rodzinnym domu odmawiano ją przed obrazem, którego fragment wi-dzimy powyżej, a który do dzisiaj wisi w naszej sypialni. To mój najcenniejszy podarek z rodzinnego domu.
To właśnie ta modlitwa, od lat dziecięcych aż po dzień dzisiejszy, utwierdza mnie w przekonaniu, że w każdej sytuacji życiowej - złej czy do-brej - nie jestem sama. "Oto Ja posyłam anioła przed tobą aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień, bo imię moje jest w nim" (Księga Wyjścia 23, 20-21).
Ta świadomość, że Anioł Stróż – Boży posłaniec – czuwa, troszczy się, udziela właściwych "podpowiedzi" w najważniejszych momentach życia, jest niezwykle cenną pomocą w naszej długiej i często niebezpiecznej drodze do zbawienia. Analizując swoje dotychczasowe życie, a w nim nieprawdopodobne zdarzenia, przestrogi i podejmowane decyzje, odnoszę wrażenie, że mój Anioł Stróż, któremu Bóg zlecił opiekę nade mną w chwili urodzenia, pośredniczy między Bogiem a mną i jest jakby przedłużoną ręką Bożej Opatrzności. Jestem za to bardzo wdzięczna i w myśl kazania św. Bernarda oddaję mojemu duchowi opiekuńczemu swą cześć z powodu jego obecności, obiecuję wierność z powodu wielkiej łaskawości i wyrażam ufność z powodu ciągłej opieki.
Ponieważ każdy z nas ma swojego anioła to też odczucia ich niezwykłej interwencji można mnożyć. Przykładem mogą być dwa świadectwa. Relacja kierowcy, któremu ze zmęczenia zdarzyło się zasnąć za kierownicą: "Była ciemna, deszczowa noc. Za mną 700 km a do końca trasy ok. 200 km i wszechogarniająca senność. Nie poddaję się. Droga pusta, bezpieczna więc jadę spokojnie. Nagle błysk, widzę postać. Rozpaczliwie próbuję ją ominąć. Jak się okazało to ten manewr ocalił mi życie. Po natychmiastowym zatrzymaniu stwierdziłem, że: stoję na samym skraju skarpy bez bariery ochronnej, nie mijałem żadnego czło-wieka, zupełnie nieświadomie przejechałem ponad 10 km. Dlatego do dziś dziękuję za ten cud ocalenia swojemu wiernemu Aniołowi Stróżowi".
Drugie świadectwo: "Jestem chora na cukrzycę typu młodzieńczego – mówi Eliza, moja siostrzenica. Mimo częstych niedocukrzeń, nie obciążałam tym swojego prawie 4-letniego synka. Tym razem atak był tak silny, że nie mogłam dojść o własnych siłach do cukiernicy. Wracając do świadomości widziałam nad sobą dużą pochyloną postać, która mnie czymś karmiła a z czasem zdała się być moim synkiem Aleksan-drem. Na podłodze rozsypany cukier a on ze swoim naciętym paluszkiem i papierkiem lakmusowym wskazującym poziom cukru mówi: Nie martw się mamusiu, zobacz masz już dobry cukier". Słysząc tę smutną historię zastanawiałam się, ilu aniołów posłał Bóg i z jakim wysiłkiem wówczas działali? Gorąco im dziękowałam za ten, nie jedyny ratunek, a Aleksandrowi napisałam długi wiersz. Oto jego fragment:
Nasz kochany Aleksander,
chociaż chłopczyk mały.
Jak na swój wiek dziecięcy,
jest bardzo dojrzały.
Czasami, problemy go przerastają,
Do późnej nocy, spać mu nie dają.
Aleksanderku! nie jesteś sam,
masz swoją Mamę, najlepszą z Mam!
Masz też Maryję i Pana Boga,
z nimi nie grozi Ci żadna trwoga.
Chociaż ta lista się wydłuża,
masz przecież także Anioła Stróża.

Podkreślić także należy, że Kościół umieścił święto Aniołów Stróżów w swoim kalendarzu liturgicznym, które obchodzone jest drugiego października. "Oswój się z aniołami i często przywołuj je w duchu; choć niewidzialne, są zawsze obecne przy tobie" (św. Franciszek Salezy). Zatem modlitwa do Anioła Stróża odmawiana w rodzinie razem
z dziećmi, uczy nas zaufania do Boga i dlatego jest tak bardzo aktualna.
Teresa Gałczyńska
powrót na górę strony


ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY 2011 - SPOTKANIE MŁO-DYCH Z PAPIEŻEM BENEDYKTEM XVI W MADRYCIE

Dnia 10 sierpnia rozpoczęła się nasza podróż, która miała na celu nie tylko spotkanie z papieżem Benedyk-tem XVI, ale również, a może przede wszystkim pogłębienie naszej wiary. Pięć osób z naszej parafii pod opieką Ks. Jarka postanowiło wraz ze Wspólnotą Emmanuel wybrać się na Światowe Dni Młodzieży, które w tym roku odbyły się w Madrycie. Pierwszym punktem naszego wy-jazdu był pobyt we Francji, w miej-scowości Paray -le-Monial zwanym stolicą Serca Pana Jezusa, gdzie mieli-śmy szansę lepiej się przygotować do wydarzeń w Madrycie. Dzięki temu, że uczestniczyliśmy w niezwykłych Mszach Św. z młodzieżą z całego świata, każdy z nas mógł doświadczyć, jak ogromna siła drzemie w Kościele. Cudowne było to, że skupieniu i modlitwie cały czas towarzyszyły śpiew i wielka radość, a nie jak coraz częściej można zaobserwować w polskich kościołach przygnębiający nastrój. Mieliśmy okazję usłyszeć również pełne emocji świadectwa ludzi, którzy przez wiele lat żyli z daleka od wiary i Boga, ale odnaleźli Go w najtrudniejszych dla siebie momentach. Niezwykła atmos-fera, którą wyczuwało się cały czas, rekompensowała nam wszystkie niedogodności związane z warunkami. Paray-le-Monial wydaje się pięknym, aczkolwiek zwykłym, małym miasteczkiem, które tak bardzo zmieniło się gdy przyjechali do niego ludzie o otwartych sercach, gotowi na spotkanie z Bogiem. Gdy je opuszczaliśmy wszyscy odczuwali już w pewien sposób żal i tęsknotę, że wszystko zostaje za nami, a po-zostają nam jedynie piękne wspomnienia. Kolejnym miejscem, które udało nam się odwiedzić było Lourdes. Było to szczególnie ważne, gdyż świętowaliśmy tam Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Mogliśmy zobaczyć jaskinię Massabielle (miejsce, w którym Bernardecie Soubirous objawiła się Matka Boża) oraz postawioną w pobliżu neogotycką bazylikę. Uczestniczyliśmy również w odbywającej się wieczorem, procesji. W dniach 16-21 sierpnia br. byliśmy już w Madrycie i braliśmy udział w głównych obchodach Światowych Dni Młodzieży. Rozpoczęły się one Mszą św. na Placu de Cibeles pod przewodnictwem arcybiskupa Madrytu, koncelebrowaną przez bi-skupów i księży biorących udział w ŚDM. W Hiszpanii uczestniczyliśmy m.in. w Nocy Radości, podczas której mogliśmy usłyszeć niesamowite świadectwa oraz występy zespołów takich jak Priest Band. Pierwsze oficjalne spotkanie papieża z kilkusettysięczną rzeszą ludzi młodych odbyło się wieczorem w centrum Madrytu. Wielu z nich wiwatowało na cześć Benedykta XVI, machając flagami. Wypuszczone zostały również, napełnione helem baloniki, w biało-żółtych, waty-kańskich barwach. Papież zwrócił się wtedy do wszystkich Polaków, którzy przybyli do Madrytu: "Drodzy młodzi Polacy, silni wiarą, za-korzenieni w Chrystusie! Niech owocują w was otrzymane w tych dniach od Boga talenty. Bądźcie Jego świadkami. Nieście innym orędzie Ewangelii". Wieczorem uczestniczyli-śmy w nabożeństwie Drogi Krzyżowej. Poszczególne stacje, ustawione pomiędzy głównymi placami miasta, zobrazowano za pomocą ogromnych figur przedstawiających Mękę Pańską. Na zakończenie 26 Światowych Dni Mło-dzieży razem z ponad milionem mło-dych ludzi zgromadziliśmy się w na madryckim lotnisku Cuatro Vientos na uroczystej Mszy św. pod przewodnictwem Benedykta XVI. Mimo złych warunków pogodowych, wszyscy cieszyli się ze spotkania z papieżem, a deszcz przyniósł nam w pewien sposób oczyszczenie, wręcz czuło się obecność Ducha Świętego. Dzień później opuściliśmy Madryt i wyruszyliśmy do Paryża. Zwiedzanie stolicy Francji było bardzo miłym akcentem, na zakończenie naszej podróży. Myślę, że śmiało możemy stwierdzić, że było to jedno z najwspanialszych doświadczeń w na-szym życiu, gdyż pogłębiliśmy naszą wiarę, mogliśmy doświadczyć spotkania z Bogiem, nie tylko, podczas Eucharystii, katechez, ale również w ludziach, których spotykaliśmy na naszej drodze. Mamy ogromną nadzieję, że teraz, kiedy jesteśmy już w swoich domach, nie zatracimy tego wszystkiego, co przeżywaliśmy i czego nauczyliśmy się podczas całej podróży oraz, że uda nam się żyć dalej w myśl hasła tegorocznych Światowych Dni Młodzieży, jakim były słowa za-czerpnięte z Listu Św. Pawła do Kolosan: "Zakorzenieni i zbudowani na Chrystusie, mocni w wierze!".
Ania Janczewska, Ania Przygodzka
powrót na górę strony


MODLITWA RÓŻAŃCOWA


"Jak paciorki różańca przesuwają się chwile, nasze smutki, radości i blaski, a Ty Bogu je zanieś połączone w różaniec, Święta Panno Maryjo, pełna łaski".
Objawiając się w Fatimie 13 maja 1917 r. trojgu pastuszkom: Łucji, Franciszkowi i Hiacyncie, Matka Boża trzymając w ręku różaniec, prosiła o odmawianie tej modlitwy. Różaniec - najpiękniejsza modlitwa - przez którą zanosimy Bogu prośby i podziękowania za otrzymane łaski, powinna towarzyszyć nam cały czas, a w miesiącu Królowej Różańcowej szczególnie. Jest to bardzo aktualny przejaw pobożności. Potrzebujemy miłosierdzia Bożego w powodzi grze-chów i apokaliptycznych zagrożeń. Jaką powinno się zająć postawę, trafnie poucza pieśń maryjna: - "Za-służyliśmy, to prawda, przez złości, by nas Bóg karał rózgą surowości. Lecz kiedy Ojciec rozgniewany siecze, szczęśliwy, kto się do Matki uciecze".
Zofia Pruśniewska
powrót na górę strony


MALTA, ZWIEDZANIA WARTA


Republika Malty znajduje się w środkowej części Morza Śródziemnego. Jest to wyspiarskie państwo, położone 100 km na południe od Sycylii. W jego skład wchodzą wyspy: Malta, Grozo i Comino oraz dwie niezamieszkałe wysepki. W sumie, powierzchnia kraju wynosi zaledwie 316 km kw., a mieszkańców - niewiele ponad 300 tysięcy. Język urzędowy - maltański i angielski. W turystyce i handlu popularny jest też język włoski.
Klimat - podzwrotnikowy (upały). We wrześniu - temperatura powyżej 30 stopni. Powietrze wilgotne. Występuje stały niedobór słodkiej wody. Wodociągi czerpią wodę z morza, po uprzednim odsoleniu, a to pochłania ponad 30% krajowej energii elektrycznej. Krajobraz maltański jest inny, niż w Polsce. Raczej nie ma wiosek. Poszczególne miejscowości łączą się ze sobą i stanowią miejską zabudowę. U nas pola uprawne, dużo zieleni, lasów, a Malta, to kraina skalista, uboga w roślinność. Powierzchnia ziemi uprawnej wynosi poniżej 40%, reszta, to skały i nieużytki - ponad 60%. W porze letniej upały i brak dreszczów nie sprzyjają uprawom rolnym. Teren pagórkowaty. Na zboczach winnice, a w kotlinach mieszkańcy sieją zboże w niewielkich ilościach. Natomiast uprawiają dużo warzyw, owoców cytrusowych i eksportują je do innych krajów. Produkcja przemysłowa rozwija się w niewielkim stopniu. Główne źródło dochodów, to turystyka. Mnóstwo hoteli, spełniających europejskie standardy, autokary, statki pasażerskie dla turystów i dużo małych sklepików. Nie widziałem supermarketów. W programie zwiedzania był też spacer statkiem po porcie morskim w LaValletta. Wywarł on na nas wielkie wrażenie. Mnóstwo statków pasażerskich różnych bander, kontenerowców przywożących towary na Maltę oraz rozwijający się przemysł stoczniowy i remontowy. W licznych zatokach okalających wyspę można zobaczyć różnego typu jachty, motorówki cumujące u nadbrzeży. Natomiast brak jest plaży w naszym rozumieniu. Na Malcie przez pół dnia byliśmy na jednej, tzw. złotej plaży. Jest to niewielka przestrzeń nad brzegiem morza, pokryta piaskiem złotawego koloru, stąd nazwa "złotej plaży". Dla turystów jest do dyspozycji wszelkiego rodzaju sprzęt wodny. Siedząc na plaży oglądałem kolorowe spadochrony, przyczepione długimi linami do motorowych łódek, które wypływają w morze, pilotując turystów unoszących się w powietrzu. Na wyspie duży ruch aut na drogach. Jednak nie widziałem ani jednego samochodu z obcą rejestra-cją. Turyści najczęściej przylatują na Maltę samolotami i lądują w pobliżu stolicy. Port lotniczy, nowocześnie urządzony, jest dobrą wizytówką wyspy. Natomiast Włosi zazwyczaj przypływają pasażerskimi statkami. Bardziej zamożni dysponują własną flotą i to nieraz bardzo luksusową. Z Polski turyści przybywają samolotami. Z Warszawy brak bezpośredniego połączenia z Maltą. W rozmowie z napotykanymi Polakami okazało się, że z Krakowa podobno odlatują samoloty tanich linii lotniczych na Maltę.
Stolicą Malty jest Valletta (9 tysięcy mieszkańców). Jest to miasto-twierdza, dawna siedziba Zakonu Kawalerów Maltańskich (XVI-XVIII w). W 1798 r. Maltę zajęli Francuzi. Napoleon Bonaparte usunął Kawalerów Maltańskich z wyspy. W 1800 r. Maltę opanowali Anglicy i włączyli ją do Korony Brytyjskiej. W 1964 r. kraj ten uzyskał niepodległość, a w 1974 r. stał się republiką. Nic więc dziwnego, że obecnie, choć na wyspie nie ma Brytyjczyków, to jednak językiem urzędowym w dalszym ciągu jest angielski. Pozostał też lewostronny ruch pojazdów. Od 2004 r. Malta stała się pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej. Jednostka monetarna - euro.
Jeśli chodzi o sprawy socjalne, to Maltańczycy płacą podatek od 15% do 30%, w zależności od obrotów. Pensja minimalna wynosi 800 euro na miesiąc. Przeciętne zarobki kształ-tują się na poziomie 1200 euro. Wiek emerytalny mężczyźni osiągają po ukończeniu 61 lat, a kobiety od 60 lat przechodzą na emeryturę. Szkoły i uczelnie są finansowane przez państwo. Kto przekroczy 25 rok życia, a chce nadal studiować, musi płacić.
Malta jest krajem na wskroś katolickim. Wyznania rzymskokatolickiego jest 93% mieszkańców. Pozostali, to przeważnie cudzoziemcy. W ostatnim dniu pobytu na Malcie, a była to niedziela, w godzinach wieczornych uczestniczyliśmy w świętowaniu ku czci św. Katarzyny Aleksandryjskiej, patronki parafii i miasteczka, położonego w pobliżu stolicy. Byłem zdumiony, widząc wielką ilość wiernych tam zgromadzonych, i to z całymi rodzinami. Miasteczko roz-świetlone kolorowymi dekoracjami i petardami wystrzeliwanymi w dużych ilościach. Głównym punktem świętowania (Festa) była procesja ulicami miasta z drewnianą, o dużych rozmiarach, figurą św. Patronki. Dziesięciu mężczyzn niosło ją na ramionach. Co chwila pochód zatrzymywał się, bo wierni stojący po bokach ulicy starali się dotknąć figu-ry. Procesji towarzyszyły trzy orkiestry dęte, które na zmianę grały religijne melodie, a połączone chóry śpiewały pieśni ku czci św. Ka-tarzyny. Wzdłuż trasy mnóstwo straganów z pamiątkami, słodyczami oraz artykułami konsumpcyjnymi. Wmieszałem się w tłum i słuchałem rozmów, jednak nie było tam tury-stów, raczej miejscowa ludność. Ko-ściół parafialny, przy rynku miasteczka, wewnątrz był specjalnie udekorowany makatami na ścianach i filarach oraz intensywnie oświetlony i wypełniony po brzegi ludźmi. Festa - świętowanie ku czci św. Patronki, trwało do północy. Zauważyłem, że religijność Maltańczyków jest spon-taniczna i bardzo radosna.
Opuszczając Maltę, nie żałuję, że tu byłem. Tak jak w tytule powyższego artykułu podkreślono: "Malta, zwiedzania warta"!
Ks. Jan Świstak
powrót na górę strony


NA KOGO GŁOSOWAĆ?


Jesteśmy w przededniu wyborów parlamentarnych. W niedzielę, 9 października, pójdziemy do urn i zadecydujemy, kto będzie zasiadał w Sejmie i w Senacie. Dla nas, katolików wiernych Kościołowi, jawi się pytanie, na kogo mamy głosować?
Oczywistą sprawą jest, że kryterium wyborów nie mogą być walory zewnętrzne, jak to, że ktoś jest przystojny, ładnie mówi, uśmiecha się itd. Wybory parlamentarne, to nie konkurs piękności!
Dla nas, zatroskanych o dobro Ojczyzny i Kościoła, ważniejsze są przymioty duchowe kandydata do parlamentu. Zanim dokonamy wyboru, zwróćmy uwagę na to, czy jest on szczery i sumienny, prawy w działaniu, autentycznie wierzący i na serio traktujący swoją wiarę w życiu osobistym, zawodowym i publicznym, wierny nauce społecznej i moralnej Kościoła. Ma być odważnym katolikiem w sprawach wiary i moralności, nieulegającym poprawności politycznej partyjnych kolegów.
Laickie media, w związku z wyborami do parlamentu, zwracają uwagę na sprawy gospodarcze i ekonomiczne oraz na to, co wprost dotyczy społeczeństwa: opieka zdrowotna, edukacja i sprawy socjalne. Kościół natomiast przypomina również wartości religijne, którymi powinni kierować się kandydaci do polskiego parlamentu. W tej sprawie wypowiedzieli się Biskupi zebrani na obradach w dniu 25 sierpnia br. na Jasnej Górze. W oparciu o komunikat Episkopatu przedstawię w punktach przymioty, jakimi powinni odznaczać się kandydaci do naszego parlamentu. 1. Mają to być ludzie, którzy zdecydowanie opowiadają się za obroną życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Papierkiem lakmusowym niech będzie ostatnie głosowanie w sejmie w dniu 31 sierpnia br. Ustawa broniąca życia od poczęcia do naturalnej śmierci mogłaby być uchwalona, gdyby wszyscy posłowie głosowali. Zabrakło kilka głosów. I tak, np.: z PO nie głosowało 31 osób, z PiS - 10, z PSL - 8, z PJN - 3 osób. Za ochroną życia: z Platformy Obywatelskiej opowiedziało się tylko 15 posłów, przeciw życiu było 160; z Prawa i Sprawiedliwości - 136, przeciw nikt; z Polskiego Stronnictwa Ludowego - 22 posłów, jeden wstrzymał się od głosu; Polska Jest Najważniejsza - 11, jeden wstrzymał się od głosu; z niezrzeszonych - 2, a dwóch było przeciw i jeden wstrzymał się od głosu. Z SLD i z SDPL wszyscy głosowali przeciw życiu poczętych dzieci. Cyfry mówią same za siebie. Wyciągnij z tego wniosek, na kogo masz głosować. 2. Kandydaci do sejmu i senatu, na których będziemy głosować, po-winni opowiadać się za ochroną rodziny. Chodzi o to, by poseł i senator, na których będziemy głosować, był zdecydowanym zwolennikiem małżeństw naturalnych kobiety z mężczyzną. Również kwestia "in vitro", czyli sztucznego zapłodnienia, jest nie do przyjęcia, ponieważ likwiduje lub zamraża zapłodnione komórki ludzkie, czyli pozbawia życia poczęte dzieci. 3. Trzeba popierać tych kandydatów, którzy mają odwagę przeprowadzić konieczne reformy dla dobra Ojczyzny.
Powie ktoś: a skąd mamy wiedzieć, który z kandydatów faktycznie spełnia powyższe wymagania? - Należy uważnie przeglądać prasę katolicką, która, im bliżej wyborów, to co raz częściej prezentuje imiennie osoby, które faktycznie popierają wartości moralne, zgodne z nauką Kościoła katolickiego. W razie wątpliwości, trzeba pytać inne osoby, do których mamy zaufanie i które są zorientowane, na kogo należałoby głosować. Wówczas uchronimy się od błędnych decyzji.
Idź do wyborów i zadecyduj, kto ma zasiadać w polskim parlamencie. Jeśli nie pójdziesz głosować, to inni za Ciebie zadecydują i wybiorą takich kandydatów, na których Ty byś nigdy się nie zgodził.
Ks. Jan Świstak
powrót na górę strony


KRONIKA PARAFII

ZA WRZESIEŃ 2011 r.

CHRZTY:
4 IX Eliza Jolanta Latoszek, córka Marka i Sylwii z d. Kośka.
11 IX Julia Maria Borowiak, córka Przemysława i Renaty z d. Węcławiak.
         Bartosz Sobota, syn Pawła i Anety z d. Szyszko.
         Natasza Wanatowska, córka Michała i Izabeli z d. Pietrzyk.
18 IX Michalina Ewa Słowińska, córka Michała i Ewy z d. Grabskiej.
         Mikołaj Marek Banasiak, syn Rafała i Agnieszki z d. Mucha.
         Aleksander Dariusz Maik, syn Dariusza i Mai Natalii z d. Kowalskiej.
Nowo ochrzczone dzieci zawierzamy Matce Bożej Tęskniącej w Powsinie, ufni w Jej przemożne orędownictwo.


ŚLUBY:
10 IX Dariusz Nesterak i Anita Kamila Makowska.
24 IX Jarosław Piotr Pokorski i Anna Leszczyńska.
Młodym nowożeńcom życzymy Bożego błogosławieństwa i trwania w wierności.

POGRZEBY:
Andrzej Bednarczyk, z Bielawy, urodzony w 1940 r., namaszczony Olejami św., zmarł 30 VIII br.
Sylwester Młynarczyk, z Bielawy, urodzony w 1929 r., zmarł 1 IX br.
Dobry Jezu, a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie.
powrót na górę strony


JUBILEUSZE i ROCZNICE MAŁŻEŃSKIE


50 - lecie - Halina z d. Ołtarzewska i Kazimierz Witkowscy, z Powsina, ślubowali sobie przed Bogiem w kościele św. Anny w Warszawie, 28 X 1961 r. Mają dwóch synów: Jarosława i Grzegorza. Msza św. dziękczynno-błagalna w ich intencji zostanie odprawiona w Powsinie, 29 X br. o godz. 17.45.
45 -lecie - Zofia Elżbieta z d. Laś i Sebastian Piotr Mrozowscy, z Powsina, zawarli sakramentalny związek małżeński w Powsinie, 15 X 1966 r. o godz. 17.30. Błogosławił im ówczesny proboszcz, Ks. Bogumił Mińkowski. Maja troje dzieci: Agnieszkę, Roberta i Ewelinę. Msza św. dziękczynno-błagalna w intencji jubilatów i ich najbliższych odbędzie się w naszym kościele parafialnym, 15 X br. o godz. 16.30.
40 - lecie - Lucyna Regina z d. Czubek i Zbigniew Bogdan Rutkowscy, z Powsina, mieli ślub kościelny w Powsinie, 9 X 1971 r. o godz. 17.30. Ich sakramentalne małżeństwo pobłogosławił ówczesny wikariusz, Ks. Stanisław Czajka. Mają dwóch synów: Konrada i Pawła. Msza św. w ich intencji będzie odprawiona w naszym kościele, 8 X br. o 17.45.

Małżonkowie - Katarzyna i Krzysztof obchodzą rocznicę ślubu podczas Mszy św. w naszym kościele w Powsinie, 26 października br., o godz. 17.45.

Wszystkim małżonkom, obchodzącym w październiku swoje jubileusze i rocznice ślubu, serdecznie życzymy obfitych łask Bożych oraz wstawiennictwa Matki Najświętszej.

powrót na górę strony


Z ŻYCIA PARAFII


1. DIAMENTOWY JUBILEUSZ

Parafianie coraz częściej pamiętają o rocznicach małżeńskich. Rzadko się zdarza, by ktoś doszedł do 60-lecia, czyli diamentowych godów.
Nasza Siostra Fabiola, która w Powsinie jest od 1994 r., a więc 17 lat, obchodzi w tym roku diamentowy jubileusz ślubów zakonnych. Urodziła się 25 marca 1925 r. w Kodniu nad Bugiem. Na Chrzcie św. otrzymała imię Apolonia. Jej rodzice, to Paweł Jakimowicz, rolnik, (dorabiał, zajmując się ciesielką) i Anna z domu Babkiewicz. Ojciec zmarł w 1941 r., mając 75 lat, a mama doczekała się 88 lat. Zmarła w 1977 r. Obydwoje są pochowani na cmentarzu w Kodniu. Dzieci mieli sześcioro. Spośród nich żyje tylko S. Fabiola. Ukończyła 86 lat. W licznych rozmowach z nią spostrzegłem, że ze łzami w oczach wspomina swoich rodziców. Religijna atmosfera domu rodzinnego, przepełniona miłością, głęboko zapadła w jej świadomości. Nic więc dziwnego, że z rozrzewnieniem wspomina zawsze dom rodzinny. W takiej atmosferze zrodziło się jej powołanie służenia Bogu i ludziom w zgromadzeniu zakonnym. Mając 23 lata, w 1948 r. wstąpiła do klasztoru Córek Bożej Miłości w Krakowie i otrzymała imię zakonne Fabiola. Pierwsze śluby zakonne złożyła 28 sierpnia 1951 r., a więc 60 lat temu. Śluby wieczyste złożyła w 1957 r. Po ukończeniu szkoły pielęgniarskiej, pracowała najpierw w Woli Justowskiej, na obrzeżach Krakowa. Wówczas nie znano antybiotyków. Stosowano penicylinę. Siostra chodziła z zastrzykami, pieszo po wsiach, do chorych. Nic więc dziwnego, że nadwyrężyła nogi i dzisiaj porusza się o kulach. Następnie, w Bytomiu, przez 7 lat pracowała jako pielęgniarka w żłobku. Potem została przeniesiona do Pleszewa i tu przez 14 lat posługiwała w domu opieki społecznej. Z kolei, w Bielsku-Białej, przez 7 lat, w dalszym ciągu jako pielęgniarka - w zakładzie dla niepełnosprawnych. Podobnie przez kolejne 11 lat posługiwała w Pilchowicach k. Tarnowskich Gór. W 1994 r. jako emerytka została przeniesiona do Powsina. Jako pielęgniarka, Siostra nagromadziła dużo książek na temat ziołolecznictwa. Chętnie udziela pomocy. Jej proste sposoby leczenia dolegliwości, przynosiły pozytywne efekty. Warto zasięgać porady u niej. Siostra Fabiola posiada inną jeszcze umiejętność: - talent muzyczny. Potrafi poprawnie intonować i prowadzić śpiewy. Okazuje się, że będąc w Bytomiu, pobierała lekcje muzyki, a następnie w swoim klasztorze pełniła dodatkowo funkcję organistki.
Uroczystość diamentowego jubileuszu 60-lecia ślubów zakonnych będzie miała miejsce w naszym kościele, w niedzielę, 2 października br., podczas Sumy o godz. 12.00. Wszystkich zapraszamy.
Często pamiętajmy o naszej Jubilatce, by przynajmniej na chwilę zatrzymać się i porozmawiać z nią. Starszy człowiek, zwłaszcza schorowany, bardzo pragnie kontaktów z ludźmi. Okażmy jej odrobinę serca. Siostrę Fabiolę często spotykam z różańcem w ręku. Ona modli się za nas, uprasza nam Boże błogosławieństwo.
Ks. Jan Świstak
powrót na górę strony


2. ELEGANCKO UBRANI, MILI W OBEJŚCIU, MŁODZI. CHODZĄ PO DOMACH. KIM ONI SĄ?

Ostatnio na terenie naszej parafii pojawili się mormoni. Roznoszą po domach ulotki i książki. Na początek proponują bezpłatną naukę języka angielskiego. Następnie dana osobę próbują wciągnąć do swojego stowarzyszenia. Kim są mormoni? - Wspólnotą religijną, założoną w Ameryce Północnej. Jej twórcą był Joseph Smith, który w 1830 r. wydał książkę zawierającą "objawienia proroka Mormona". Jednak w Biblii, na którą się powoływał, nie ma mowy o takim proroku. Ta nowa wiara, wymyślona w XIX w., opiera się na prywatnych "objawieniach" i wizjach Smitha, które rzekomo otrzymał od Boga. W 1840 r. zaczął on twierdzić, ze Pan Bóg pozwolił mu na praktykowanie poligamii, czyli wielożeństwa. Z tego powodu, w 1844 r. został aresztowany przez gubernatora stanu Illinois w USA i osadzony w więzieniu. Mormoni są wspólnotą stanowiącą zlepek religii chrześcijańskiej i judaistycznej (żydowskiej) oraz mają powiązania z masonerią. Żyją w izolacji. Uważają siebie za "jedyny prawdziwy Kościół chrześcijański", działający z upoważnienia Jezusa Chrystusa. - Przecież to nonsens! Chrystus żył w I wieku, a mormoni powstali dziewiętnaście wieków później. Nie utrzymują kontaktów z Kościołem katolickim, prawosławnym czy ze Wspólnotami protestanckimi. Nie biorą udziału w ruchu ekumenicznym. Ze względu na swą specyficzną doktrynę, nie są zaliczani do rodziny religii chrześcijańskiej. Dlatego też potocznie nazywa się ich sektą. Liczbę mormonów w świecie ocenia się, według jednych na 1,5 miliona, a inni podają, że jest ich około 13 milionów. W Polsce aktualnie mają około czterech tysięcy wyznawców. Okazuje się też, że mormoni posiadają swoje centrum propagandowe w Warszawie na Woli, na terenie parafii św. Wawrzyńca, gdzie proboszczem był Ks. Józef Łazicki. Zna on dobrze ich metody działania. Jak postępować, gdy wysłannicy tej sekty zjawią się w naszym domu? - Podziękować i stanowczo powiedzieć im - nie! Nie przyjmować od nich żadnych czasopism czy książek, bo to może stać się pretekstem do ponownych odwiedzin. Ks. Jan Świstak
Ks. Jan Świstak
powrót na górę strony


3. ZAPROSZENIE DO KOŁA PRZYJACIÓŁ RADIA MARYJA

Parafialne Koło pragnie powiadomić, że począwszy od czwartej niedzieli września br. formuła spotkań comiesięcznych zostaje wzbogacona o krótkie referaty na interesujące katolików tematy. Pierwszym tematem przewodnim stała się wypowiedź Ojca Świętego Jana Pawła II: - "Stoimy dziś w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżyła ludzkość. Nie przypuszczam, by (...) najszersze kręgi wspólnot chrześcijańskich zdawały sobie z tego w pełni sprawę. Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem a anty-Kościołem, Ewangelią a jej zaprzeczeniem. Ta konfrontacja została wpisana w plany Boskiej Opatrzności. To czas próby, w który musi wejść cały Kościół, a polski w szczególności. Jest to próba nie tylko naszego narodu i Kościoła. Jest to w pewnym sensie test na dwutysięczną kulturę i cywilizację chrześcijańską ze wszystkimi jej konsekwencjami: ludzką godnością, prawami osoby, prawami społeczeństw i narodów". Kolejne tematy będą dotyczyć podstawowych współczesnych problemów i pojęć, które będziemy się starali przedstawiać w świetle zasad wiary, w oparciu o Pismo Święte, Tradycję Kościoła i literaturę z życia Świętych. Przewidziany jest czas na dyskusję. I tak, w niedzielę, 23 października, po Mszy św. o godz. 9.00, tematem spotkania - przed Dniem Zadusznym - będzie problem śmierci i życia pozagrobowego. Zapraszamy parafian do uczestnictwa i współtworzenia spotkań formacyjnych.
w imieniu Koła - Teodozja Placzke
powrót na górę strony


4. V KONCERT PIEŚNI MARYJNEJ


W niedzielę, 9 października br., o godz. 16.00 odbędzie się w naszym sanktuarium V Koncert Pieśni Maryjnej. Do udziału w koncercie zostały zaproszone następujące chóry:
"Magnificat" z parafii NMP Matki Miłosierdzia w Warszawie na Stegnach (dyrygent - Krzysztof Miziński); z parafii św. Wincentego a Paulo w Warszawie na Bródnie (dyrygent - Tomasz Graś); "Missio Musica" z parafii NMP Wspomożenia Wiernych w Zalesiu Dolnym (dyrygent - Paweł Ginda); "Hejnał" z parafii św. Ojca Pio w Warszawie, ul. Fieldorfa 1 (dyrygent - Tomasz Dąbrowski); Wilanowskie Towarzystwo Chóralne (dyrygent - Andrzej Kocik); "Powsinianie" - Centrum Kultury Wilanów. Jako gospodarz zaśpiewa chór parafialny "Con Brio".
Ze względu na remont kościoła, nie odbyły się koncerty w 2009 i 2010 r.
Po koncercie, o godz. 17.00 zostanie odprawione nabożeństwo różańcowe, a następnie Msza św. Na zakończenie przewidziana jest agapa dla chórzystów. Na koncert zapraszają: Ks. Proboszcz parafii św. Elżbiety w Powsinie, Centrum Kultury Wilanów oraz chóry "Powsinianie" i "Con Brio".
Tadeusz Zwierzchowski
powrót na górę strony




Parafia - Sanktuarium
Duszpasterstwo
Wiadomości Powsińskie
Ogłoszenia Parafialne
Cmentarz
Współpraca
Galerie
Linki



Newsletter
Otrzymuj informacje o najowszych wydarzeniach w naszej parafii wprost na Twoją skrzynkę e-mail